migdały ból

Podobne podstrony
 
Wyświetlono wiadomości wyszukane dla zapytania: migdały ból




Temat: beba2 - to znowu ja
Popiszę trochę co u mnie .Otóż sprawa wygląda tak: niezmiennie jestem
"naładowana" ,3-ci dzień boli mnie cóś na wysokości mostka.( nie serdecho)O
dawien dawna na tej wysokości wyskakuje mi coś . Ma to miejsce gdy naprężę górną
część ciała i wyciągnę ręce( zmiana poScieli, sięganie do stóp gdy siedzę np. na
podłodze, wieszanie firanek itp.) Towarzyszy temu silny ból rozpierający, boję
się wtedy oddychać - mam wrażenie że to cóś mi pęknie , jest to twarde .Po
przyłożeniu dłoni, po jakimś czasie wyraznie robi chlub i wpada do środka.Po
takim incydencie długo coś mi w tym miejscu pulsuje bardzo mocno ( jest widoczne
przez bluzkę)Ponoć jest to jakowaś przepuklinka.Nauczyłam się żyć z tym i od
dłuższego czasu nie dopuszałam do takiej sytuacji, a tu patrzcie? Teraz nic mi
nie wyskakuje, ale ból jest praktycznie taki sam i trwa już 3-ci dzień, czy aby
nie za długo???
Następna informacja. Cztery tata temu potrącił mnie samochód(na przejściu i
zielonym-cobyście sobie nie myślały, że guła). Utrata świadomóści, szycie
główeńki itd.Do dzisia na lewej nodze mam bardzo widoczne "wspomnienia" na udzie
ponoć mięsień oddzielił się od kości (???) - tak mówią doktory, a na łydce
siniak i wielkie zgrubienie od kolana prawie do kostki. Sine to to i pośrodku
bieluteńkie i zimniutkie i jakieś takie przelewające się pod paluchami. (pany
doktopry nie wiedzą co to) Wczoraj stwierdziłam ,że to coś na łydce jest chyba o
2/3 mniejsze- cudownie!!!a już polubiłam tą zmianę.
Uszko nie boli 9puk,puk w niemalowane) migdał też tak cyrka 90% mniej dokucza, a
węzełki też znacznie sympatyczniejsze.Czuję je tak średni raz na dwa dni. Ale za
to teraz chrypie i skrzypie.
Kostki nadal dokuczają - tak jak poprzednio pisałam, ale tu może tak już musi
być??? Ogólnie jest OK :):):)

Pozdrowienia
Alina

Co jeszcze Wam napisać ????
Czy coś więcej znalazłó się o tym nieszczęsnym X-ray
Sorki za haos, ale ostatni tydzień jestem bardzo zaganiana i "rozbiegana"-myślowo






Temat: Serce, zastawka - Poradźcie!
Serce, zastawka - Poradźcie!
Witam,
Jestem ostatnio lekko załamany, gdyż dowiedziałem się o wadzie serca. Mam
dopiero 24 lata, w przeszłośći uprawiałem czynnie sport i nigdy nie skarżyłem
się na serce. Niestety od pewnego czasu objawy jakie mam uniemożliwiają mi
normalne życie. Około 3 miesiące temu zauważyłem częste "napady senności" w
ciągu dnia pomimo wysypiania się. Stopniowo pojawiły się pojedyncze bóle w
okolicy mostka (punktowe, tak jakby przy uderzeniu serca), przyspieszenia
pracy serca połączone z uczuciem pulsowania w głowie, aż w końcu około
miesiąc temu pojawiła się duszność. Coś jakby ucisk w mostku i niemożność
wzięcia pełnego oddechu - ale nie łączyłem z początku tego z wysiłkiem. Z
tych przyczyn udałem się do szpitala, gdzie wykonano mi szereg badań. Oto
niektóre wnioski:

UKG: wypadanie płatka zastawki mitralej, 4mm, niedomykalnośc mitralna I
stopnia. Test wysiłkowy, ekg w normie. Holter: pojedyncze incydenty
tachykardii  uderzeń i około 200 przypadków w przedziale 100-150, Wymiary
serca (RTG) w normie, spirometria - bez zmian.
Oprócz problemów z sercem zwrócono uwagę na migdałki podniebienne - sugestia
do wycięcia, a także nerki - utrzymujący się od około roku krwinkomocz i ból
w okolicy lędźwiowej zwłaszcza przy chodzeniu, w zasadzie nieokreślono jego
przyczyn choć związano ze stanem zapalnym migdałków (wielokrotne USG nerek w
normie).

Powiedziano mi że z sercem to nie jest tak źle a to wypadanie płatka to
taka "uroda" a nie wada. Niestety od około tygodnia czuję się gorzej.
Duszność utrzymuje się praktycznie cały czas - nawet w spoczynku. A zwykły
spacer powoduje jej znaczne nasilenie! Do tego jeszcze nasilenie zawrotów
głowy po wysiłku. Czy możliwie że stan się pogorszył od momentu pobytu w
szpitalu? (około 1,5 tygodnia) Zupełnie nie wiem co się dzieje - bo do tej
pory byłem praktycznie zdrowy a teraz wszystko mi się przewraca do góry
nogami. Nie mogę tak funkcjonować!
Biorę od niedawna leki - magnez, preparat podobny do kropli waleriana,
antybiotyki, a na serce Concorcor. Ale nic mi to nie daje :-((( Wręcz
przeciwnie.
Pomóżcie proszę jeśli wiecie coś na ten temat albo macie swoje doświadczenia
z tą chorobą bo nie wiem zupełnie jak z tym żyć i czy kiedykolwiek się to
poprawi :-(((

Dzięki z góry za wszelką informację





Temat: wielkosc mozgu a inteligencja
A oto konkursowa nagroda!
Potrzebne będzie:

250 g masła,
250 g cukru,
250 g masy surowej masy marcepanowej (albo percepanowej),
5 jaj,
2 torebki szafranu (tu jest ból, niełatwo znaleźć w sklepach szafran, szukajcie
KOTANYI),
sól,
500 g mąki,
łyżeczka proszku do pieczenia,
4 gruszki,
50 g rodzynek,
20 g płatków migdałowych,
1 białko,
200 g cukru pudru.

Miękkie jak serduszko Lady Sagan masełko ucieramy z cukrem jak jej uśmiech.
Jajeczka lśniące jej oczyma o zmroku ubijamy z szafranem drogim mi równie jak
ona i wcieramy w utartą masę tłuszczowo-cukrową. Przesiewamy do makutry mąkę
wzbogaconą o proszek do pieczenia, tak jak ja i my wszyscy wzbogaceni jesteśmy
jej obecnością. Dodać do tego rozdrobnioną masę marcepanową. Jeżeli ktoś chce,
może się zabawić w cukiernika-czarownika i samemu sporządzić marcepan:

Należy sparzyć 250 g migdałów, zmiażdżyć je bezlitosnymi ostrzami maszynki do
mielenia i nieco podsmażyć. 250 g cukru, pół szklanki wody i pół łyżki 6%
roztworu kwasu octowego gotujemy na syrop II stopnia (nitka). Gdy wystygnie
ucieramy go wraz z migdałami i sokiem z cytryny, i voila! Masa marcepanowa
gotowa!

Wracamy do ciasta. Masą wykładamy dużą (28 cm) tortownicę. Wtykamy w ciasto
ćwiartki uprzednio umytych, obranych i wynasienionych gruszek. Pieczemy w
temperaturze ok. 175 stopni przez jakieś trzy kwadranse. Można w tym czasie
rozwiązać jolkę, pogawędzić przez telefon z przyjaciółką, przejrzeć Gazetowe
Forum, ale w żadnym wypadku nie kręcić kulek z POXILINY - przenikliwy odór tego
kitu pozostanie z wami do końca dnia i niechybnie zepsuje smak. Dobra, dzwonek
zabrzęczał, pora wyjąć nasze cudeńko. Studzimy nasz przepyszny wypiek i
przygotowujemy glazurę z pudru, białka i szafranu. Glancujemy ciasto, a na
posypkę rzucamy płateczki i suszone winogrona.

Ciasto niby proste, ale czy smak jego można zredukować, droga Sagan, do
prostych, dyskretnych elementów? Czyż nie będzie zbrodnio ujmowanie mu choćby
krzty jego istnienia, ku poznaniu Prawdy. Jeśli istnieje jakaś tajemnica
kryjąca się za tym kulinarnym doznaniem, to ja nie chcę jej znać...

Mizogin



Temat: przerost trzeciego migdała
Cześć Jolka
Mój syn ma 7 lat, roszczep miał operowany w wieku 3 lat - dlaczego to długa
historia i bynajmniej to nie wina rodziców. Operacja w Poznaniu u dr
Stępniewskiego - bardzo dobry lekarz. Od 2 roku życia chodzimy do świetnej pani
logopedy w Bydgoszczy i w tej chwili mamy niewielkie problemy z mową jak na
wiek syna. Nawet jest po wizycie u logopedy w szkole, która nie zauważyła że
jest po roszczepie i nie świadczy to żle o niej. Krzyś mówi lepiej niż jego
niektórzy koledzy.
Z uszami problemy zaczęły się w ubiegłym roku w kwietniu. Pojawił się ból i
gorączka, poszliśmy do naszego pediatry i NIESTETY się przejoł. Wysłał nas na
konsultacje do laryngologa ze względu na rozszczep podniebienia. Pani doktor
okazała się takim fachowcem, że zamiast "ostro" wziąść się za leczenie
rozpoczeła od dwóch syropków, które jak później stwierdziłam miały przeciwne
działanie. Trochę się na tym znam i jak mój syn przesypiał dzień i noc to się
wgłębiłam w lekture na temat tych syropów. Takie leczenie trochę trwało, bo
lekarka twierdziła, że musi trwać. W czerwcu byłam już zdesperowana i poszłam
dzięki namowie logopedy do innej laryngolog, a jej reakcja mówi za siebie: O
Boże tu trzeba natychmiast antybiotyk, ale nie wiem czy to jeszcze coś pomoże.
Niestety nie pomogło, bo stan przeszedł w przewlekły i zostaliśmy skierowani do
Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy na założenie sączków. Po założeniu sączków
przez jakiś czas było dobrze, ale teraz wypadł drugi i oprócz przerośniętych
migdałów w gardle, Krzyś ma problemy z uszami i przebył zapalenie zatok. Jest
przeleczony silnym antybiotykiem i odkurzyłam stare babcine sposoby typu
czosnek, herbaty ziołowe, miód itp. aby podnieś mu odporność. I zaczęłam
podawać mu lek homeopatyczny polecony na forum.
Jeżeli chodzi o to czy dreny były konieczne - to tak. Stan zapalny uszu był
przewlekły, a zgromadzony płyn był już gęsty jak galareta i sam by się z nich
nie wydostał.Trąbki słuchowe nie pracowały i pojawił się niedosłuch, a tak z
innej beczki to pierwsze badanie słuchu miał właśnie w czerwcu 2003 czyli w
wieku 6 lat.
Trochę się rozpisałam, ale w razie wątpliwości służę pomocą w miarę zdobytych
doświadczeń i wiedzy.
Szukam rodziców rozszczepków z Bydgoszczy - chodzi mi o to gdzie się leczą, do
jakiego ortodąty chodzą i takie tam rady gdzie szukać pomocy we wspaniałej
Bydgoszczy.
Pozdrawiam Danka



Temat: Wierszyk dla Mjota żeby ozdrowiał
Wierszyk dla Mjota żeby ozdrowiał
M Jotowe dwie połowy, zważyć raczcie w swej szczerości,
Czy gościnność Wasza znana obejmuje takich gości:
Ustrój drobny, ale krzepki, twarz u niego ogorzała
To Pan Katar grzmoci, huczy, aż się trzęsie Wam powała.
Chimeryczna elegantka, Panna Grypa w swej etoli
Tu jej wieje, tam ją łamie, od przeciągów głowa boli.

