miłosne smsy dla chłopaka

Podobne podstrony
 
Wyświetlono wiadomości wyszukane dla zapytania: miłosne smsy dla chłopaka




Temat: Miłosne SMS-y
Jeżeli kogoś kochasz i czytasz miłosnego sms-a to odrazu masz chęć go wysłać. Jak nigdy nie kochałeś to nie wiesz co mówisz... . Jak dla mnie podoba się ten:
Daleko gdzieś i blisko tak,
Na krawędzi nocy i dnia,
W zasięgu tak, na serca dnie,
Ciebie mam i Ciebie chce!
W Twej twarzy widzę cały świat,
Muzykę słodką w sercu mam,
Twe oczy dla mnie lustrem są,
Twe dłonie tkliwe to mój dom!
*************************
Ten równiez mi się podoba:
Gdy Cię jeszcze nie poznałam, obcy był mi szczęścia smak. Że kochać można wiedziałam, lecz nie wiedziałam, że aż tak. Dlatego chcę iść Twoim życiem, chce iść Twoją drogą. Chcę zachować Cię dla siebie i być zawsze z Tobą.

Osobiście wolę to mówić. Tylko nie będę się uczyła jakiś wierszyków na pamięć xD A jeżeli mam ochotę to wysyłam, często sama coś od siebie napiszę.

Moim zdaniem Milosne esy to tylko klamsta, pisza je Osoby ktore nie umia wyrazic Swoich Uczuc, Pragnien itp....
Nie zgodzę się. Jeżeli tak sms byłby kłamstwem to wysyłając go do swojego chłopaka wyszłoby na to, że kłamię i go nie kocham. Za bardzo powierzchownie to ująłeś. Ja lubię swojemu chłopcu wysłać jakiś wierszyk i powiem Ci SZCERZE najszczerzej jak mogę, że potrafię doskonale okazać swoje uczucie w realu, nie tylko w wirtualu.
Wg mnie takie wierszyki są miłym gestem i jakimś dorbniutkim słowem Kocham, takie małe uzupełnienie, bo fakt, że nie zastąpi to słowa KOCHAM wypowiedzianego "na żywo".





Temat: Miłosne SMS-y

Jeśli ktoś chce powiedzieć co czuje to to robi, a nie szuka prymitywnych wierszyków
milosne sms'y to nie tylko skopiowane z internetu wierszyki zakompleksionych nastolatkow ;] Nie chcialabys zeby chlopak ktorego kochasz napisal tobie tak jak przed laty jakis ladny wiersz w liscie milosnym? Sms jest nastepca listow pisanych odrecznie. I jezeli ktos pisze takowego sms samemu, bez kopiowania z internetu i jezeli naprawde to czyni z milosci to co w tym zlego? Nie zawsze mozna powiedziec prosto w oczy ze sie kogos kocha nawet jezeli jest sie z nim/nia. W sensie nie ma mnie przy niej/nim wiec nie moge tego powiedziec w oczy a odczuwam potrzebe wyznania tego co czuje. Mam wtedy czekac az sie spotkam z nia/nim? A jezeli ma to byc za tydzien, dwa albo co gorsza za miesiac? Troszeczke zbyt sceptycznie podchodzisz do tego ale zapewne masz ku temu powody ;]





Temat: Do dziewczyn: lubicie dostawać często miłosne smsy"?
Szczerze? Nie cierpię miłosnych sms-ów, durnych wierszyków ani esemesowych wyznań typu 'kocham cię' w inne dni niż 14 luty. Dostaje od tego gęsiej skórki. Chłopak ma mi okazywać czułość, miłość, a nie pisać jakieś głupoty w sms-ach. Może mi wyznać uczucia prosto w oczy, ale nie przez telefon ani komputer. Po prostu mnie to irytuje, zważywszy, że pisze takie rzeczy, a zachowuje się w rzeczywistości zupełnie inaczej.



Temat: Czy ktos zna może taką stronę?


Jakieś pół roku temu widziałem strone z gotowymi sms że kategoria o miłość
była podzielona na sms do chlopaka i dziewczyny oddzielnie.Może zna ktoś taką
stronę lub inną gdzie są fajne sms?


wejdz na onet wpisz milosne sms i qrde daj szukaj!





Temat: Listy
o!
byłam dziś na konkursie epistologrfii jako "zapomnianej sztuki"
czyli pisanie listów...

czy pisze?
nie mam do kogo
teraz są meile, SMS ( nie mówi się SMSy tylko SMS )
jednak lubie....

dostawać uwielbiam!
kiedys dostałam w rózowej kopercie od chłopaka...
oczywiscie milosny
mialam wtedy z 12 lat?
a jak pomysle o tej kopercie to sie usmiecham

pocztówki- z wakacji wysyłam masowo




Temat: miłość
Jestem zakochana. Nie ma owijać w bawełnę, nie ma co się łudzić- jest cudny. Nie ma co się łudzić- wspaniały. Zabawny, sympatyczny, ciekawy, inny. Nie ma co się łudzić- nie odwzajemnia. Choć dał mi to do zrozumienia w najcudowniejszy i najdelikatniejszy sposób, jaki mógł, nie wiem czemu, nienawidzę go. Sposób naj...., ale przykry.
Byłam zakochana już sporo razy.... Muszę się przyznać...
Obecnie "podobam się" takim dwóm, ale to nie to. Nie są dla mnie, nie w moim typie.
Poza tym, nie lubie mieć czegoś na wyciągnięcie ręki, lubię o to walczyć...
Jeden pisze do mnie SMS-y miłosne. Jak myślę o nich albo o jego autorze, mdło mi. Mam nadzieję, że obiekt moich uczuć (o którym BARDZO staram się zapomnieć i prowadzę kurację odzakochania) nie czuje tego co ja, kiedy myślę o SMS-owcu, że tak nazwę tamtego chłopaka... Choć ja się mu nie narzucam wcale.
Od kiedy się dowiedział, ten kontakt z nim zmienił się całkiem. Kiedyś gadaliśmy non stop, śmialiśmy się razem itd itp...
Teraz pozostaje rozpowiedzieć, że znów jest jak dawniej i że już nic do niego nie czuję... Co będzie trudne do rozpowiedzenia jakimś... 115 osobom.
Życie jest brutalne... I tyle

Cieszcie się, jeśli was oszczędziło... Gratulacje, Serenko




Temat: Dziwny zwiazek.
hej :)juz tak niestety bywa -ze czesto stara milosc nie rdzewieje...niestety!ale moze to nie milosc ale przyzwyczajenie dalej ja ciagnie do starego chlopaka??Mysle,ze jestes bardzo madrym i fajnym chlopakiem i zycze Ci jak najlepiej Moja rada:to szczera rozmowa z dziewczyna i zadanie jej pytania:czy go wciaz kocha?i czy jej wciaz zalezy na nim? i co w takim razie czuje do ciebie?-moze przyjazn,moze zauroczenie,moze szuka w tobie tymczasowej pociechy po starym zwiazku...odpowiedzi jest wiele.
Nie dowiesz sie -poki nie zapytasz.Lepiej znac gorsza prawde niz sluchac slodkich klamstw!!!
A jesli ta dziewczyna sie tylko toba bawi -to szybko o niej zapomnij!!!
Aha dodaj ze czujesz sie urazony ze ona trzyma w pokoju jego zdjecia i przechowuje milosne smsy!!to juz troszke chore/to z kim ona w koncu jest?!z Toba czy z nim?
zycze powodzenia-j.