W szalik cała okutana to Anginy postać zwiewna
Bólu gardła, świądu paszczy, i migdałów to królewna.
Świsty, gwizdy, kaszel, chrypka, pleców bóle i charczenie,
To zaszczycił Was niechybnie Pan Oskrzeli Zapalenie.
Plunąć raz przez lewe ramię, lub na szczęście coś by stłuc,
By nie zajrzał do Was nigdy gość: Pan Zapalenie Płuc.

Staropolskim, tradycyjnym, pospolitym wręcz zwyczajem
Gościnności Wam przykładów próby tutaj zapodaję:
Kiedy gość co zwykł był chyba nazwać sam się w domu Bogiem
Zasiaduje aż do pory , w której ciemna noc za progiem,
Zrób mu najpierw gest wymowny, zatrzyj ręce od niechcenia,
Wstań, kolana otrzep, powiedz: „no to cóż...” na do widzenia.

Gdyby Twych dyskretnych gestów nie zrozumiał twarda sztuka,
Puknij w krzesło, stół lub kredens – że to niby sen już puka.
Kiedy i to nie skutkuje – zdarzają się goście wieprze
Otwórz okno, mówiąc gościom: „Ja przed spaniem zawsze wietrzę”
Sposób jeszcze jest sprawdzony z przekazów to wiem od babki
Zapytać się gości grzecznie: „A gdzież to są państwa czapki?”

Te sposoby, choć sprawdzone, to działały dawno temu
Dziś ustroje grubszą skórę zwykły mieć nie wiedzieć czemu.
Jeśli żaden z wymienionych tu forteli nie skutkuje
Działo cięższe, z grubszą rurą czasem tylko podpasuje

Bo nie trzeba poliglotą, omnibusem być, lingwistą
By w „aluzju poniał” słowach rozszyfrować myśl przejrzystą.
A kto śniadać zaproszony i doczeka do kolacji
Co tu kryć – wyraźnie widać nie szkolony w dyplomacji.

Wiem M Jocie z połowicą, że chcieliście pięknie ślicznie
Lecz czasami wybacz trzeba – gości pozbyć się CHEMICZNIE!

/morgana/




Temat: na jaki rodzaj kaszlu daje się flixo?
dziekuję za odpowiedzi :)
Chlopczyk ma 2 lata, od roku chodzimy do alergologa (co +- 3-4
miesiące). Nie mamy jeszcze potwierdzenia astmy (za maly na
spirometrie), a jedynie podejrzenie. W ciagu pierwszego roku zycia 5
zapalen oskrzeli, w drugim roku - ani jednego, ale kilkukrotnie
włączane na ok. miesiąc flixo (w pierwszych dniach z berodualem).
Alergii wg testow skornych brak.
W czasie infekcji małego osłuchuje pediatra, nie alergolog. No i
pediatra, dopoki nie ma wyraznych zmian w oskrzelach, nie każe
włączać wziewów. Kaszle leczy syropami, zwykle bez antybiotyku (z
różną skutecznością, tzn inne objawy infekcji ustępują, kaszel czasem
zostaje).
Od alergologa dowiedzialam się tyle, że mam dawać wziewy przy kazdej
infekcji z kaszlem - jakimkolwiek? suchym/mokrym? Tak mało jeszcze
wiem o astmie, przy kazdej wizycie dopytuję, ale to ciągle za mało...

Czy astma jest tożsama z ciągłym stanem zapalnym w oskrzelach? Tzn.
zaostrzenia są wtedy, gdy już są zmiany osłuchowe, a dopoki nie ma
zmian osłuchowych, jest ok i nie trzeba podawać wziewów? Czy stan
zapalny w oskrzelach to zawsze mokry kaszel?
Czy profilaktyczne leczenie sterydami ma sens u takiego malucha? Moze
lepiej doczekać do spirometrii i mieć czarno na białym, o co chodzi?

Teraz daję małemu flixo 3 dobę (i ambrosol). Kaszel jeszcze jest, ale
chyba trochę mniejszy i w nocy nie męczy go np. pół godziny, tylko
zakaszle kilka-, kilkanaście razy. I parę razy w ciągu dnia, wszystko
sucho.
Dzis po poludniu zajrzalam malemu do gardła i migdały całe w białych
kropkach. Gorączki brak, bólu gardła brak, prócz tego kaszlu dziecko
jest okazem zdrowia. Angina paciorkowcowa czy grzybek od wziewów (po
flixo podaję jedzenie albo picie)? Da się to odróżnić "na oko"
laikowi? Znów mnóstwo wątpliwości, a jutro pewnie pediatra, u której
byłam parę dni temu z właściwie zdrowym, choć kaszlącym dzieckiem.
Paranoja jakaś...
pozdr




Temat: DIETA SOUTH BEACH - PIERWSZE WRAŻENIA
DIETA SOUTH BEACH - PIERWSZE WRAŻENIA
Witam gorąco wszystkie Plażowiczki!! Mam nadzieję, że humor Wam od rana
dopisuje, bo u mnie są z tym małe problemy... To dopiero mój drugi dzień
diety, a nie wiedziec czemu, czuję się fatalnie. Dziś rano ledwo zwlekłam się
z łóżka, towarzyszyły mi bóle i zawroty głowy i fale gorąca oraz nieprzyjemne
mrowienie na ciele... :( Było mi strasznie słabo i bałam się, ze zemdleje.
Teraz napiłam sie wody mineralnej niegazowanej(mozna do niej uzywac dla
urozmaicenia cytryny??) i od razu zrobiło mi sie troszkę lepiej. To co prawda
dopiero początek mojej diety, ale i tak jestem z siebie dumna, bo z takim
łasuchem jak ja nie ma żartów ;) Mój wczorajszy jadłospis obfitował w 17% ser
żółty, chudy ser biały, chudą szynkę, gotowaną pierś z kurczaka, orzechy
laskowe, pomidora, jajko na twardo, rzodkiewkę... To by chyba było na tyle...
Dziś podobnie, ale zamierzam wybrać się do sklepu po serek ricotta i może dla
odmiany mozarelle(musi być w wersji light???). Chętnie też spróbowałabym
galaretki bez cukru, ale nie mam pojęcia, gdzie taką dostanę(a może w
osiedlowym samie??). Jesli chodzi o obiad, to myslalam o omlecie(mam zamiar
skorzystac z przepisu jednej z Plażowiczek, ale zamiast pieczarek planuję
dodać ser żółty o obniżonej zawartości tłuszczu- co o tym sądzicie???). Jak
wyjdą smaczne, to zdam Wam relacje i może same się skusicie :)Wciąż mam kilka
wątpliowości związanych z produktami żywnościowymi... Dziś na przykład
wszamałam duży liść sałaty.. i nie wiem, czy dobrze zrobiłam. Co z
orzechami ?? Jak dotąd jem tylko laskowe, ale przyznam, że chętnie skusiłabym
się na nerkowce czy migdały. Mam rónież ochotę na delikatne płatki migdałowe.
Czy są dozowlone w I fazie diety SB ??? A co z otrębami, pełnymi witamin i
mikroelementów?? Jak na razie to chyba wszystko:) Dodam tylko, że jestem z
siebie dumna, gdyz dziś rano mama kupiła kosz świeżych, pachnących truskawek.
Zapach roznosił się po całej kuchni, a siostra się zajadała, chwaląć ich
słodkość i soczystość. Ale ja się nie dałam!!! Nie mam tez zamiaru tknąć
lezacego w lodowce arbuza ani lodow wisniowych!!! Jestem silna i wytrwala i
tego zycze rowniez Wam wszystkim, kochane Plazowiczki!!! Dam wam etz mala
wskazowke, mianowicie bardzo pomocna w pokonaniu ochoty na slodkosci moze byc
owocowa guma do zucia bez cukru. Ja zuje orbit white fruit, jest bardzo
słodka i pyszna, od arzu poprawia mi sie humor, gdy po nia siegam!! Bede
niezmiernie wdzieczna za rozwianie moich watpliwosci i obiecuje, ze w ramach
wlasnej wiedzy i doswiadczenia rowniez bede starala sie Wam pomagac!!!
Pozdrawiam, zycze duuuzo słonca i radosci :)) Do usłyszenia :)




Temat: Borelioza u dzieci
Borelioza u dzieci
Witam wszystkich.
Bardzo się cieszę, że to forum się pojawiło )))))!!!!
Ja mam ten problem u mojego dziecka. Dziewczynka, 4,5 lat.bardzo proszę o
informację czxy po poniższym leczeniu, któro dziecko przeszło - powinnam
jeszcze coś z nią robić (oprócz kontroli przeciwciał - oczywiście).
W czerwcu 2004r ukąsił ją kleszcz. Po tygodniu różowy pas na czole, powoli
schodzący w dół twarzy. Pediatra upuerał się, że to alergia.
Po ok. 2 tygodniach bóle brzuch, stawów, głowy, lekka temp.
Zrobiłam badania przeciwciał (test ELISA z rekombinowanymi antygenami).
Wynik: IgM - b. wysokie, IgG - jeszcze ujemne.
od 30/07/04r - antybiotyki:
Klacid 2 *5ml (125mg/5ml) - przez dwa tygodnie.
Zinnat 2*4ml (250mg/5ml) - prze kolejne 10 dni.
Znaczna poprawa u dziecka. Parametry krwi w normie, ale ASAT - podwyższony.
początek września - angina ropna - Rovamycyna 2*1/2 tabl. (1,5 mln j.m.)-
przez 7 dni.
Początek paździenika - zapalenie ucha: Rulid 50mg 2*1 tabl - przez 7 dni.
Połowa listopada - grzybica (candida tropicalis)- Fluconazole w syropie: 2*1
tyżeczka, przez 2 tyg.
USG jamy brzusznej w listopadzie. Powiększony jeden płat (nie pamiętam który).
Ciągle podwyższony ASAT- Essential Forte 1 1/2 kapsułki/dzień - przez 2
tygodnie.
Połowa grudnia 2004r - znów zapalenie ucha : Ceclor 2*4ml (375 mg/5 ml, przez
7 dni
Dodatkowo powiększył się trzeci migdał.
Od stycznia 2005 do dzisiaj żadnych więcej antybiotyków nie brała.Tylko
drobne przeziębienia.
Wynik ze stycznia 2005r:
IgM - ujemne, IgG - jeszcze oczywiście są.
ASAT - lekko podwyższony. Lymphocyty - też podwyższone, Neutrocyty - poniżej
normy . CRP - ujemne.
Dzisaj idziemu na kolejne USG jamy brzusznej.
Bardzo proszę o pomoc. Co dalej powinnam robić z dzieckiem. Jak się przekonać
czy jest wyleczona czy wręcz przeciwnie.
Pomóżcie.
Dziękuję.




Temat: Białe grudki w gardle - help!
O tym przepisie jeszcz enie slyszalam ale sprawdze wodeczka z mlekiem i
czosnkiem w malych ilosciach jeszcze nikogo nie zabila ;-)))
A co do tych grudek to na tym forum bylo juz chyba 1000 postow na ten temat i
kazdy przedstawial inna wersje etymologii tych grudek jedni twierdzili ze to
resztki jedzenia a w szczegolnosci serow - no tak niby cos w tym jest ale
grudki mam juz dobre 10 lat a sery i inne produkty spozywcze jem od ... no o
wiele dluzej, dlaczego wiec grudki nie pojawily sie wczesniej??? Ktos inny
pisal o zluszczaniu sie nablonka (???),jeszcze inna osoba twierdzila ze to
zbierajacy sie nalot na zebny i takie tam rozne opowiesci. Niemniej jednak
faktem jest ze przynajmniej u mnie grudki znikaja na dluuugi okres kiedy
zazywam antybiotyki - dziwne nie?? Tez mnie to zastanowilo i podreptalam do
DOBREJ pani laryngolog, zrobila wywiad i wymaz i cos tam jeszcze i juz na
wstepie powiedziala mi ze jest to ropna wydzielina ktora zbiera sie w migdalach
czyli ANGINIE - nie wiedzialam o tym ze zapalenie migdalkow to ciezka postac
anginy !!!! - i tam sobie siedzi czasem doprowadzajac do ponownych stanow
zapalnych a takie nawracajace stany zapalne nazywane sa chronicznym zapaleniem
migdalkow, dodala ze przy chronicznym zapaleniu migdalkow wcale nie musimy
odczuwac bolu gardla lub czegos w tym stylu, tam sie poprostu kotluja bakterie
a nasz organizm z nasza swiadoma lub nie siwiadoma pomoca ( jedzenie lodow lub
potraw z czosnkiem ) jakos sobie z tym radzi z czasem jednak moze dojsc do
sytuacji podbramkowej gdzie konieczne bedzie usuniecie migdalkow.
Z wymazu zrobili w lab posiew i wyszlo ze mam w migdalkach pokazowa hodowle
gronkowca !!! Wycinac ich na razie nie chce bo jakos tak silnie do nich jestem
przywiazana ;-))). Pani doktor zalecila czeste plukanie gardla roztworem jodyny
1:10 ( np jeden ml jodyny i 10 ml wody ) chyba skutkuje bo juz ponad rok mam
spokoj.




Temat: Wiosna tuz tuz
Bo jesienia to wiadomo
Progresja

Wierzby nad strugą ocipiały,
Ksiądz znowu zapadł na migdałki,
A jakis starzec zapaździały,
Brzdąka na strunach dyrdymałki.

Główkę łysiutką ma jak gałka,
Nóżki się za nim ledwie wloką,
A zabytkowa dyrdymałka
Reprezentuje styl rokoko.

Melodia gmatwa się i wije,
Nad wsią przeciąga wiatr i słota.
Wójt swojej żonie plecy myje,
A zootechnik bada kota.

I kury już pozasypiały
I jeż, i wesz, i wilk, i stonka.
I tylko starzec zapaździały
Na dyrdymałce swojej brzdąka.

I myśli przy tym: - Mocny Boże,
Jak się rozkręcę, jak rozigram,
To cały ból w melodię włożę
I całą młodość swoją wygram.

Wyśpiewam smutek, żal i troskę,
Miasta, pałace i żołnierzy.
I dreszcz przeszyje nagle wioskę,
I włos się jej na głowie zjeży.

A guzik, drzewa zaszumiały
I pies wyknocił się na działce,
I tylko starzec zapaździały
Z uporem gra na dyrdymałce.

Ty pojmiesz go, poeto młody,
Też złości cię martwota gminu.
Także byś porwać chciał narody
Do niesprecyzowanych czynów.

Zatrzymać Ziemię, popchnąć Słońce
Uniezależnić się od teścia.
A tutaj - nakład dwa tysiące,
Cena - 5 złotych, stron dwadzieścia.

Recenzje dwie się ukazały
I sąsiad gratulował żonie.
Więc jak ten starzec zapaździały
Też dyrdymałkę chwytasz w dłonie,

A jeśli wolisz - to na flecie,
A jeśli zechcesz - na gitarze.
I teraz gracie już w duecie,
To znaczy ty i tamten starzec.

I słuchać gromki odgłos dęcia,
I rżnięcia - z boków, z góry, z dołu,
Doszlusowują ćwierćtalencia
I dołączają do zespołu.

Płyną rapsodie i horały,
Znane, lecz cwane, bez wątpienia.
Albowiem szansa zapaździałych
W upowszechnieniu zapaździenia.



Temat: żeby przedszkolak nie chorował tak często
Basiu
Ponieważ mój lekarz nie rozpoznał alergii u córki leczył każde przeziębienie
antybiotykami. Dziecko najpierw łapało w przedszkolu choróbsko potem miał ok. 1
tygodnia przerwę (kuracja) potem szło osłabione po tych antybiotykach łapało po
tygodniu następną chorobę. I tak się kręciło przez prawie 3 miesiące-byliśmy
załamani myśleliśmy o wypisaniu dziecka z przedszkola (stanowiłoby to dla nas
problem). Widzieliśmy, że dziecko się męczy a nie ma pomocy. Najpierw miała
katar ale w wyniku leczenia pojawił się „suchy nos” . Nikt nie wiedział jak
odetkać go i chodziła z otwartą buzią, zaschniętymi wargami i sapiąc.
Zbagatelizował lekrz moją informację, że dziecko źle słyszy. Lekarz rodzinny
nie zauważył płynu w uszach a ból ucha uważał, że jest spowodowany oderwaniem
kawałka woskowiny która podrażnia !!!!!!!!!!! Nie zauważył, że w wyniku chorób
wyrósł trzeci migdał. Tak ogromny, że lekarz otolaryngolog wyszedł w trakcie
operacji na korytarz żeby nam go pokazać. Poszliśmy prywatnie do alergologa i
do laryngologa. Laryngolog stwierdził, że jeśli jeszcze trochę poczekalibyśmy
to dziecko straciłoby słuch. U alergologa zaczęliśmy od zrobienia testów.
Niestety okazało się, że Oliwka jest alergiczną i to dostał maksymalną ilość
pkt. IgE na roztocza kurz i po trochę na inne. Zaczęto ją mądrze leczyć.
Zaczęliśmy od podwyższenia odporności, która u alergików zawsze jest niska
1. Najpierw dostała szczepionkę ACT-HIB
2. Potem szczepionka PNEUMO 23
3. Potem kuracja RIBOMUNYL (w saszetkach )
4. Równocześnie stosowaliśmy ECHINACEA

Podwyższanie odporności trwało ok. 4 miesiące i trochę kosztowało ale jak się
opłacało.
Lekarz był zdziwiony, że odmówiono mi przed pójściem do przedszkola takiej
kuracji.
Wtedy miałaby większy sukces, bo dziecko nie przeszłoby przez ten 3 miesięczny
okres wyniszczających chorób
Pozdrawiam MUKOLA1



Temat: co u nas
Izzy, wiem, że badałaś swoją córkę i nikt nie wie, skąd to
opóźnienie ale najważniejsze, że jest już jakiś postęp w Amelkowej
mowie. no i ty napisałaś pozytywnego posta:) i wierzę, że wycięcie
tego migdała polepszy wymowę, czego szczerze wam życzę.

wiem, że moja córka jest młodsza i rok to dużo. ale musimy przyjąć,
że nasze córki mają takie własnie tempo.
córka mojej przyjaciółki, 3 miesiące młodsza i głowę niższa od
mojej, we wrześniu na swe 2 urodziny gadała jak najęta, a moja
umiała tylko tata, ciocia i mama. na imprezie moja córka wyglądała
przy jubilatce jak niedorozwinięta, w ogóle było tam jeszcze kilkoro
róznych dwulatków, które się komunikowały a moja jak ta "wysoka jak
brzoza a głupia jak koza". wszystkie mamy pocieszały mnie wtedy, że
sie rozgada, jak już cos mówi to moze nawet z dnia na dzień całymi
zdaniami mówić. rzeczywiście, jakoś zaraz powstało "nie ma", i dwa
zwroty "co to jest, nie wiem" - ona tak sobie sama siebie pyta i
sobie odpowiada, ale używa tez rozdzielnie, oraz "no co ty mama". w
poprzednim poście przytoczyłam chyba cały jej słownik, czyli wcale
to nie taki galopujący postęp na 8 miesięcy od września. jest
jeszcze parę słów, "lala, buty, czapa, szalik, chodź, cześć, jaja,
koło, dżem, baterie, idziemy" - zwróć uwagę na ten zestaw słów, jak
niewiele jej do życia i komunikowania się potrzeba, oraz takie
dzieciowe "am" -jeść, pić, "dada" -spacer, "sisi" -siku, "fu" -
kupa, "czele" - czekolada, "ciuciu" - słodycze, "dyduś" -
smoczek, "kuku, ałała" - jakieś bóle, "pa pa" , "papa" - pielucha
i "pipip" - samochód i pojechać do sklepu w sensie "tatuś pipip am" -
tatus pojedzie do sklepu kupić cos tam do jedzenia.
i na podstawie tego wszystkiego się komunikujemy, ona z tego składa
zdania. w takim tempie to do osiemnastki zdąży opanować zasób słów
książkowego pięciolatka, wspomniana wyżej córka przyjaciółki gada
juz jak stara, na każdy temat i przy użyciu róznych trudnych słów.co
ci bedę pisać, przecież wiesz.
ale ja wierzę, że mojej córce zaskoczy w główce klapka bardziej i
szybciej, bo te wszystkie słowa przyszły jej bardzo łatwo,
ot tak po prostu, były jej potrzebne to je sobie powiedziała i od
tamtej pory używa.
no cóż, skromne są te jej potrzeby i zainteresowania.
z drugiej strony, jak bardzo musi się nagimnastykować, żeby z tych
kilkunastu słów stworzyc rozmowę czy jakąś opowieść.

Izzy, jeszcze więcej wiary i optymizmu:)każdy problem naszego
dziecka ma prawo urastać do rangi olbrzymiego problemu, i nasze
dzieci taki mają, ale uwierz mi, że są większe, gorsze i nie dające
nadziei:(

powodzenia:)




Temat: Potrzebna rada- dłłłłłłłłłługie
Witaj Bogusiu!
Nie jestem lekarzem, ale wiem, że trzeci migdał niestety ma tendencje do
odrastania. Dlatego właśnie lekarze tak niechętnie go operują przed 6,7 rokiem
życia. Sama znam wiele dzieci, którym niestety odrastał. Skoro mówisz o drenach
wnioskuję, że zbiera mu się płyn w uszach. Jeśli proponują jakąkolwiek metodę,
inną niż dreny ja bym się łapała. Czy nie możecie robić inhalacji w domu.
Wydaje mi się, że inhalatory można wypożyczyć. Chyba szpital bielański, ale nie
jestem pewna.
A jeśli chodzi o wędzidełko. Ja mam zupełnie inne doświadczenia. Taki problem
miała moja córka, ale w wieku ok. 6 mieś. na wizycie ortopedycznej maja chorurg
ortopeda od razy stwierdziiła, żeby w przyszłości nie było problemów podciąć.
Chwila, skalpel i po bólu. Dziś moja mała bardzo ładnie mówi.
To nie my popełniamy błędy. Czasem wydaje mi się, że lekarze niestety zbytnio
bagatelizują nasze problemy i czekają nie wiem na co. A terapia im wcześniej
wejdzie do programu dnia dziecka tym lepiej.
Acha i jeszcze jedno. Większe szanse na wyjście z problemów mowy mają te
dzieci, które mówią, nawet jeśli jest to obcy dla nas język. Najtrudniej się
rehabilituje dzieci, które nie wydają z siebie żadnych dźwięków.
My jesteśmy przykładem dziecka u którego nastąpiła regresja rozwoju w wyniku
stresu. Do 2r.ż. większość czasy spędzaliśmy w szpitalu, do tego doszedł żłobek.
Mam tylko putania: czy Twój syn rozumie mowę?
rozumiem, że niestety nie trafiliście na początku swojej szpitalnej drogi na
super lekarzy. Nie jest łatwo zmienić nastawienie dziecka do białego kitla po
przejściach. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to poprosić lekarza o zdjęcie
fartucha i trochę ciepła i wyrozumiałości. Jeśli tego nie zrozumie tzn. że nie
jest 100% lekarzem dziecięcym. Mój syn najlepiej reagował na facetów i takich
mu szukałam. Było nieźle. Nawet dentystę znalazłam - facet, rewelacja. Mój mały
sam dumnie siada na fotel i daje sobie zropbić wszystko.
Teraz ja się rozpisałam. Jeśli masz jakieś pytania pisz na priva.
Pozdrawiam Gosia



Temat: Co dawać dzieciom za słodycze???
Brawo jola_ep.
Zgadzam sięz Tobą w 100 procentach.
Nasze smaki są wypaczone w dobie chemii wszechobecnej.