Temat: Miłość / warunki
A tak. Miałam się wypowiedzieć. Prawie po roku, ale zawsze coś

Więc tak. Raz w życiu postawiłam warunek swojemu chłopakowi.

Nie chodziło o nałogi, przyzwyczajenia, ani wygląd. Chłopak mnie zdradził.
Zwykły prosty sposób- słodkie słówka przez z gg, później miłosne smsy, w końcu spotkania. Wszystko trwało krótko- trzy tygodnie. Ale ból pozostał. Zwłaszcza, że dziewczyna, z którą się spotykał to moja najbliższa przyjaciółka. Od wielu lat. Był płacz, rozpacz i obietnice, że nic ich nie łączy. Głupie to było, ale uwierzyłam. Tylko, że posypały się warunki- miał się z nią nie spotykać, nie pisać, nie dzwonić. Zapomnieć o jej istnieniu. Zgodził się. Ale kiedyś i tak zobaczyłam ich razem. Podobno nalegała na to OSTATNIE spotkanie. Cóż. Tym razem nie było ani obietnic, ani warunków. Skończyło się.

Dlatego uważam, że nie warto stawiać warunków. Żadnych. Bo ludzie, którzy robią coś z przymusu nie robią tego szczerze.

Moja krótka historia



Temat: telefony
do mnie kiedys pisano smsy milosne typu ze mam piekne oczy itp. ogolnie to nic specjalnego ale okazalo sie ze pisze to do mnie taki chlopak z klasy nizej. nie wiedzialem czy dac mu w zeby zeby sobie zartow nie robil czy powiedziec ze nie jestem pedalem? w koncu powiedzialem mu ze nie chce by do mnie pisal i okazalo sie ze myslal ze pisze do jakiejs dziewczynu bo mu kolezanki tan nr daly. moj tel. sagem myX5-2



Temat: Wysyłanie listów

teraz to są e-maile i sms-y
jak dla mnie wyznania miłosne przez takie środki przekazu są żałosne.Nienawidzę słowa "kocham" w smsach,po prostu minjie pasuje i dla mnie to czysta profanacja.

Może list miłosny nie powaliłby mnie na kolana,ale na pewno wzbudziłby moje zainteresowanie.I w wysłanie takiego listu taki chłopak na pewno musiałby włożyć więcej pracy i zaangażowania,niż w wysłanie głupiego esa.



Temat: Powiem Wam na ucho.....
eh..
głupio mi teraz w tym miejscu pisać o swoich problemach.Na pewno nie są tak bagatelne jak mój problem ale ... chyba muszę się wygadać i zasięgnąć rady

spotkał mnie zawód miłosny...Zostawił mnie chłopak po 5 latach wspólnego życia.
Już dwa miesiące jak zerwał a ja dalej nie potrafię żyć normalnie. Może wynika to z faktu ,że z powodu problemów osobistych On nie ma się na razie gdzie przeprowadzić.
Ja się cieszyłam na początku ,że jeszcze mieszka .łudziłam się ,że może zechce odwołać swą decyzję..ale no cóż...
pociesza się od dłuższego czasu znajomością z inną poznaną jeszcze będąc ze mną w związku dziewczyną..

Wychodzi bardzo często z domu,spotyka się nią,sms'óją i to na moich oczach.
Cierpię jak nigdy. Nie potrafię tak szybko zapomnieć o tym co nas łaczyło.
nie wiem może to wina tego ,że był moim pierwszym chłopakiem i wielką miłością mojego życia;(
Jak wraca i mówi ,że widział się z tamtą

to mam ochotę wyć do księżyca.

Jak mam sobie radzić do czasu aż "zniknie " z mojego zycia?? czy są na to jakieś sposoby?

jestem smutna i zdołowana ....a ten stan doprowadza mnie to ironii...niechce tak czuć ale nie potrafię ;(

przepraszam ,że tak dużo piszę..musiałam się wygadać




Temat: Proszę o pomoc.
Dobra. Bez owijania w bawelne mam 12 lat i chce wam cos powiedziec. Kochalem sie w dziewcyznie. On kochala sie rowniez we mnie. To bylo widac! Pisala milosne emotki pisala mi ze mnie kocham itp. Ale jak wyjechalismy an zielona szkole pzrestala sie wogole do mnie odzywac. Przestala sie mna ineteresowac. Wogole przestala pisac smsy. Nic kompletnie zero! No i w koncu sie wkurzylem. adzwonilem do niej powiedzialem ze mi naprawde na bniej zalezy i ze ta zabawa w kotka i myszke jest glupia. Poprosilem ja jasno oc hodzenie. Niestety ona odmowila. Powiedzala "sorry piotrek ale ja sobie postanowilam i rodzice tez tak uwazaja wiec jakbym sobie nie postanowila to oni by mi nie pozowlili MIEĆ CHLOPAKA DO GIMNAZJUM I JESZCZE POTEM. Wkurzylem sie strasznie. Jezu. nie wiem co mam zrobic adlej. Kontynuowac jakgdbyby nigdy nic i dalej sie przyjaznic czy ja olać?!