A swoja drogą mając dokładnie takie samo podejście od początków czegokolwiek
poza cycem mam problem ze swoim synusiem.
Do 3 roku życia nie znał smaku słodycza typu kolorowy cukiereczek czy jakieśinne
farbowane swiństwa.Ale na bakalie od początku nie reagował z entuzjazmem, choć
jadam je systematycznie i są zawsze pod ręką -po prostu są dla niego za
twarde-pomimo jego4,5 lat.
Ale problem zaczęliśmy w przedszkolu-a to jakieś dziecko przyniosło czipsy, a to
mambę a to tik taki czy inne świństewko.
Oczywiście zaczął dostawać i on te świństwa -robię to do dziś z bólem serca-w
rozsądnych ilościach np raz dziennie coś tam.Bo przecież różni są rodzice i ich
zasady lub ich brak w stosunku do odżywiania.Nie każdy chce interesować się
talerzem, bo to niewygodne i czasochłonne.
Są dni(sobota,niedziela)kiedy jesteśmy wśród swoich znajomych albo myslących
podobnie na ten temat albo wiedzących że do nas nie przynosi się w prezencie
słodkiego dziadostwa i nie dopomina się o nie.Wystarczy mu to co
dostaje-czekolada gorzka, orzechy, migdały,owoce,czasem biszkopta czy
herbatnika.Ale kiedy jest częstują go np w przedszkolu to je, dopuki nie
zobaczy że skończyło się(np w przedszkolu z którego zrezygnowalśmy dostawali na
podwieczorek lizaczki, cukierki, napoje farbowane itp) .Jakby w życiu nie
widział słodyczy.Wtedy mam wrażenie że by zjadł nawet cukier z cukiernicy.

Z jednej strony wstyd mi wtedy za dzikie zachowanie, z drugiej jestem zła na
siebie.A może to ja popełniam jakiś błąd?
Aha z kolei za ciastami, powidłami nie przepada w ogóle- w przeciwieństwie do
mnie.Dobrze, że lubi miód.Ale też od niedawna.

Ale zauważyłam, że kiedy dostaje naturalne wyciągi z warzyw i owoców-cukiereczki
FOREVER KIDSY żadziej ma napady na słodką chemię.Tylko przeciez nie mogę go cały
rok karmić zastępnikiem jarzyn i owoców.




Temat: Wysiekowe ucho, dreny- co to znaczy?
ankalenko, czy ten preparat - traumeel, mozna podawac przy wysiekowym uchu?
dokładnie poradziłas jednej z dziewczyn, ale nasza syt zdrowotna jest jednak
nieco inna i nie jestem pewna czy słusznie zrobię podając córce traumeel, jesli
jej problem to przewlekłe wysiekowe zapalenie ucha? jakie dokładnie ma
działanie, na co wpływa? pomaga sie wchłonąc płynowi?

historia w skórcie wyglada tak- od 1. r zycia mielismy co jakis czas
podejrzenia, ze córcia gorzej słyszy, badania w naszym miescie wskazywały ze cos
sie dzieje, ale lekarze twierdzili ze mimo wszytsko moze tak byc. nie robiono
badan słuchu.
w koncu w wieku 4,5 lat trafilismy do Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu,
tam zdiagnozowano j.w. Zakwalifikowano nas do drenazu ucha(czekanie 4miesiace) -
słuch rewelacynie sie poprawił, jak ręką odjął. po pól roku (trochę
wiecej)okazało sie ze jeden dren wypadł, skierowano nas znowu, na redrenaz. Po
odczeknaiu kolejnych kilku miesięcy -pojechalismy na zabieg w trakcie którego
lekarz stwierdził, ze nie ma sensu zakładac drenu i nic nie założył. nie wziął
pod uwage wogóle faktu, ze córka ma nieruchomą zuchwę, podejrzenie powiekszonego
3 migdała. staramy sie jak mozemy nie dopuszczac do katarów, infekcji. planowany
redrenaz miał byc w czerwcu, w lipcu(po niezałozeniu drenu) pojawił sie jakis
wyciek z ucha, wizyty u lekarzy (ci w naszym miescie odesłali nas do instytutu)
zaowocowało czym? - przewodzeniowy ubytek słuchu, płyn w uszach, uszy do drenazu.
o termin mamy sie dowiadywac ...w styczniu, od stycznia minie kilka miesiecy az
bedzie zabieg, wersja kwietniowa mysle....jest juz prawdopodobna:(
mała fatalnie słyszy, dzis tv oglądała na takim poziomie glosu, ze ja nie bylam
w stanie wytrzymac w tym samym pokoju, nie słyszy normalnego głosu, nie reaguje
wogóle gdy nie wie ze ktos o niej mówi, a jesli wie - uwaznie przyglada sie
wargom mówiącego.

dodam, zę mała nigdy nie skarzyzła sie na ból ucha, nie miała zapalenia uszu,

W tym tyg wybieram sie do warszawy przyspieszyc jakims cudem termin zabiegu, we
wtroek robie jej badania słuchu na własną reke i moze porównując te sprzed
miesiaca i te obecne, przyspieszą cos.

jesli traumeel jednak nie jest odpowiedni, moze znasz jakąs dobra klinikę,
szpital z dobrą opinią w kt przeprowadzają drenaz uszu w szybszych terminach niz
w Kajetanach?




Temat: Sluch to podstawa
Sluch to podstawa
Moje dziecko wychowuje sie w rodzinie dwujezycznej stad hodowaliśmy poglądowi,ze nasza corka mowi mniej z racji tego ,ze rownolegle przyswja dwa jezyki. Zaczela chorowac na migdalki , do tego jest alergikiem i to wplywalo na czeste wizyty u pediatry. Pediatra przy badaniach raz dal skierowanie do laryngoga by ten sprawdzil corce uszy i uszy wyczyscil, dodam, ze o higene dbamy i uszy czyscimy wlasciwie jednak w srodku nazbierala sie woskowina. Po usunieciu jej, problem zapalonych migdalkow powrocil, pediatra przepisal antybiotyk i kazal sie upewniac w tym, ze moja corka slyszy co sie do niej mowi. Ja bylam pewna i bylam w bledzie ( corka reagowala na szept do ucha, na klaskanie, wolanie ) poniewaz za drugim razem laryngolog stwierdzil ,ze w uchu srodkowym nazbieral sie plyn i trzeba wykonac chirurgiczy zabieg uprzednio sprawdzajac jak wlasciwie dziecko slyszy. Miala 3 testy - ma juz prawie 3 latka wiec test wygladal tak ,iz w pokoju znajdowaly sie glosniki a z nich dobiegaly szumy, szmery a zadaniem dziecka bylo spontaniczne odwracanie glowy w kierunku dochodzacego dzwieku - tu przezylam szok zauwazywszy, ze na 1/3 z odwych szmerow moja corka zareagowala, drugi test polegal na wysluchaniu slowek i powtorzenie ze wskazaniem na obrazek ( 1/2 )seria kilku slowek powtarzanych ciszej, oraz badanie komputerowe .
Od 70 dB slyszala na 100 %. W naszym wypadku wiec niezbedny byl zabieg w uchu srodkowym poniewaz gromadzacy sie plyn uniemozliwial prawidlowy proces przyswajania dzwiekow. Okres kilku miesiecy chorb wplynal na lekkie opoznienie mowy. Nie bylo mowy o ubytku, odetkane uszy tez na krotki czas uspily czujnosc, powtarzanie slowek w tonie pytajacym bylo brane wlasnie za nauke mowienia a nie za niepewnosc dziecka czy dobrze zrozumialo. Do tej pory miala badania ,reagowla na polecenia i rozumiala wszystko chociaz wyksztalcila od malenkosci swoj wlasny jezyk , stad moj watek o tym, jak skomplikowana jest budowa ucha jako narzadu słuchu i jak istona role spelnia on w nauce mowy. Moze sie zdarzyć , ze wasze dziecko nie skrzy sie na bol w uszach a mimo wszystko jego odbior swiata wyglada tak jakbysmy sobie sami palcami uszy zatkali. Dodam,ze wlasciwa diagnoze ustalono w czasie gdy ten plyn byl juz dlugo a corka wczesniej byla regularnie badana a sam pediatra na plyn w okolicach mloteczka wpasc nie mogl - o co zalu nie mam.
Pozdrawiam .



Temat: suplementy zdrowotne czy ich uzywac
helena_50 napisała:

> do dbajozdrowie: janie choruje na zadną chorobe oprócz kamieni nerkowych
jednak
>
> przesladuja mnie rzeziębienia ,nerwobóle,mrowienia twarzy rąk i nóg,oraz
zmiany
>
> nastrojoe. bylam badana mialam prześwietleniarezonans i lekarze
> ustalili :nadwrazliwosc układu nerwowego

Człowiek nie jest maszyną, którą można eksploatować bez końca, do granic
wytrzymałości. Czasami warto pozwolić sobie na chwilkę rozluźnienia, na relaks,
zapomnieć o kłopotach. Robert Eliot mówił: " Pierwsza zasada to nie przejmować
się drobnostkami. Druga - wszystko jest drobnostką" . Jeśli nie chcesz walczyć,
a nie możesz uciekać, poddaj się temu. To tak tytułem wstępu.
Gdy brakuje Ci w diecie wapnia zaczyna się zwykle od skórczów mięsni, uczucia
mrowienia w rękach i nogach, bólu w stawach. O braku wapnia świadczą również
zmiany nastrójów - domyślam się, że na te gorsze, typu zniechęcenie, stany
lękowe, przytłoczenie problemami, jednym słowem nastrój defensywny. Nerwowość,
niepokój, stany depresyjne i uczucie mrowienia w rękach i nogach to również
objawy niedoboru drugiego ważnego minerału: magnezu.
Przyczyną tych niedoborów w organizmie może być: dieta uboga w wapń i magnez
(tutaj polecam twaróg, jogurt, żółtko jaja, kapustę, szpinak, czekoladę,
fasolę, groch, pestki dyni, migdały, orzechy laskowe,ziemne, włoskie, szpinak,
ryby morskie, banany), niedostatecznie przyswajanie wapnia w jelicie (aby
lepiej przyswajać proponuję pałeczki kwasu mlekowego - przyjazne bakterie
lactobacillus acidophilus), nadmierne wydalanie wapnia z moczem. Gdyby dieta
nie pomogła lub nie masz na nią ochoty możesz pomyśleć o suplementacji gotowymi
preparatami. Kamienie nerkowe podczas stosowania diety bogatej w wapń i magnez
nie powiększają się. Jak widzisz te Twoje choroby są trochę powiązane brakiem
pewnych minerałów w diecie.
Następnym Twoim problemem są ciągłe przeziębienia. Tu kłania się wzmocnienie
układu immunologicznego. Proponuję duże dawki naturalnej witaminy C i czosnek.
Na nadwrażliwość układu nerwowego polecam zioło rhodiola rosea - górską różę -
roślinę zaliczaną do tzw. adaptogenów, czyli roślin wzmacniających odporność
organizmu na fizyczny i psychiczny stres jak również jego skutki.
Życzę zdrowia.