POMOCY



Temat: Czy warto sie jeszcze angażować?
Nie wiem jak reszta forumowiczów, ale ja czuję się trochę podłamana, kiedy staram się pomóc jak najlepiej potrafię komuś, kto zgłasza się po poradę, prześwietlić jego położenie, rozpatrzeć plusy i minusy określonego działania i przewidzieć konsekwencje udzielonej rady, by nie skrzywdzić i nie zaszkodzić, a ten ktoś po przeczytaniu kilkunastu postów utrzymanych w tym samym tonie, zakłada nowy topic, by spytać o to samo…Ręce opadają.
Gdybyś chociaż wyjaśnił po co Ci nasze odpowiedzi – lubisz cierpieć, czytając takie komentarze? Czekasz na ten jeden głos, który powie, że dobrze zrobiłeś, wracając do niej i uspokoi Twoje przeświadczenie, że to nie tak powinno wyglądać?
Powtórzę za innymi – to nie jest normalne. Bo Ty tracisz nie na jej zainteresowaniu przyjaciółmi czy nawet nowymi przyjaźniami, ona szuka nowych miłosnych wrażeń! Twoja dziewczyna klika/sms-uje/mail-uje/chodzi na imprezy whatever z jednego powodu – by znowu się z kimś całować, być podrywaną i podrywać. Szuka sobie nowego chłopaka, będąc z Tobą.
Mam tylko nadzieję, że w następnym topicu nie będziesz pytał czy to normalne, że przeszkadza Ci, gdy Twoja dziewczyna sprowadza do domu zapoznanych na imprezie ludzi i całuje się z nimi na Twoich oczach…

PS. Ciepły opis OneLove



Temat: Dziwna sprawa
ja mam aktulanie taka sytuacje. Dziewczyna ma 5 lat chłopaka, spotkalismy sie gadalismy itp itd GG, sms te sprawy. Po pewnym czasie powiedziała mi ze sie we mnei zakochała ze chce ze mna byc. Dostaje miłosne listy (takie tradycyjne, poczta) ciagle telefonuje itp.
Ja jak narazie sie wzbraniam, jakos czuje ze niszcze ich zwiazek a ja z takich nie jestem. A dziewczyna konkretna i pod wzgledem charakteru (jakie ch ? ) jaki i wygladu :)pozatym lubi w sexie to co ja

ale poczekam, zobacze jak sytuacja sie rozwinie... mieszka odemnie 30 km - troche daleko, mam inna na oku ktora mieszka kilometr odemnie



Temat: Komórkowa miłosć
Tytuł: Komórkowa miłość.
Autor: Bianka Minte-Konig.
Rodzce Hanny są staromodni, dlatego uważają, że ich córce nie jest potrzebna komórka. Kiedy wreszcie otrzymuje upragniony prezent, wnosi on w jej życie sporo zmian i zamieszania. Od tajemniczego wielbciela zaczyna otrzymywać miłosne telefony i SMS-y. Podejrzewa o to najprzystojniejszego chłopaka z klasy- Marka. Czy jej podejrzenia będą słuszne ? Dowiecie się cztając książkę...
Weronika Soska



Temat: 1
Hmmm... Powiem Ci tak, że miałem kiedyś podobną dziewczynę. Takie same symptomy - jak się widzimy na żywo sama proponuje spotkanie, potem telefonów nie odbiera, odpisuje na smsy tylko tak, że nie da rady się spotkać. Bardzo dziwna dziewczyna. U niej jak się potem dowiedziałem były bardzo zawiłe historie miłosne z facetem - schodzili się i rozstawali.
Naprawde, nie wiem jak Ci pomóc, bo ta dziewczyna (z resztą pewnie sam widzisz) zachowuje się kompletnie inaczej niż pozostałe 98% kobiet.
Chłodnika na niej nie użyjesz - bo niby jak? Nie macie jakiś głębszych stosunków.
Jedyne co mi do głowy przychodzi, to oczarować ją, jak ją spotkasz na mieście. Pokazać jej, że masz super życie i ciekawe znajomości
(chociaż jak znam życie znów powie że musicie się zobaczyć, a potem wykręci się). Powinienieś podczas tej kawy nie zamieniać tego w zwykłą pogawędkę kolegów, a zacząć flirtować. Wiesz, ona ma Cię teraz jako kumpla do pogadania. Spotkanie z Tobą nie jest priorytetem. Musi Cię zacząć inaczej postrzegać. Zauważcie, że takie dziewczyny często znajdują czas dla upatrzonego przez nie chłopaka, ale dla kolegi nie bardzo

Pozdrawiam
Foxy



Temat: Jak mu pomóc
Słuchajcie mam mega problem bo nie wiem jak pomóc. Kolega taki wmiare dobry ma problemy miłosne bo w tamtym roku próbował z 18 razy i zakażdym razem lipa. Chłopak chodzi załamany i nagle ostatnio na imprezie na parafii (Czasem sobie takie robimy) jak tańczyłem z dziewczyną patrzę a tu ten kolega podrywa jakąś ja ehm znowu będzie miał złamane serce. Tu nagle okazuje się ze ta dziewczyna to kuzynka takiej Olki i ona jak i kolega się w sobie bujnęli. Tak wiem spoko poco dajesz ten temat. Wszystko było było ok. dopuki niepodaną mu swojego adresu :(. Okazało się że ona mieszka około 80 km od naszego miasta :( no lipa. Wiem wiem może jeździć do niej, ale Weście pod uwagę że on nie jest milionerem. Oni się sobie podobają, by coś więcej z tego było pasowało by by się spotykali a tu ograniczenie. Jeśli ma ktoś jakiś pomysł to walcie. Bo wiecie od telefonów i sms dużo się to coś co może być między nimi nie rozwinie. Co mu doradzić???



Temat: Do dziewczyn: lubicie dostawać często miłosne smsy"?
Uwielbiam dostawać miłosne sms od mojego chłopaka... Ale nie takie oklepane wierszyki z netu,ale coś z głębi serduszka..:))

Wiesz..każdy jest inny,jednemu się to podoba,drugiemu nie.Może dziewczyna nie jest poprostu romantyczką?



Temat: Listy miłosne
Moj list milosny... pierwszy w wieku hmm... 7 - 8 lat? Ale to bylo takie dziecine.. Pozniej 9 lat juz inny chlopak .... a pozniej tylko milosne smsy ale juz tak na powaznie...



Temat: Anuś
omg... gdziekolwiek się ruszę, wszędzie ścigają mne czyjeś miłosne problemy... Musiałam w imieniu mojej koleżanki wysyłaś obraźliwego sms'a do jej chłopaka... boshe... nie wiem... totalnie się na tych sprawach nie znam;P




Temat: nie wierzę w wyznanie miłości... czy to normalne ???
No wiesz przyzwyczajaj się pomału ze będą Ci chłopacy pisali liściki miłosne, sms-ki z wyznaniami miłosnymi itp. I nie jest powiedziane ze masz wszystko brac na poważnie. Bedziesz wiedziała kiedy Ci jakiś chłopak naprawde miłość wyzna.