Temat: Jak przygotować dziecko do szpitala
radzę porozmawiać z lekarzem dyżurnym, jeśli nie masz jeszcze prowadzącego.
Spisz pytania i wątpliwości na kartce i punkt po punkcie dowiedz się o zabieg,
badania, warunki i zwyczaje na oddziale. Często lekarz dyżurny ma więcej czasu
(po południu). Nie radzę takiej rozmowy przeprowadzać w obecności dziecka.
Sama, waszym językiem przekażesz mu to, co uznasz za konieczne. Na pewno nie
bagatelizuj pobytu w szpitalu. Małym dzieciom wycina się migdałek (migdałki) w
znieczuleniu ogólnym. Czasem podanym przez wenflon, czasem dziecko oddycha
gazem usypiającym. Cztery razy przechodziłam z dziećmi usypianie (migdałek,
dwie przepukliny i bronchoskopia) i pobyt w szpitalu. Za każdym razem było
inaczej - inny szpital, inny prowadzący, inne zwyczaje. Moje doświadczenia mogą
Cię nastawić niewłaściwie. Co jest pewne: bezpośrednio po zabiegu dziecko
będzie otumanione lekami. Ból przy przełykaniu pojawi się albo nie, to zależy
od leków. Taki mały berbeć szybko wraca do siebie, następnego dnia pewnie
zapomni. Ja mojemu dałam miąższ z bagietki, a on zjadł całą, razem ze skórką. W
wielu szpitalach jest możliwość przeprowadzenia wycinania migdałka
ambulatoryjnie: rano przychodzisz, wieczorem wychodzisz. Często lekarze chcą
zatrzymać dziecko "do obserwacji". Powikłania po wycięciu migdałka zdarzają się
niezmiernie rzadko. Mieszkam w tym samym mieście co szpital i wiedziałam, że
jakby coś się działo, mogę w pół godziny dotrzeć do lekarza. Uparłam się, żeby
dziecko spało w domu. Chyba, że mogłabym spać z dzieckiem w szpitalu, a takiej
możliwości nie było. Nie licz, że 2,5-letnim maluchem będą się zajmować całą
noc i wieczór pielęgniarki, one mają więcej podopiecznych i tylko dwie ręce.
Pierwszgo dnia zrobią badania rano. Potem nic się nie będzie działo. Poproś,
żeby dziecko urlopowali, weź je do domu, a następnego dnia na czczo (od 24.00
nie może nic jeść ani chyba pić, ale nie pamiętam jak z piciem) zawieziesz
choćby o 7 rano - ważne, żeby przed obchodem lekarzy, żeby im nie utrudniać
pracy. Naprawdę w każdym szpitalu jest inaczej i inny poziom życzliwości
personelu. Bądź jak najwięcej przy dziecku - w szpitalu czy domu. Ono po
wszystkim szybko zapomni, ale zostawione samo będzie cierpieć - małe dzieci nie
rozumieją: przyjdę za trzy godziny. Bądźcie oboje dzielni. I nie pokazuj
maluszkowi swojej niepewności czy przestrachu. Masz mu pomagać, rozweselać.



Temat: Kto wam- lekarze daje te wasze dyplomy?
Pytanie do urologa jeszcze...
dzieki za odpowiedz...Klopoty z nerkami, a doklanie z bezojawowa bakteriuria
byly od dziecka, ale potem tak to zostawili...Na USG bylo zawsze wszytko ok,
kiedys, wiec sie tym za bardzo nie przejmowali.
Zanim zachorowalam na ten pecherz, to przez dwa lata chodzilma z angina,
goraczka dochodzaca czasem do 38 rano..., sluchnietymi welzmi
chlonnymi...Lekarze mi tlumaczyli, ze jestem psychiczna i mam nerwice, stres na
studiach itd...i ladowali "na wszelki wypadek" antybiotyki, bo wiecznie bylo za
duzo leocytow we krwi..., acha no migdaly mam tak duze , ze sie dusze , " bo
taka mam urode" . Trafilam do kompetentengo lekarza o dwa lata za pozno,
wycieli mi te trupy juz wtedy...i zaczal sie pecherz...Wiem, ze powikalaniem
przewlekolego zapalnia migdalkow moze byc odmiecznikowe zapalenie nerek , potem
stawy i serce...Problem w tym, ze przez !,5 roku nikt nie wyhodowal w mojego
moczu zadnej baterii, chmaydii, grzyba, grzulicy...nic..tak samo bylo z
migdalkami, dlatego miedzy innymi orzekekli, ze to alergia, bo w badaniu
ogolnym moczu bylo po 50 lekocytow w polu widzenia ciagle...i ciagle bol..
Bylam z tym u alergologa, wysmial mnie, twoerdzi, ze nie moze byc to
alerghiczne, bo takie cos nie istnieje..., ale ja sie doczytalam , ze istnieje
w ksiazkach z biblioteki AM...No nic...
Powiedz mi tylko jeszcze, czy to moze byc alergiczne? czy takie przypadki ci
sie zdarzaja? Takie cos mi zasugerowali lekarze na urologii, ale alergolog mnie
wysmial..., wiec kogo ja mam sluchac w koncu? i u kogo sie leczyc?
POszlam na akupunkture, pomoglo..., ale nadal mi puchnie gardlo..., nadal w
czerwcu chodze i spie z mokra chutka na twarzy, bo sie dusze....Wynalalam
sposob na cedzenie powietrza :), pomaga...W dziecinstwie ropa mi leciala z
uszu, drenowali mi uszy, ale bakterii tez nie wyhodowali z tej ropy nigdy...
Czy to moze byc alergia? Nie mam juz sily teraz sie bic z tym alergologiem,
poza tym koncze studia i zmieniam miejsce zamieszkania..., ale moze sprobuje
gzdies indziej raz jeszcze...Napisz mi tylko czy to moze byc alergiczne...
dziekuje za odpowiedz..., bo od lekarzy na zywo sie doprosic nie moge jakos
zadnej wskazowki...



Temat: sol club selima
Gość portalu: eupe napisał(a):

> Witam!
>
> i jak po powrocie??? jak polskie animacje, warunki w hotelu, jedzenie itd.
> Bede wdzieczna za opinie - ja wylatuje we wrzesniu
> pozdrawiam
wrócilismy z sol club selima bardzo zadowoleni.Animacje po polsku są dla
dzieci,prowadzi je dwoje bardzo fajnych animatorów Agnieszka i Łukasz.Prowadzą
dla dzieci zajęcia 6 razy w tygodniu od 10 do 12 i od 15 do 17 oraz mini disco
o 20.30.Dzieci spotykają się w klubie i są zabierane na różne zabawy:zawody na
basenie ,zajęcia na plaży ,przygotowanie wystepu kabaretu
dziecięcego,wykonywanie pamiątek z Tunezji,przejażdzka na bananie,przejażdżka
na wielbłądach oraz inne zabawy.Moja corka chętnie chodziła na te zajęcia.Przed
wyjazdem dzieci mają w klubie pożegnanie,na którym dostają małe upominki od
animatorów.Jezeli chodzi o jedzenie to dostepne jest w hotelu od rana 6 lub 7
do 24,prawie bez przerwy.Rano śniadanie jest do 9.30,póżniej śniadanie dla
spóżnialskich do 12.00(troche uboższe od właściwego).Od 12.30 do 14.00 obiad,od
14.00 do 16.00 w snack barze dostepne sa pizza frytki ,owoce lub inne
jedzonko.Od 16.30 do 17.30 podwieczorek ,od 19.00 do 21.30 kolacja,a od 22.00
do 24.00 znowu w snack barze przekąski,prawdopodobnie od 10.00 do 12.00 też są
przekaski w snack barze( nie sprawdzałam bo nie da się cały czas
jeść).Dodatkowo cały czas we wszystkich barach picie " do bólu " napoje ,soki,
woda piwo(słabiutkie),wino, drinki,kawa ,herbata.Posiłki jak dla mnie były
bardzo dobre ,duży wybór jedzenia zawsze coś sobie można wybrać,dużo owoców i
przepyszne ciasta i ciasteczka.Hotel znajduje sie w pięknym ,dużym ogrodzie na
drzewach dojrzewały właśnie limonki,figi,daktyle i migdały.W hotelu dużo
atrakcji 2 baseny i brodzik,chyba 10 kortów tenisowych,boisko do piłki
nożnej,plac zabaw dla dzieci,boisko do siatówki plażowej.Dla dorosłych przez
cały dzien też sa animacje:gimnastyka,aerobic w basenie ,water polo,strzelanie
z łuku,siatkówka,jakieś zawody,wieczorne animacje i wystepy.W sumie dla kazdego
coś się znajdzie.Wokół hotelu nie ma nic ciekawego,najbliższy sklep kawałek od
hotelu.Polecam wieczorem wybrać sie do Portu el Kantaoui.Po 21.00 sa tam
podświetlane i grające fontanny ,można zwiedzić ładny port jachtowy i park
rozrywki dla dzieci Hannibal Park.Pokoje sprzątane są w hotelu
codziennie ,pościel i ręczniki wymieniają codziennie.Klimatyzacja działała bez
zarzutu.Byliśmy zadowoleni z pobytu,czego obie życzymy.Udanego pobytu i dobrej
zabawy.



Temat: Sol Club Selima (***) - Port el Kantaoui
Sol Club Selima (***) - Port el Kantaoui
autor: moniczka92@gazeta.pl

Wrócilismy z Sol Club Selima bardzo zadowoleni. Animacje po polsku są dla
dzieci, prowadzi je dwoje bardzo fajnych animatorów Agnieszka i Łukasz.
Prowadzą dla dzieci zajęcia 6 razy w tygodniu od 10 do 12 i od 15 do 17 oraz
mini disco o 20.30. Dzieci spotykają się w klubie i są zabierane na różne
zabawy: zawody na basenie, zajęcia na plaży, przygotowanie wystepu kabaretu
dziecięcego, wykonywanie pamiątek z Tunezji, przejażdzka na bananie,
przejażdżka na wielbłądach oraz inne zabawy. Moja corka chętnie chodziła na
te zajęcia. Przed wyjazdem dzieci mają w klubie pożegnanie, na którym dostają
małe upominki od animatorów. Jezeli chodzi o jedzenie to dostepne jest w
hotelu od rana 6 lub 7 do 24 prawie bez przerwy. Rano śniadanie jest do 9.30,
póżniej śniadanie dla spóżnialskich do 12.00 (troche uboższe od właściwego).
Od 12.30 do 14.00 obiad, od 14.00 do 16.00 w snack barze dostepne sa pizza
frytki, owoce lub inne jedzonko. Od 16.30 do 17.30 podwieczorek, od 19.00 do
21.30 kolacja, a od 22.00 do 24.00 znowu w snack barze przekąski,
prawdopodobnie od 10.00 do 12.00 też są przekaski w snack barze (nie
sprawdzałam bo nie da się cały czas jeść). Dodatkowo cały czas we wszystkich
barach picie "do bólu", napoje, soki, woda, piwo (słabiutkie), wino, drinki,
kawa, herbata. Posiłki jak dla mnie były bardzo dobre, duży wybór jedzenia
zawsze coś sobie można wybrać, dużo owoców i przepyszne ciasta i ciasteczka.
Hotel znajduje sie w pięknym, dużym ogrodzie na drzewach dojrzewały właśnie
limonki, figi, daktyle i migdały. W hotelu dużo atrakcji 2 baseny i brodzik,
chyba 10 kortów tenisowych, boisko do piłki nożnej, plac zabaw dla dzieci,
boisko do siatówki plażowej. Dla dorosłych przez cały dzien też sa animacje:
gimnastyka, aerobic w basenie, water polo, strzelanie z łuku, siatkówka,
jakieś zawody, wieczorne animacje i wystepy. W sumie dla kazdego coś się
znajdzie. Wokół hotelu nie ma nic ciekawego, najbliższy sklep kawałek od
hotelu. Polecam wieczorem wybrać sie do Portu el Kantaoui. Po 21.00 sa tam
podświetlane i grające fontanny, można zwiedzić ładny port jachtowy i park
rozrywki dla dzieci Hannibal Park. Pokoje sprzątane są w hotelu codziennie,
pościel i ręczniki wymieniają codziennie. Klimatyzacja działała bez zarzutu.
Byliśmy zadowoleni z pobytu, czego tobie życzymy. Udanego pobytu i dobrej
zabawy.



Temat: Odwyk
Miltonia, to typowe dla nalogowcow. Obudzi sie takie, przetrze oczy i jakos sie
doczlapie do kompa. Mnie sie jeszcze poki co udaje nie internecic z domu, ale
nie jest to wylacznie moja zasluga, he he.
Miltonia, znalazlem cos co ci sie winno podobac (znajc twa milosc do artystow,
niech szczezna), natomiast ciekawi mnie opinia Edzi:

Progresja

Wierzby nad strugą ocipiały,
Ksiądz znowu zapadł na migdałki,
A jakis starzec zapaździały,
Brzdąka na strunach dyrdymałki.

Główkę łysiutką ma jak gałka,
Nóżki się za nim ledwie wloką,
A zabytkowa dyrdymałka
Reprezentuje styl rokoko.

Melodia gmatwa się i wije,
Nad wsią przeciąga wiatr i słota.
Wójt swojej żonie plecy myje,
A zootechnik bada kota.

I kury już pozasypiały
I jeż, i wesz, i wilk, i stonka.
I tylko starzec zapaździały
Na dyrdymałce swojej brzdąka.

I myśli przy tym: - Mocny Boże,
Jak się rozkręcę, jak rozigram,
To cały ból w melodię włożę
I całą młodość swoją wygram.

Wyśpiewam smutek, żal i troskę,
Miasta, pałace i żołnierzy.
I dreszcz przeszyje nagle wioskę,
I włos się jej na głowie zjeży.

A guzik, drzewa zaszumiały
I pies wyknocił się na działce,
I tylko starzec zapaździały
Z uporem gra na dyrdymałce.

Ty pojmiesz go, poeto młody,
Też złości cię martwota gminu.
Także byś porwać chciał narody
Do niesprecyzowanych czynów.

Zatrzymać Ziemię, popchnąć Słońce
Uniezależnić się od teścia.
A tutaj - nakład dwa tysiące,
Cena - 5 złotych, stron dwadzieścia.

Recenzje dwie się ukazały
I sąsiad gratulował żonie.
Więc jak ten starzec zapaździały
Też dyrdymałkę chwytasz w dłonie,

A jeśli wolisz - to na flecie,
A jeśli zechcesz - na gitarze.
I teraz gracie już w duecie,
To znaczy ty i tamten starzec.

I słuchać gromki odgłos dęcia,
I rżnięcia - z boków, z góry, z dołu,
Doszlusowują ćwierćtalencia
I dołączają do zespołu.

Płyną rapsodie i horały,
Znane, lecz cwane, bez wątpienia.
Albowiem szansa zapaździałych
W upowszechnieniu zapaździenia



Temat: dziala czy niedziala : ?
dziala czy niedziala : ?
Chcialem tylko podkreslic tutaj ze, leki ktore podaje moga pomoc ale moga tez
nie pomoc, a to dlatego ze to nie na tym polega praktyka homeopatyczna.
Homeopatyczna wizyta wyglada jak wizyta u lekarza konw. z ta roznica ze
homeopata lekarz potrzebuje wyciagnac z tej wizyty wiecej detali, np. wezmy
jako przyklad bol glowy,

Bol glowy:
Jaki jest to bol? (pulsujacy, ostry itd)
Z ktorej strony glowy jest bol? (prawej, lewej, nad czolem, cala glowa itd)
Co daje ulge lub pogarsza bol? (gorzej na lezaco itd)
Czy wystepuja inne objawy z bolem glowy? (goraczka, mdlosci, wymioty, itd)

Powiedzmy pacjent przychodzi z bolem glowy: Bol glowy, pulsujacy, cala glowa
pulsuje, bol sie pogarsza jak glowe kladzie na poduszke, policzki
czerwone,sprawdzamy temperature, temp. 105 F, egzaminujemy gardlo i zauwazamy
zapalenie migdalow, wyczuwamy palcami gruczoly na zewnatrz ;)i sa powiekszone.
Dobieramy lek: Beladonna 3CH, pomoze na wszystkie objawy oprocz na powiekszone
gruczoly, tutaj potrzebny jest inny lek Mercurius vivus 200CH.

Recepta
RX: Beladonna 3CH, 3 krople, co 1 godz.
Mercurius vivus 200CH, 3 pigulki (nr 40) 2 x dziennie

Teraz jesli by migdaly mialy biale plamy lub pacjent narzeka na bol przy
przelyku to wtedy Mercurius cyan 30Ch pomoze lepiej, nawet obnizy goraczke.
Jak migdaly sa tak wielkie ze prawie dotykaja jeden o drugi to znowu wskazuje
na inny lek. Jak migdaly sa powiekszone ale kolor jest normalny wtedy znowu
inny lek jest potrzebny.

Jak pacjent narzeka na chronicznie powiekszone migdaly i na artretyzm w
kolanie: Hepar sulph 200 jest odpowiedni.

Tak ze widzimy ze jest wiele wariacji (variation ;)) objaw, i dlatego zaden
specyfik z apteki nie pomoze, tylko odpowiednia diagnoza i dobrze dobrany lek.

Lekarz konw. zrobil by wymaz, i przepisal antybiotyk i tyle;) Homeopata jednak
potrzebuje detale, wymaz nie jest potrzebny na dobranie odpowiedniego leku,
nawet nazwa np. 'gronkowiec' czy 'streptococcus' malo znaczy. Jesli dopasujemy
lek do objaw to wtedy ten sam lek pomoze zwalczyc streptococcusa czy i
gronkowca :)

Gdy pacjent czesto sie przeziebia, czesto choruje na zapalenie migdalow itd,
to na nastepnej wizycie dobieramy lek ktory uodporni organizm. Tylko ze lek
nie jest dobierany do 'wszystkich objaw' "calego pacjenta" ;) tylko do
wszystkich objaw 'totality of symptoms' "choroby" na ktora pacjent choruje.
To nie znaczy ze tylko na "niektore" objawy choroby dobrac lek jak to robi
med. konw. np. panadeine na bol glowy, paracetamol na goraczke, antybiotyk na
wirusa ;))lol
Tylko ten jeden lek ktory pokryje chorobe w jej calosci ;) Czasem bywa ze
trzeba podac 2 leki gdyz Beladonna NIE spowodowala w doswiadczeniach
powiekszonych gruczolow tylko Mercurius vivus.

"Czego lek nie moze spowodowac to tez nie moze i wyleczyc"

SO DONT TREAT THE 'PATIENT AS A WHOLE', BUT
TREAT THE "DISEASE AS A WHOLE" AND HEAL THE PATIENT ;)

pozdr.
A.




Temat: Zatkany nos-przeziębienie
> Sama popróbuję coś poszukać w repetytorium, ale będę to robić pierwszy raz,
> więc pewnie będę mieć problemy.

Tak trzymaj :-). Spróbuję Ci pomóc.

> Gardło :
Wchodzisz do repertorium i z pierwszej zakładki wybierasz dział "Gardło".
Wybierzmy poziom "średni", czyli na górze - "niebieskie i czerwone"

> 1. zapalenie? Stan zapalny
Na dole - czwarta rubryka od dołu jest "zapalenie".

Od góry masz:
- Prawy
- Lewy
Czy dolegliwości dotyczą szczególnie jednej strony? Chyba nie (wspominasz o
prawym uchu, ale to sprawdzimy w "Ucho")

- Przedpołudniem
- W nocy
Czy dolegliwości zależą od pory? (wspominasz, że rano, a to jest niżej)

- Przemiennie z obolałymi oczyma (pomijam - nie ma niebieskich i czerwonych)
- Dzieci (children) - jw.
- Chroniczny
Ciebie raczej nie dotyczy

- Zimno, po (czyli po narażeniu się na zimno)
Założyłbym, że tak.

- Erysipelatous (to jest róża)
- Follicular (pęcherzykowy), tu chyba chodzi o zapalenie ze współistniejącymi
pęcherzykami
- Miesiączka, przed
- Rtęć, po (w czasach Kenta używano rtęci na różne schorzenia, przede wszystkim
weneryczne. I po takim leczeniu ludzie mieli kłopoty w związku z zatruciem
rtęcią)
- Bezbolesny
Te pozycje chyba Ciebie nie dotyczą.

- Phlegmonous (ropowiczy, z flegmą)
Może być (wspominasz o nalocie i wydzielinie z nosa).

- Po przebudzeniu
Może być - piszesz, że najgorzej rano.

- Ciepło łóżka pogarsza
- Gardło (chronic) - czyli chroniczne zapalenie gardła
- Migdałki
Raczej nie dotyczy

I na stronie nr 2
- Uvula - to jest języczek podniebienny
Piszesz, że jest ok.

Więc zostają nam potencjalnie trzy rubryki:
- Zimno, po: Bar-c., Bell., Cham., Dulc.
- Phlegmonous: Acon., Alumn., Bell., Hep., Lach., Merc., Nux-v., Sulph.
- Po przebudzeniu: Lach.

> 2. opuchlizna? Uczucie - opuchnięcia ale to bokach gardła, środek nie
> opuchnięty, a podrażniony

Mamy rubrykę "Obrzęknięty (spuchnięty) wrażenie" z lekami:
Arg-n., Bry., Caust., Glon., Hep., Lach., Plb., Rhus-t., Sabin., Sang., Sulph.

> 8. drapie/swedzi/kluje/laskocze/? Swędzi i piecze jakby to była rana

Swędzi - na to mamy osobny objaw (16 rubryka od dołu) i tu mamy leki:
Apis., Cist., Glon., Spong., Wye.

Piecze - na to mamy rubrykę 9 (ból), strona 4 (ból palący).
Tu mamy dokładnie pozycję "swędzenie pieczenie", ale - nie mają żadnych leków
na poziomie niebieskim lub czerwonym. To należy rozumieć tak, że w zasadzie
każdy ból gardła daje takie efekty i nie ma jakichś szczególnych leków na tę
okoliczność, czyli - objaw jest mało charakterystyczny. Ale - mamy "ból palący
w ogóle" i tu jest całe stado leków. Jeśli coś na koniec dobierzemy, to
sprawdzimy, czy ten wybrany będzie w tej grupie.

> 11. slinienie? tak

Takiej rubruki nie widzę w "Gardle". Jest w "Jamie ustnej", ale to bym
tymczasem odpuścił.

Zobaczmy jeszcze ucho:
Ból -> Prawy:
Am-m., Bar-c., Bar-m., Bell., Caust., Coloc., Cycl., Elaps., Fl-ac., Kali-c.,
Kalm., Lac-c., Lyc., Merc., Nat-s., Nit-ac., Nux-v., Tell.

I głowa. Ból głowy ma 31 stron. Głowa jest najpier omówiona ogólnia, a potem
omawiane są części głowy, np. czoło, skronie, potylica, itp. Wierzchołek głowy
jest na stronie 18. Mamy tu m.in. objaw "Dotykanie włosów pogarsza" z jednym
lekiem: Carb-v.

No to teraz podsumujmy:
- Zimno, po: Bar-c., Bell., Cham., Dulc.
- Phlegmonous: Acon., Alumn., Bell., Hep., Lach., Merc., Nux-v., Sulph.
- Po przebudzeniu: Lach.
- Obrzęknięty (spuchnięty) wrażenie: Arg-n., Bry., Caust., Glon., Hep., Lach.,
Plb., Rhus-t., Sabin., Sang., Sulph.
- Swędzi: Apis., Cist., Glon., Spong., Wye.
- Piecze (tu całe mnóstwo leków - do sprawdzenia na koniec)
- Ucho: Am-m., Bar-c., Bar-m., Bell., Caust., Coloc., Cycl., Elaps., Fl-ac.,
Kali-c., Kalm., Lac-c., Lyc., Merc., Nat-s., Nit-ac., Nux-v., Tell.
- Głowa ("Dotykanie włosów pogarsza"): Carb-v.

Który lek powtarza się najczęściej? - chyba Lachesis. Sprawdźmy jeszcze to
pieczenie (przypominam - rubryka "Ból", strona 4) - jest Lach. na niebiesko. No
to jeszcze "Ucho" - "ból w ogóle" - jest Lach. na czerwono! To jeszcze
kontrolnie - "Głowa" - strona 16 (potylica w ogóle) - jest Lach. (co prawda
siwy, ale jest :-).

To sprawdźmy teraz to samo przez "Szukanie". Klikamy zakładkę "Szukanie" i
wpisujemy: "gardło;ucho". Włączamy "Czerwone", wyłączamy sortowanie
alfabetyczne i włączamy wartościowanie. Wypada znowy na Lachesis :-).

A Tobie - co wyszło?