Temat: mojej mamie trudno zaakceptowac ze nie jestemy razem;//
Thezis..
ja go zawsze uwazałam za lowelasa bo za takiego moim zdaniem sie uwazał myślał ze kazda moze miec i ze kazda na niego poleci, fakt ze ma duzo kasy i wogole i ejst ładny, czego chciec wiecej w tym wieku? wiec chłopak sie bawił, ale do czasu kiedy bylismy jzu razem przystopował. a ja myślałam ze jest inaczej bo z zazdrosci inncyh panienek dowiedywałam sie ze skakał w bok, po czasie keidys jzu zdozylismy sie oto nieźle poźrec okazywało sie to nieprawda. dobrze wiem ze napewno nie byl wobec mnie szczery do końca, ale na własne oczy nie widziałam a ufałam jemu nie innym. a moze mi sie tylko tak wydaje..
on sie dowiedział od mojej najlepszej koleznaki ze mam kogos, wiec jak miał w to nie uwierzyc? wczesniej sama dawałam mu takie "powody do zazdrosci", nie pozwałąłam czytac moich sms i wogole, keidys przez przypadek wzioł a ja miałam akurat sms "miłosnego" od chłopaka zz którym niby byłam. tak pisalismy ale nie bylsimy razem i chciałam byc tylko z maciejem. :(

słonko16
wysyłamy sobie sms.. sama widziałas w moim wpisie 3 dni temu napisał mi własnie takiego sms ja tez pisze ze chciałabym miec go znów obok.. i co? i nic tylko sobie piszemy my juz nie bedziemy razem, bo obydwoje dobrze o tym wiemy ze po jakims czasie znów ktos pokrzyzuje nam plany ( czasem bycie ładnym to udręka;(( )

em ..
nie ja nie traktuję mamy ajk koleżanke tylko najlepsza przyjaciołke moge jej powiedziec wszytsko i wiem ze nie powie tego innej która poda dalej i cos doda, dobrze jest miec dobry kontakt z mamą bo wiesz ze ktos ci doradzi i napewno nie powie nikomu innemu. Ona po prostu polubiła macieja i dlatego chciałaby bardzo mojego szczescia a widzi ze bez niego sie "marnuje" dlatego zabrania mi wyjechac z kims innym nie przymuje tego do wiadomosci ze mogłabym byc z kim innym, bo razem kazdy nam to mówił wygladalismy tak pięknie...( tej miłosci nie da sie słowami opisac)



Temat: mojej mamie trudno zaakceptowac ze nie jestemy razem;//
Thezis..
ja go zawsze uwazałam za lowelasa bo za takiego moim zdaniem sie uwazał myślał ze kazda moze miec i ze kazda na niego poleci, fakt ze ma duzo kasy i wogole i ejst ładny, czego chciec wiecej w tym wieku? wiec chłopak sie bawił, ale do czasu kiedy bylismy jzu razem przystopował. a ja myślałam ze jest inaczej bo z zazdrosci inncyh panienek dowiedywałam sie ze skakał w bok, po czasie keidys jzu zdozylismy sie oto nieźle poźrec okazywało sie to nieprawda. dobrze wiem ze napewno nie byl wobec mnie szczery do końca, ale na własne oczy nie widziałam a ufałam jemu nie innym. a moze mi sie tylko tak wydaje..
on sie dowiedział od mojej najlepszej koleznaki ze mam kogos, wiec jak miał w to nie uwierzyc? wczesniej sama dawałam mu takie "powody do zazdrosci", nie pozwałąłam czytac moich sms i wogole, keidys przez przypadek wzioł a ja miałam akurat sms "miłosnego" od chłopaka zz którym niby byłam. tak pisalismy ale nie bylsimy razem i chciałam byc tylko z maciejem. :(

słonko16
wysyłamy sobie sms.. sama widziałas w moim wpisie 3 dni temu napisał mi własnie takiego sms ja tez pisze ze chciałabym miec go znów obok.. i co? i nic tylko sobie piszemy my juz nie bedziemy razem, bo obydwoje dobrze o tym wiemy ze po jakims czasie znów ktos pokrzyzuje nam plany ( czasem bycie ładnym to udręka;(( )

em ..
nie ja nie traktuję mamy ajk koleżanke tylko najlepsza przyjaciołke moge jej powiedziec wszytsko i wiem ze nie powie tego innej która poda dalej i cos doda, dobrze jest miec dobry kontakt z mamą bo wiesz ze ktos ci doradzi i napewno nie powie nikomu innemu. Ona po prostu polubiła macieja i dlatego chciałaby bardzo mojego szczescia a widzi ze bez niego sie "marnuje" dlatego zabrania mi wyjechac z kims innym nie przymuje tego do wiadomosci ze mogłabym byc z kim innym, bo razem kazdy nam to mówił wygladalismy tak pięknie...( tej miłosci nie da sie słowami opisac)



Temat: 1
Witam wszystkich forumowiczów, nigdy nie myślałem że napiszę coś tutaj ale jednak to zrobiłem. Moja historia zaczęła się na jednej dyskotece. Poznałem wtedy wspaniała dziewczynę, a było to tak że ona tańczyła z 3 koleżankami, ja podszedłem do nich i zacząłem tańczyć. Rozmawiałem z nimi przez jakieś 3 godziny tańcząc. Godzinę przed końcem dyskoteki, te 3 koleżanki jej pojechały, a ona (Monika ma na imię) została sama bo przyjechała z bratem. Tak więc tańczyliśmy do końca dyskoteki, potem odprowadziłem ją do samochodu gdzie czekał jej brat, dostałem także od niej nr telefonu. Pisaliśmy sobie eski cały czas po kilkadziesiąt na dzień. Nasze spotkania były coraz częstsze, spotykaliśmy się przeważnie na dyskotekach. Miło spędzaliśmy razem czas dobrze się bawiąc. Oczywiście kupywałem jej różne prezenty, przeważnie róże. Po jakichś 7 tygodniach od poznania powiedziałem jej że bardzo mi się podoba a ona mi odpowiedziała że raczej nic z tego nie będzie. Rozmawialiśmy długo na ten temat, pytałem się jej czy może ja się jej nie podobam, czy chce mieć chłopaka, a ona odpowiedziała że chce mieć chłopaka i że przyczyna nie jest to że się jej nie podobam bo tak to by wogóle ze mną na dyskoteki nie jeździła. W sumie gdy się jej pytałem dlaczego to ona zawsze odpowiadała "bo nie". Dodam jeszcze to że dowiedziałem się od jej koleżanek że ona dawno już nie miała chłopaka i może dlatego tak postąpiła, a poza tym jak raz byliśmy na dyskotece gdy siedziała mi na kolanach i gdy zobaczyła swoje koleżanki to było jej wtedy głupio. Od tamtego czasu gdy jej powiedziałem że mi się bardzo podoba to nie przyjeżdża na dyskoteki, gdy piszę do niej czy będzie na disco to zawsze odpisuje że nie może. I co ja mam w takiej sytuacji zrobić?? bardzo mi na niej zależy i bardzo chciał bym z nią być. Dodam jeszcze że na razie nikt chyba jej nie wpadł inny w oko, bo koleżanki ją obserwują i mówią że zawsze wieczorami siedzi sama w domu.
Nie wiem sam co ja mam już zrobić, cały czas o niej myślę. Aha i jeszcze od momentu poznania zawsze wieczorem dostaje ode mnie wierszyki miłosne, które zawsze się jej podobały. gdy pytałem teraz ostatnio czy mam je dalej pisać ona powiedziała, że tak, więc pisze dalej a smsy piszemy teraz raz na jakiś czas. Moi koledzy i koleżanki mi powiedziały żebym dał sobie już spokój z nią, ale ja nie mogę, za bardzo ją kocham a ona to cały czas ignoruje. Nie wiem co mam teraz robić, pomóżcie!!!



Temat: Tragedie w Bytomiu
Kolejna tragedia w Bytomiu. 14-letnia Milena chciała w niedzielę wieczorem popełnić samobójstwo, skacząc z okna wieżowca. Dziewczynka żyje. Ma wstrząśnienie mózgu, pękniętą miednicę i ogólne obrażenia wewnętrzne. Jej stan jest ciężki, ale stabilny - mówią lekarze.

Przyczyną samobójczego kroku ma być zawód miłosny. - Ona miała chłopaka. Kochali się, ale on już jej nie chciał. Kilka razy zrywali, a ona ciągle go kochała - mówi Sabina, koleżanka Mileny.

Tragedia rozegrała się w niedzielę wieczorem w wieżowcu przy pl. Wojska Polskiego 7. To kilkaset metrów od kamienicy przy ul. Szafranka, gdzie Milena mieszka wraz z matką. Drzwi wejściowe są otwarte i każdy może wejść do środka. Dziewczynka wjechała windą na V piętro. Wyskoczyła z balkonowego okna na korytarzu, na dach wejścia do budynku. Wcześniej o swoim zamiarze poinformowała matkę i swojego chłopaka, 17-letniego Dawida B. - Wysłała do nich sms-y, że ma już dość i że popełni samobójstwo. Matka szukała Mileny na własną rękę, pomagały jej w tym koleżanki córki. Ale nie zdążyła. Gdy doszła na ulicę Gallusa, zobaczyła karetkę pogotowia, a w niej swoją córkę - opowiada asp. sztab. Adam Jakubiak, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Bytomiu.

O tym, że ktoś wyskoczył z okna policję powiadomiła ekspedientka z sąsiadującego z wieżowcem sklepu. - Była 21.15, koleżanka wyszła wyrzucić śmieci i usłyszała jakiś huk, jakby coś ciężkiego upadło. Za chwilę wpadł jakiś chłopczyk, krzycząc, że ktoś leci z góry. Zadzwoniłyśmy po policję - opowiada kobieta.

Wczoraj o tragedii, jaka rozegrała się w wieżowcu mało kto wiedział. - Dziewczynka u nas z okna wyskoczyła? Nic o tym nie wiem - dziwi się dozorczyni. Żaden z mieszkańców tego piętra nic nie widział. - Komunie były, ludzie byli zajęci swoimi sprawami - mówią.

Milena jest uczennicą I klasy gimnazjum sportowego. Była pod opieką psychologa. - Nie sprawia większych problemów, ale często opuszczała szkołę i słabo się uczyła, więc na wniosek wychowawcy była wysłana na badania do poradni psychologiczno-pedagogicznej. O chłopaku nic nie wiemy. Tyle tylko, że przeżyła zawód miłosny - tłumaczy Katarzyna Gwóźdź, dyrektorka szkoły.

To nie pierwsza próba samobójcza w tym wieżowcu. Trzy miesiące temu z okna na ósmym piętrze wyskoczył mężczyzna. Zabił się. Milena miała więcej szczęścia. Wczoraj rano dziewczynkę przewieziono do Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. (DZ)



Temat: Forumowy kącik złamanych serc
Nikt nie jest idealny i każdy ma wady, większe lub mniejsze. Ale w końcu kocha się dla zalet i pomimo wad dobrze jest, gdy w związku jest szczerość, zaufanie, przyjaźń, gdzie partnerzy sobie ufają, a nie już kipią z zazdrości, gdy ktoś dostanie smsa od osobnika płci przeciwnej podam przykład mojej koleżanki z klasy: poznała chłopaka, byli ze sobą, ale on był niemiłosiernie zazdrosny o nią. Miał do niej pretensje o to, że jak ma czas wolny, to nie spotyka się z nim, lecz z koleżankami (no sory, ale na chłopaku świat sie nie kończy... ) jak gdzieś poszła na imprezę, to potem dzwonił i pytał jak było, a jak mówiła, że rewelacyjnie, super itd, to tylko: poznałaś kogoś? i ciągle pytał, czy kogoś poznała... Po bodajże 2 miesiącach się rozeszli, bo on podejrzewał każdego jej kolegę o zdradę Innej koleżanki chłopak wykasował w telefonie numery wszystkich chłopaków, a ona u niego wszystkich dziewczyn... No ludzie Jeżeli partnerzy nie mają do siebie zaufania to jakoś przyszłość rysuje się w czarnych barwach... Widzę to po moich znajomych bardzo dobrze.

Asiu, spokojnie, natrafisz w końcu na prawdziwą miłość, albo ona sama Cię znajdzie. Ja raz w życiu przeżyłam zawód miłosny i od tamtej pory jakoś mam spokój ale co? Było minęło, a teraz jesteśmy dobrymi kumplami on ma inną dziewczynę i jest spoko. Ja to taka zimna skała jestem, tamto wydarzenie też mnie wiele nauczyło i teraz mam się na baczności. Ale mi minęło po 3 dniach. Nie przeżywałam. Jak zobaczyłam, że nic z tego nie będzie, to stwierdziłam, że zamartwianie się nad sobą również nic nie da, a wręcz przeciwnie, może pogorszyć sytuacje, wzięłam się w garść i żyję jak przedtem. Tak więc moja rada: nie dać się ponieść emocjom, wziąć się w garść i z podniesioną głową iść dalej.



Temat: Powiedzieć kocham cie, przytulić, czy to takie ważne ??

Jakoś nie wyobrażam sobie że jestem z chłopakiem i idziemy z pół metra od siebie,albo całujemy się sporadycznie.Po prostu chore.Jeśli Ci na kimś zależy to tego potrzebujesz.
A teraz słuchaj mojego głosu! Potrzebujesz kupić tę super tanią zmywarkę do naczyń, ona jest ci potrzebna! Jeśli jej nie kupisz, twoje życie straci sens.

Ty najlepiej wiesz, czego potrzebują inni ludzie, no nie? A jeśli oni potrzebują czegoś innego niż ty, wtedy są nazywani nienormalnymi. To jest dopiero chore.


Nie sądze natomiast zeby ktokolwiek czuł się kochany, kiedy druga połówka nie ma czasuprzytulić, powiedziec "Jesteś dla mnie ważny/a", a jedynie przysyła dwa razyw roku wielki bukiet kwoatów i czasem powie "Hej, może chodźmy do kina, fajny film bedzie?".
A co to ma wspólnego przytulanie, mówienie "kocham" z tym, co ty napisałeś?

Czasem mam wrażenie, że związki dużej ilości osób polegają na mówieniu "mysiaczku pysiaczku, a teraz pójdziemy na spacerek!", trzymaniu się za rączkę, przytulaniu i ślinieniu przy każdej okazji. I nie ważne, że jego główną zaletą jest to, że jest słodkim pysiaczkiem i że kocha drugą osobę, nieważne że nie grzeszy inteligencją.

---

Albo to ja jestem jakaś dziwna i wolałabym porozmawiać z moim facetem o życiu, pograć w CS, iść do teatru. Może to ja jestem dziwna, bo nie chcę na dobranoc tandetnego wierszyka, nie chcę milionów ";* ;* =D ;)", nie chcę zdrobniania wszystkiego co tylko można jeszcze zdrobnić. Wystarczy szczere "kocham cię". Książka bez okazji, a nie słodziusi króliczek na walentynki. Kilugodzinne rozmowy i spacery po parku, a nie 2godzinna
"randka" w kinie, gdzie nawet on nie zdąży mi opowiedzieć wczorajszego dnia. I nie chcę irytujących komplementów, najlepiej czułabym się, gdyby facet przyznał, że świetnie mu się ze mną rozmawia, że jestem inteligentna, rozsądna - lepsze to niż, idiotyczny sms na dobranoc z milionami wielokropków i błędów ortograficznych.

I ja nie mówię, że przutulanie, okazywanie uczuć jest jakieś złe, czy inne pierdoły. Po prostu patrząc na opisy ludzi z mojej listy kontaktów, patrząc na sygnatury userów na forum, patrząc na te wasze ;*, "buzi" po każdym poście, do nie-wiadomo-kogo, patrząc na te wyznania miłosne na prawo i lewo robi mi się niedobrze. Serio.

Może nie jestem romantyczna? Aha, super.



Temat: Co zrobić ze złamanym sercem w moim przypadku?
Ja tez napiszę swoją historię , a co Oceńcie sytuacje. Z koleżanką znamy się od roku , ale poczułem coś do niej w okresie walentynek. Nie wiem ,samo przyszło- miłość jak sraczka przychodzi znienacka. No i postanowiłem,że postaram się ją zdobyć (głupio zabrzmiało, ale chodzi oczywiście o coś więcej niż przyjaźń , kumacie). I tak pisaliśmy sobie smsy gadaliśmy na gadulcu często do późna itd... Poprosiła mnie kiedyś ,czy nie napiszę jej zadanka z polskiego ... pomyślalem czemu nie. Napisałem, wysłałem i w nagrodę chciałem aby poszła do kina ze mną (oczywiście zapłaciłem).Starałem sie być miły i sympatyczny , zresztą zawsze taki jestem więc problemu nie było. Wszystko było świetnie, ale kiedy pytałem następnym razem Sylwia może pójdziemy dziś na pizzę , na basen albo na bilard to wymyślała bzdurne głupoty typu nie mogę dziś bla bla bla ... Przemyślalem sprawę i doszedłem do wniosku,że albo się jej nie podobam ,albo nie chce mieć chłopaka. Spotkaliśmy się jeszcze kilka razy na mieście ale z jej siorą i nic nie mogłem maić . Doszedłem do wniosku, że muszę to skończyć. Oczywiście bardzo ją kocham czego nie wspominałem , śni mi się po nocach, całe dnie o niej myślę i był to dla mnie cierń w pierś ta decyzja.Napisałem jej wiersz miłosny na urodziny, dałem jej płytę z filmem na którym byliśmy. W końcu pomyślałem musze jej powiedzieć bowiem olewała mnie dalej. Powiedziałem jej prosto w oczy, że ją kocham (dusza romantyka się odezwała )ale nie mogę tak żyć. Nie powiedziała nic. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy: mój przyjaciel (mogę tak o nim powiedzieć) zapytał ją o mnie ,a ona odpowiedziała , że nie wie co do mnie czuję , zaś on odparł że miłośc czasem przychodzi z czasem. Tego samego dnia odprowadziłem ją ,a ona dała mi buziaki w usta. Trochę byłem zdezorientowany ,nie tylko przez ten cholerny alkohol ale po tym wszystkim co jej powiedziałem odważyła się na takie coś. Dobra tyle o mnie i o mojej historii teraz wy się wypowiedzcie co wy o tym myślicie ... Co mam w tej sytuacji robic? Bardzo ją kocham , jest prześliczna i ma świetny charakter, ale zdziwia strasznie - nie powie mi w twarz co jest tylko tak owija w bawełnę. Jest jak mnie jak dla Dantego Beatrycze ale ...



Temat: Czy wakacyjna miłość ma sens ?
Wakacyjna miłość. Wakacje to szczególny czas oderwania się od tego normalnego życia wciągu 3 innych pór roku. Oderwanie się od codziennych problemów szkoły... . rózne krajobrazy, zapachy,kolory,temperatura spczyjają uniesienią serca i ucieczce od rzeczywistości. Pod wpywem miłości piękniejemy fizycznie No ja juz miałam taki przypadek wakacyjnej miłości nawet 3 hehe . jest to trudna sprawa bo jak poznamy chłopaka/dziewczyne i spędzimy z nim/nią super chwile i później wyjedzie bo mieszka gdzieś na drugim końcu Polski to jest nam strasznie cięzko pozostają tylko sms, e-maile, listy miłosne no ,ale nic nam nie zastąpi kontaktu tego fizycznego. Przytulania się, całowania, chodzenia za rączke po plaży.Przeżywamy to strasznie. Latem zazwyczaj przychodzą nam łatwiej różne decyzje,a po lecie żalujemy niektórych. Niestety rzadko kiedy takie związki na odległość przetrwają, niewiadomo czy się jeszcze kiedyś zobaczymy.Czy "Michal" przyjedzie za rok .Na przystanku juz przed rozstaniem padaja różne obietnice typu "Zobaczymy się za rok" itp. Leją się łzy i ostatni cmok na pozegnanie. Trudne przeżycie, a ja nienawidze pozegnań ... Potem czujemy się jakby nasze zycie nie miało juz sensu,że nie mamy dla kogo żyć nie mamy na nic ochoty i wracamy do domu kładziemy się w swoim wygodnym łóżku i płaczemy albo oglądamy współne zdjęcia. Wspomienia na zawsze zostają. Czasem w zimowy wieczór pod kocem sobie przypominamy te chwile otwieramy pamiatki z wakacji słuchamy tych największych latkich hitów i zapominamy o szarej rzeczywistości. Odczuwamy ulgę lecz niestety to co piękne nie trwa wiecznie Wreszcie nadchodzi następne latoi czekamy kiedy ona/ona przyjedzie, a tu nic nie przyjechał/ła. pomimo obietnić . Dlatego nie warto się całym sercem angarzować w ten związek. I mocniej się w niego angarzujemy tym bardziej bolesny jest upadek ... Ja sobie obiecałam w zeszłym roku,że już nie chce poznawać żadnych chłopaków... lecz nie dotrzymałam obietnicy x] <lol>

Pozdrwiam




Temat: Problem miłosny... i czy wywoływanie zazdrości ma sens?
Zaczne od tego że zależy mi na pewnym chłopaku (on ma 20 lat ja 16), znamy się gdzieś od początku września i można powiedzieć, że się kumplujemy. Znamy się bardziej przez gg a umówiliśmy się dopiero tylko 2 razy bo później okazało, że zaczął spotykać się znowu ze swoją byłą... Przepraszał mnie za to bardzo, że tak wyszło bo ze mną też się przecież spotykał, że zależy mu na naszej znajomości itd.Teraz z tego co wiem się jak na razie od jakiegoś czasu nie spotykają:) Kilka razy pytał mnie jak jeszcze się spotykaliśmy (o ile 2 spotkania można nazwać spotykaniem się^^) czy mam jakieś plany wobec niego a ja kłamałam i odpowiadałam, że nie wiem. Jak pytałam go o to samo też odp tak jak ja. Ale jakieś 2 tyg temu zapytał czy miałam jakieś plany wobec niego, odpisałam, że nie wiem bo po 2 spotkaniach nie umiem tego określić, a on na to samo pytanie odp "powiem tak, nie miał bym nic przeciwko jakby coś z tego wyszło:)", napisałam "cóż ale to sprawa już zamknięta... nie? Ale gdbyś chciał to możemy się spotkać kiedyś w przyszłości jakbyś chciał bo kurcze bardzo Cię polubiłam" i zaproponował żebyśmy spotkali się w ten weekend co teraz będzie. Ale jak zaczęłam się w niedziele wypytywać w który dzień byśmy się spotkali napisał że w piątek nie da rady bo późno wraca (studiuje w innym mieście) a w sobote to nie wie jak będzie bo nie wie jak będzie z rodzicami po rodzinie jeździć (wykręca się?). No więc ma dać znać jak będzie coś wiedział, ciekawe tylko czy da^^ i jeszcze wczoraj miałam status "serce nie idzie z rozsądkiem w parze... Nie wiem czy wyznać co czuje się kiedyś odważe..." to się wypytywał o co chodzi z tym statusem dość długo ale nie powiedziałam mu prawdy... i coś się chyba między mną a nim ostatnio popsuło, tzn czuje jakby mu zależało coraz mniej na naszej znajomości:/ na początku mojej i jego znajomości, jeszcze po pierwszym spotkaniu on się tak starał... miłe słowa, nawet Skarbie kiedyś było;P że jestem jego ulubioną koleżanką i że może kiedyś jeszcze wyżej awansuje, kilka razy dziennie sygnały mi puszczał, smsy pisał co robie, smsy na dobranoc i na gg pisał zawsze jak tylko pojawiłam się na dostępnym (a teraz to najczęściej pisze dopiero po jakimś czasie albo ja pisze pierwsza) itd ale wtedy ja miałam fascynacje, że tak powiem innym chłopakiem i on o tym wiedział;) później mi fascynacja tym chłopakiem przeszła ( i też o tym wiedział bo się pytał ) i zaczął się troche mniej starać... a jak mi zaczęło na nim ostatnio bardziej zależeć (co może się domyśla) to już wogóle zaczął się raczej mało starać;| Myślałam żeby zrobić tak jak kiedyś z takim chłopakiem i wtedy się udało, że spotykałam się niby z moim kolegą ale z chłopakiem na którym mi zależało utrzymywałam kontakt koleżeński, chłopak zrozumiał co stracił, ten mój kolega mnie niby zranił i przestałam się z nim spotykać a zaczęłam z tym chłopakiem na którym naprawdę mi zależało:) co o tym sądzicie? Wywołanie zazdrości ma sens?

z góry dziękuje za rady;)



Temat: Co ja mam zrobić z taką sytuacją??
Witam wszystkich...
Po raz kolejny proszę was o pomoc w dość poważnej sprawie miłosnej...
Może zaczne od początku jestem z dziewczyną prawie rok w sylwestra mamy rocznice ale od tygodnia czasu wszystko sie zepsuło to znaczy zaczeło to sie tak pewien koleś zaczął do niej wypisywać smsy po prostu narzucał sie, a ja gdy widziałem te przyjołem to normalnie ponieważ ona powiedziała że to tylko kolega i nie mam sie o co bać. Więc dałem sobie spokój ale po tygodniu widze że ona jechała autem tego gościa!! zrobiłem wielką awanture a ona powiedziała mi że ten gościu ma jakiś dług wobec jej ojca i że sie tak z nim umowił że od czasu do czasu on jej pożyczy auta (nie wiem czy taki układ jest ale głupio mi sie jej ojca zapytać o coś takiego). Wygarnołem jej wszystko a ona zaczeła mnie przepraszać i powiedziała że zachowała sie nie wporządku wobec mnie i powiedziała ze nigdy tego już nie zrobi. Na drugi dzień powiedziałem jej aby zerwała z nim kontakt bo gościu przesadza ewidentnie do niej świrował, pisał do niej takie smsy: szkoda że masz chłopaka, różne wierszyki i takie tam. Powiedziałem jej że jeśli tego nie zakończy to zerwimy ze sobą bo ja już powoli nie wytrzymuje tego, więć napisała do niego smsa: nie zapomnij że mam chłopaka i nie chce aby coś mi sie zepsuło w związku więc lepiej bedzie jak od czasu do czasu do siebie napiszemy" Ze dwa dni sie uspokoiło po czym on znowu zaczął pisać ale ona zaczeła kasować te smsy przede mną bo bała sie że bede sie na nią darł i faktycznie krzyczałem. Czy to do niej nie dociera że rozpieprza nasz związek a ona mi dalej wmawia że to tylko kolega i żebym sie o nic nie martwił. Pewnego dnia spała u niej jej koleżanka i powiedziała mi że idzie wieczorem z nią na piwko porozmawiać o babskich sprawach więc powiedziałem jej że nie ma problemu. W ten wieczór zadzwonił do mnie kolega i powiedział mi że widzał je z tym Gościem o którego cały czas sie rozchodzi. Wiec zdenerwowałem sie bardzo!! pojechałem sobie pod jej dom i poczekałem na nią. Patrze faktycznie po jakiś 30 minutach wjeżdża ona z tą koleżanką jego samochodem same i parkują przed domem. Podszedłem i powiedziałem że to chyba zadecydowało o naszym związku a ona mi powiedziała o co Ci chodzi przecież ja nic nie zrobiłam!! a ja jej powiedziałem że wyjeżdżam stąd (ponieważ mam szanse wyjechać za granice do pracy gdzie mam wszystko załatwione na stały pobyt) i że już nigdy nie wróce a ona niech sobie robi co tylko zachce z kolegami i koleżankami. Zaczeła płakać i powiedziała za jak ja pojade to ona pojedzie za mną. Nic sie nie odzywają poszedłem do domu. Na drugi dzień sie spotkaliśmy i powiedziała mi że potrzebuje czasu na to żeby wszystko przemyśleć ponieważ chce pooddychć troche wolnością ponieważ wcześniej prze demną była z chłopakiem 3 lata i teraz ze mną 1 rok. Powiedziała mi ze mnie kocha ale że potrzebuje czasu aby sie za mną stęsknić. No i zerwaliśmy teraz i nie wiem czy ten gościu tego nie wykorzysta nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim bo ona jest teraz dla mnie zimna jak lód. Powiedziałą ze święta i sylwestra spędzimy razem tylko żebym dał jej czasu na to żeby ona sobie odpoczeła. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć: Czy wyjeżdżać stąd bez słowa (i nie wrócić przez przynajmniej rok bo jak już pojade to nie bede mógł tak szybko przyjechać) czy czekać. Dodam że ja mam 20 lat a ona 19. Z tego co mi mówiła to dużo ludzi jej mówi aby sie związała z tym nowym gościem ma on 26 lat. Ale ona mówi że ma dość tych rad. Podejrzewam jednak że jak by sie z nim związała to by później żałowała ponieważ jak zerwała z tym chłopakiem co była z nim 3 lata i zaczeła chodzić ze mną to przez miesiąc dwa było dobrze a potem włączyły sie jej rozkminy żeby do niego wrócić i też miałem problemy ale jakoś sobie poradziłem...

Proszę was o szczere i dobre rady w tej mojej przykrej sprawie.
Z góry dziękuje...



Temat: Czy to była miłość??
Spotykalem sie z dziweczyna ktora znalem juz od dawna ale wczesniej nie byla to przyjazn ani kolezensto poprostu znalem ich rodzicow i przez to wiedzielismy o swoim istnieniu i na tym byl koniec.Roznieca wieku byla duza bo 10 lat.Ona byla w zwiazku z chlopakiem z ktorym przezyla swoj pierwszy raz.Podpozadkowa sie mu calkowicie.Z czasem zaczelo jej to przeszkadzac.Kiedys sie widzielismy miala wtedy 18 lat i odezwalas sie do mnie.Z uplywem miesiecy to przerodzilo sie w cos wiecej niz przyjazn.Ona trwala w zwiazku z chopakiem a ja sie na to zgodzilem.To bylo istne pieklo.NIe umiala z nim zerwac.Kilka razy sie rozchodzilismy i schodzilismy przez to.Przestala sie z nim spotykac ale widzialem ze nie byl jej obojetny.Dlugo jeszcze po tym o nia walczyl.Byl od niej o 5 lat starszy.W wakacje tego roku chyba sobie juz odpuscil bo nie wypisuje juz milosnych opisow do niej na GG nawet swoje imie wyswietlane w kontaktach zmienil z MĄŻ MYSI na swoje imie Rafal bo tak ma na imie.Ona nadal niewie co do mnie czuje.Ustalilismy pewne zasady.NIe jestesmy para i mozemy sie spotykac z kim chcemy ale nie mozemy sie calowac ani dotykac z innymi.Ufalem jej i kochalem ja bardzo i chyba wielokrotnir dalem jej to do zrozumienia.Zgodzelem sie na to.W miedzy czasie bylo roztanie i powrot.Powiedzialem ze mnie rani bo zawsze po powrotach byla mila i czula.Ale z czasem to jakos uciekalo i traktowal mnie chyba bardziej jak przyjaciela.Powiedziala mi ze nie jest ciagle gotowa na zwiazek bo tamta sprawa z bylym chlopakiem tak naprawde nie jest jeszcze zakonczona.Zrozumialem to i czekalem.Calkiem niedawno poszla ze swoja przyjaciolka na mecz koszykowki bo gral akurat chlopak jej kolezaki i jak sie pozniej okazalo jej byly chlopak tez.Ale nie wspomniala mi o swoim bylym.Dostalem po tym smsa wieczorem.Pisala ze musimy sie nad tym wszystkim pozadnie zastanowic bo to wszystko jest dziwne.Ty masz do mnie pretensje ze sie nie widujemy a ja tak naprawde to chyba powinnam byc teraz w samotnosci.Sama niewiem juz.
To mnie bardzo zdenerwowalo.Zadzwonilem do niej i ja wyzwalem co znowu kombinuje bo niedawno mielismy powazna rozmowe bo ciagle niewiedzialem na czym stoje bo ciagle mowila niewiem jak sie pytalem o nas.Wtedy powiedziala ze chce byc ze mana ale nie jest jeszcze