Stefan




Temat: Późna borelioza, a pomyłki lekarskie
Późna borelioza, a pomyłki lekarskie
NA ten temat pisałam już na swoim przykładzie na forum Borelioza.
W skrócie powtórze.
Od 7 prawie lat doskwierały mi wszelkiego rodzaju bóle: kości, stawów,
mięśni, głowy, do tego ropne anginy. Potem zawroty głowy, kłucie pod sercem.
Byłam więc leczona na kręgosłup (bo skolioza, jestem wysoka), mam siedząca
pracę, więc na pewno te bóle i zawroty głowy to od szyjnego odcinka
kręgosłupa, na stawy - bo to od anginy. W końcu wycięto mi migdałki, aby
rozwiązać ten problem. Anginy owszem - jak ręką odjął zniknęły. Bóle stawów,
kości, itp. pozostały.
I tak kolejne 3-4 lata, bóle trochę się uspokoiły. Międzyczasie wykryto guzka
na tarczycy - obojętnego. No i kolejne zaciemnienie obrazu. To wszystko od
tarczycy- powtarzał internista, to nie od tarczycy - mówił endokrynolog. A ja
zgłupiałam. Do tego okazało się, że mimo młodego wieku, mam zbyt słabe kości.
Zaczęto szukać dalej. Przytarczyce, nerki, hormony płciowe - wyniki b.dobre.
W końcu po kilku latach leczenia tarczycy guzek się powiekszał, zaczęłam
myśleć o operacji, tym bardziej, że żaden reumatolog nie chciał rozpocząć
właściwego leczenia, zanim nie wyeliminuję tarczycy. W dodatku pojawiła się
rwa kulszowa. Potem zaczęło mi blokować jedno, a potem drugie kolano, do tego
stopnia, że nie byłam w stanie uklęknąć, zmyć podłogi, itp.
Zgodziłam się więc na operację tarczycy, bo skoro to od tego, to nie będę
przedłużać.
Guz był już na tyle duży, że i tak za kilka lat musiałabym go wyciąć.
Zostałam zoperowana, z nadzieją, że pozbędę się bólu stawów i kości.
Guz został wycięty, a kolana i kości w coraz gorszym stanie. W końcu ktoś
wpadł na pomysł wysłania mnie do reumatologa, ale przy klinice. I tak się
stało. TAm taki starczy prof tylko na mnie patrząć mruknąć sam do siebie: to
może być borelioza. Zgodziłam się na badania, gdzie przez 15 dni przebadano
mi mnóstwo narządów i wykonano dużo badań. Wszelkie robione badania
reumatyczne, nawet te autoimmunologiczne - ujemne. RTG, USG, EGK wszystko OK.
Wyszły jedynie przeciwciała p/boreliozie.
Zostałam wypuszczona z podejrzeniem Boreliozy i dostałam na 4 tygodnie
antyubiotyk. Wybrałam go, i poczułam znaczną ulgę w kolanach. Niestety nie na
długo. Będąc na kontroli mój prof. reumatolog stwierdził, że jest lepiej,
więc na razie koeniec leczenia.
Nie minęły 2 miesiące jak wylądowałam z potwornymi objawami u zakaźnika,
który z niedowierzaniem podejrzenia choroby przyjął mnie na swój oddział. Nie
obyło się bez sugestii, że te moje objawy (zaniki pamięci, ogromne bóle głowy
i stawów, wymioty, kłucie pod sercem, potwporne chroniczne zmęczenie) to
potworna nerwica. Ale przywykłam do takich słów, gdyż 7 lat wcześniej też mi
to wmawiano.
Dopiero tam zaczęto mnie leczyć dożylnie, zrobiono badanie bardziej
szczegółowe, które potwierdziło boreliozę.
Teraz mija 6 miesięcy, odkąd biorę antybiotyki. CZuję się bez porównania
lepiej. Kolana już prawie jak sprzed lat. CZasmi jakieś bóle po mnie łążą,
ale da się przeżyc. Mogę myśleć, wróciłam po kilku miesiącach L4 do pracy.
Gdyby nie myśl tego reumatologa, nie wiem, czy ktoś w ogóle wpadłby na ten
trop. A ja dalej łaziłabym po gabietach lekarskich z przyklejoną metką
hipochondryka.
Pozdrawiam wszystkich. Nie dajcie się!!!




Temat: stawy mi siadają-pomóżcie proszę!!!
Czesc ,wydaje mi sie ze mialem kiedys podobny problem, mianowicie będąc kiedys
na diecie wegetarianskiej dopadlo mnie zapalenie stawu kolanowego (zdziwilem
sie na maxa bo przeciez wegetarianie powinni byc 100% zdrowi albo jeszcze
zdrowsi od miesozernych-kwiczalem z bólu ile wlezie, nie moglem chodzic kolano
mi napuchlo jak baniak ,lekarze juz mi chcieli kroic kolano ale sie nie dalem
(wyszedlem ze szpitala na wlasne zyczenie i na szczescie wszystko pozniej
minelo ;kilka dni wczesniej mialem taka chorobe -rwa kulszowa (tak sie dziwnie
wszystko nalozylo)bol jest jeszcze wiekszy idzie od posladkow nie mozna sie
przekrecic na bok ,pamietam ze do lekarza wyczolgiwalem sie z samochodu i co
najdziwniejsze strasznie bylem zdziwiony ze mozna tak cierpiec jedzac przeciez
zdrowe rzeczy ,na moja diete skladaly sie kasze(gryczna)soczewica zielona,
migdaly ,suszone owoce (to byla zima) warzywa, owoce ,mąki
pelnoziarniste ,miod, ).nie wiedzialem skad to sie wzielo zaczalem czytac
wiecej ksiazek ,zastosowalem taka diete: jadlem duzo ziaren slonecznika sezamu
i migdalow (namoczone) poniewaz podejrzewalem ze spowodowane jest to brakiem
wapnia albo ze jest on wyplukiwany ( przez sole szczawianowe zawarte w
suszonych figach (sory nie jestem lekarzem ani specjalista wszystko wyczytuje z
tych ksiazek o wege), i na 100% zwiazane to bylo tez z soczewica bo po
odstawieniu jej mialem mniejsze bole a po ponownym wprowadzeniu do diety bole
nasilaly sie. Ponadto w rece wpadla mi ksiazka o diecie a grupach krwi ,ja mam
grupe krwi B, i zaleca ona spozywanie produktow mlecznych (wczesniej nie
jadlem) oraz niewielkich ilosci miesa(2-3 razy w tygodniu) - taka diete stosuje
dzisiaj i taka dieta mi sluzy (co dziwne nie zaleca soczewicy a nawet
odradza),czuje sie lepiej (chociaz jeszcze nie do konca ale mysle ze z czasem
bedzie good). Pocyztaj sobie o tej diecie, wprowadz moze do diety produkty
mleczne( kefiry ,jogurty naturalne- ale nie te z owocami i cukrem).jak chcesz
to poczytaj sobie moja historie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
f=353&w=14218680 .Nie wiem jaka jest twoja dieta wtedy moznaby bylo wiecej
powiedziec. nie wiem moze rzeczywiscie chodzi o kwasy omega-3 ,byc moze masz
zachwiana rownowage midzy omega-6 a omega-3 - wiadomo ze tych pierwszych jest
wieksza dostepnosc ,moze wprowadz wlasnie siemnie lniane ,olej rzepakowy,
jezeli nie jestes zagorzala wegetarianka to moze tluste ryby morskie
(makrela ,dorsz ,sledz- 2-3 razy w tygodniu). Oczywiscie wszystko zalezy od
ciebie.Nie namawiam cie do jedzenia miesa bo sam wolalbym go nie jesc ale na
dzien dzisiejszy nie moge sie bez niego obejsc (zle funkcjonuje i czuje ze
jest cos nie tak,kiedy nie zjem miesa conajmniej 2 razy w tygodniu)) To tyle
3maj sie,pozdro 600, nara .Jeszcze to:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
f=592&w=16927362



Temat: Pogodno "Hajle Silesia"
do cze67
Drogi cze67
Bardzo przykro jest mi to stwierdzić ale niestety swoją opinią że teksty
Myslovitz są pisane i trafiają głównie do młodzieży utwierdziłęś mnie w
przekonaniu- starzejesz sie stary. Starzejesz sie i przez zamykasz do siebie
drogę dla muzyki która istnieje na tym świecie oprócz tego co już znasz. Masz
kilka swoim ulubionych kapelek i z rzadka otwierasz drzwi swojej swiatyni dla
tego co sie dzieje. A dzieje! I są to rzeczy wspaniałe.
Jestem pewien ze nie znasz nic Myslovitz oprócz tego co leci w radiu, dlatego
tez prześledź te teksty na dole i nie mysl ze to śpiewa "młodziezowy" zespół
Myslovitz:

SZKLANY CZŁOWIEK

Jeszcze noc się wokół tli a już wiem, że dzień jest zły
Zdjęcia gwiazd w gazecie chleb
I jak zwykle moja twarz byle jaki wygląd ma
A na włosach jakiś spray

Palę w piecu ciepło jest moje wiersze trochę wstyd
Gdzieś na ścianie dyplom mam trzecie miejsce w skoku w dal
Znowu na nic przydam się lepiej chyba pójdę spać
Nie oglądaj moich zdjęć

Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart

Ty pilnuj moich snów i przychodź kiedy chcesz
Te chwile z moich dni do jednej dłoni zbierz
I nie pocieszaj mnie i tak tu będę stał
Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart

GDZIEŚ

W moim pokoju pusto, zimno mi
Nie ma tutaj nic
Wracam znów nad ranem
Nie wiem skąd
Muszę gdzieś się skryć

Zapomniałem dawno jak to jest
O migdałach śnić
Zgubiłem Twoje zdjęcie
Wiem już że
Nie mam teraz nic

Gdzieś na dnie
To tu gdzie jestem
Nie ma Słońca
Gdzieś tam też
Mieszkają chwile te najlepsze
Gdzieś tam też
Rosną kwiaty najpiękniejsze
Wiem ja też
Nie zawsze będę mówił szeptem

Patrzę na seriale
Kocha go
On ją bardzo też
Gaszę telewizor
Znowu sam
Muszę teraz wyjść

Gdzieś na dnie
To tu gdzie jestem
Nie ma Słońca
Gdzieś tam też
Mieszkają chwile te najlepsze
Gdzieś tam też
Rosną kwiaty najpiękniejsze
Wiem ja też
Nie zawsze będę mówił szeptem

ZAMIANA

Spójrz jak wygląda moja twarz
Czy został chociaż ślad człowieka którego znasz
Zobacz jak szybko zmieniam się
Jak mi dodaje lat
Każde słowo twe

Nie widzę
Nie słyszę nic
Przestaje odczuwać nawet Twój
Śmiech już nie dotyka mnie
I wiem że każdy ból pomaga wznosić mój
Własny mur
Kolejna lista skarg
Czy kłamstwo to czy żart
Wiem to banalne jest

Ale ja nim mnie pożre lęk
Strzelę sobie w łeb w tą piękną noc
I znów zdławię pusty śmiech
Strzelę sobie w łeb
Już odbezpieczam następną butelkę

Wiedz
Wiedz że nie poddam się
Dopóki czuję gdzieś
Płynącą we mnie krew
Póki smak życia w ustach mam
Póki zapach traw wciąż ogłusza mnie

Nie widzę
Nie słyszę nic
Przestaję odczuwać nawet ból
Nie widzę
Nie słyszę nic
Przestaję odczuwać nawet ból

Ale ja nim mnie pożre lęk
Strzelę sobie w łeb w tą piękną noc
I znów zdławię pusty śmiech
Strzelę sobie w łeb
Już odbezpieczam następną butelkę

I znów
Tak jak nie raz już
Znów to zrobię
Wiem wyjdę z siebie
I nikt nie dosięgnie mnie
Wbiję nowy cierń
Strzelę sobie w łeb
Już odbezpieczam następną butelkę

Ale ja nim mnie pożre lęk
Strzelę sobie w łeb w tą piękną noc

Tak wiem
Znowu matka noc ukołysze mnie
Gdy butelki szkłem strzelę sobie w łeb

CHCIAŁBYM UMRZEĆ Z MIŁOŚCI

Świat wypadłł się z moich rąk...
Jakoś tak nie jest mi nawet żal

Czy ty wiesz jak chciałbyś żyć bo ja też
Chyba tak chciałem przez cały czas, lecz...

Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie

Wieje wiatr, pachnie wiosną i wiem
Że ty łatwo tak zgodziłaś na to się i...

Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie

Jeśli kiedyś wybrać będę mógł jak to zrobić
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć z miłości

Nie na krześle, nie we śnie, nie w spokoju i nie w dzień
Nie chcę łatwo, nie za sto lat, chciałbym umrzeć z miłości

Nie bez bólu i nie w domu, nie chcę szybko, nie chcę młodo
Nie szczęśliwie i wśród bliskich, chciałbym z miłości

To tylko kilka tekstów. I wcale nie przeczę że zdażają się kiszki (Acidland to
tragedia wprost) ale zepół mam u mnie taki kredyt zaufania za swoje teksty że i
te potknięcia im wybaczam.
Cze67- otwórz oczy (a raczej uszy). Naprawde nie musimy byc tak starzy jak
pokazuja nam nasze metryki.
Z szacunkiem M.




Temat: celiakia u 5-latka
celiakia u 5-latka
Tydzien temu zadiagnozowano u mojego 5-letniego syna celiakie.
Kompletnie mnie to zaskoczylo jak i podłamało
Synek był i jest dużym dzieckiem - obecnie 90 centyl wzrostu i 80 wagi,
wyglada na dziecko 7-letnie (i każdy kto go poznaje pyta czy podoba mu się w
szkole ). Rozwijał się bardzo dobrze, do 3 roku był wręcz grubasem ,
gluten wprowadzony do diety ok. 1 roku życia. Nigdy nie wykazywał ŻADNYCH
objawów alergii - skóre miał śliczną, może nawet za bardzo bo pielęgniarki
mnie pytały czy ja go kąpie w krochmalu (wtedy jeszcze nawet nie wiedziałam
na czym to polega...). Żadnych problemów z wypróżnieniami, kupy zupełnie
normalne. Do 3 roku życia był zdrowym dzieckiem - chorował w sumie 3x. Po 3
roku życia zaczął się koszmar - poszedł do przedszkola i ciągle był chory.
Przez rok w przedszkolu nie był w sumie więcej niż m-c - ciągle zapalenia
oskrzeli, płuc, całe tygodnie na antybiotykach (które nie pomagały), szpital.
Stwierdzono przerośniety mocno 3-ci migdał, wycięliśmy go. Lekarze zapewniali
że przestanie chorować. Pełni optymizmu posłaliśmy synka znów do przedszkola
(już innego, prywatnego, kameralnego z bardzo dobrą opieką). Po tygodniu
zapalenie oskrzeli, antybiotyk, nie pomaga, szpital. Pojechaliśmy do Centrum
Pulmonologii i Alergologii w Karpaczu - diagnoza astma oskrzelowa na tle
alergicznym (uczulenie na pyłki). Zimę synek spędził w domu, uczyliśmy się
podawać leki, zauważać początki duszności, kontrolować astmę. Od wiosny znów
przedszkole - było nienajgorzej, choć troche chorował. Nasiliły się bóle
brzucha które występowały raz na jakiś czas od skończenia 4 lat - kładliśmy
je na karb ciągłego przyjmowania leków (antybiotyki, potem p/astmatyczne i
p/alergiczne). Początkowo braliśmy pod uwage stres związany z powrotem do
przedszkola ale pani psycholog w przedszkolu po rozmowie z dzieckiem i
uważnej obserwacji powiedziala nam że pod względem emocjonalnym 'nie ma mu
nic do zarzucenia'. Wielokrotnie wykonywaliśmy różne badania na pasożyty - to
były jedyne sugestie lekarzy którym zgłaszalismy problem.
Wreszcie 'wymusiłam' na lekarzu rodzinnym skierowanie do kliniki
gastroenterologii - wyznaczono nam tam termin za 6 tyg (miał to byc 30
czerwca). Niestety na ten dzień synek rozchorował się i do kliniki go nie
przyjęto - nastepny termin za m-c - mieliśmy wtedy być na zaplanowanych
wakacjach (ze względu na astmę syna m-c spędziliśmy nad morzem)- to za 2 m-
ce, 30. sierpnia. Spędzilismy w szpitalu 5 dni w trakcie ktorych wykonano
różne badania - m.in. test na wchłanianie D-ksylozy wyszedł żle (ale lekarka
mówiła żeby sie tym zbytnio nie przejmować, to tylko badanie przesiewowe a
wyniki biochemiczne i morfologie krwi miał bardzo dobre). Gastroskopia
wykazała przewlekłe zmiany zapalne w części żołądka, pobrano wycinek jelita
do dokładniejszych badań. Wypisano nas do domu z zaleceniem diety
lekkostrawnej i ograniczeniem podaży owoców. Od kiedy się te bóle brzucha
zaczęły obserwowałam synka czy jakis konkretny pokarm mu szkodzi - nic nie
udało mi sie ustalić. Po tygodniu zadzwonił do mnie rano ordynator oddziału
na ktorym synek leżał z pytaniem jak się dziecko czuje - dobrze sie czuje
(ból brzucha nie pojawił się ani razu) - czy na pewno dobrze się czuje, nie
zgłasza żadnych dolegliwości?? - nie - proszę pani, bo te wyniki badania
jelita są bardzo złe. III stopień zniszczenia kosmków jelitowych. Jakimś
cudem udało mi się nie rozryczeć w słuchawke. Okazało się że u synka
stwierdzono celiakie, szkodził mu gluten którego jadł bardzo dużo i w każdej
postaci - chleb, makarony, ciasta. Wszystko bym podejrzewała tylko nie
gluten - bo obserwowałam synka dokładnie w momencie wprowadzania glutenu do
diety (4 lata temu!) i wszystko było w porzadku.
Tak więc synek jest na diecie bezglutenowej od 5 dni - nie jest proste
przestawienie 5-latka o wyrobionych już nawykach żywieniowych na inne
jedzenie. Nie jest proste wytłumaczenie mu że będzie od tej pory jadł co
innego niż wszystkie dzieci w przedszkolu (przynoszę dla niego potrawy) - tym
bardziej że jak na razie nie udaje się tego zgrać czasowo (inne dzieci już
jedzą a synek czeka aż pani podgrzeje dla niego porcję). I nie jest też
tanio - bochenek chleba bezglutenowego czy to kupionego czy to własnego
wypieku kosztuje 10zł. Po zsumowaniu wydatków na leki (sam Singulair 45 zł)
są kłopoty finansowe... Za tydzień idziemy na testy alergiczne pokarmowe -
być może jeszcze coś z diety trzeba będzie usunąć...
Za rok synek idzie do szkoły - do zerówki. Zastanawiam się czy on będzie mógł
kiedyś pojechać na wycieczkę szkolną - jak zapewnić mu wtedy żywienie
bezglutenowe?? Macie takie doświadczenia??
Czy dziecku choremu na astme i celiakie przysługuje jakiś zasiłek??
Proszę o konkretne rady jak i słowa otuchy bo jest nam ciężko (

Aga



Temat: CYSTA (TORBIEL) NA MIGDALE!!!
vecka napisała:

> hej,
>
> mialam wycinane migdalki, oba, te normalne,nie trzeci i to wyglada jak uboj
> swini...Nie chce cie straszyc.., ale wszytko da sie przezyc...Ni boli
> generalnie, bo daja znieczulenie miejscowe..., no ale jestes przytomna i
> widzisz jak to robia, jak krew sie leje itd...NO nic milego,potem bardzo
boli,
> nie mozna jesc dlugonormalnie, ale nie ejst zle....PO dwoch tygodniach wroci
> wszytko do normy...Acha, przywiazuja do fotela...jak masz jakies pytania, to
> pisz...Nie ejst tak zle....

VECKA!
na początek, bardzo Ci współczuję, że trafiłaś do jakiegoś maksymalnie
fatalnego miejsca - nie wiem co to było - szpital??!!

wczoraj czytałam akurat ten wątek na forum, przed samym zabiegiem usunięcia
migdałków - a właśnie godzinę temu wróciłam z kliniki
Bosshe, taka byłam wystraszona po tym, co tu przeczytałam, że byłam bliska
zrezygnowania z zabiegu
mimo wszystko stwierdziłam, że cholernie męczą mnie te migdałki już od wielu
lat i czas z tym coś wreszcie zrobić, tym bardziej, że od jakiegoś czasu
przygotowywałam sie do tego zabiegu psychicznie i fizycznie (szczepienia,
badania, 5 dni wcześniej lekarstwa na poprawienie krzepliwości krwi,
dostosowanie terminu do terminów goniacych mnie w pracy)
no i stało się, wczoraj ok. godz 19:00 pozbyłam się tych dwóch ropiejących
świnstewek z mojego gardła
ALE NIE BYŁO ŻADNEGO PRZYWIĄZYWANIA DO KRZESŁA, KRWOTOKÓW, DŁAWIENIA SIĘ KRWIĄ -
NIC Z TYCH RZECZY!!!

Zabieg wykonywałam w klinice jednego dnia, po przyjeździe do kliniki zostałam
zarejestrowana i "zakwaterowana" w jednoosobowym eleganckim pokoiku z TV
i nie myślcie sobie, że coś za to płaciłam - zarówno pobyt w klinice jak i
zabieg, a także wszytskie lekarstwa były pokryte na podstawie umowy kliniki z
NFZ
na miejscu dostałam fikusna koszulkę i 2 tabletki - jedna przeciwwymiotna,
druga na uspokojenie i choć nadal byłam przerażona, na świeżo po lekturze
niniejszego wątku, to tak jakby pomału zaczęło być mi wszystko obojętne
przyszedł do mnie anestezjolog, zrobił ze mną krótki wywiad, m.in na co jestem
i nie jestem uczulona, przemiła pielęgniarka wpięła mi welflon (czy jak się to
nazywa) i tak po mniej wiecej godzince od polkniecia tabletek zostałam
wywieziona, calkowicie przytomna ale totalnie zobojetniała na wszystko, na salę
operacyjną
I JESZCZE RAZ POWTARZAM NIKT MNIE DO NICZEGO NIE PRZYWIĄZYWAŁ ;)
podpięli mnie pod monitor, do welflonu najpierw dostałam jakiś zastrzyk, potem
kroplówkę, do nosa 2 rureczki i zaczęła się zabawa:)
dosłownie zabawa, bo mnie to w tym danym momencie naprawdę zaczeło bawić
owszem, czułam, że wbijają mi igle w gardło (dokładnie 3 ukłucia) ale uwierzcie
mi, że nie był to ból większy od tego podczas standardowego znieczulenia u
dentysty
podczas wycinania migdałkow cała ślina i krew i co tam się jeszcze gromadziło
było odsysane taką specjalną rurką, ani razu nic mi nie wpadło do gardła ani
się nie zakrztusiłam
tak właściwie cały zabieg trwał bardzo krótko, kolega który był tam ze mną
liczył czas od momentu wjazdu na salę i było to mniej niż 20 min
ja natomiast kompetnie niczego się nie bałam (a uwierzcie, że zdrowa ze mnie
panikara), uważam, że jest to zabieg, który można przeprowadzić zupełnie
bezboleśnie, tak jak to było w moim przypadku, a takie historie, jak opisywała
ww. Vecke, to tylko prowadzą do tego, że ludzie obawiając się prostego zabiegu
wycięcia migdałków męczą się latami nie mogąc się na niego zdecydować
jestem jeszcze w stanie uwierzyć, że taka sytuacja mogła miec miejsce z 15 lat
temu - ale dzisiaj??!! włóżmy to między bajki
jest to na tyle niekłopotliwy zabieg, że wystarczyła jedna noc pod kroplówką i
dziś przed południem, czując się naprawdę dobrze, zostałam wypisana do domku
co prawda jeszcze niezbyt wyraźnie mówię, ale poza tym wszystko naprawdę jest OK
w następny poniedziałek kontrola i mam nadzieję, że we wtorek wrócę do pracy

Jeszcze dodam na zakończenie, że nie pisałam tego wszystkiego tutaj po to, żeby
w jakikolwiek ubliżyć Ci Vecko
ale po to, żeby ludzie czytając tego typu wątki, jak ja wczoraj, nie dostawali
ataku paniki
wycięcie migdałków w XXI wieku to naprawdę nic takiego

veni vidi vici ;)
pozdrawiam serdecznie,

Kasia





Strona 3 z 4 • Zostało wyszukane 202 wyników • 1, 2, 3, 4
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates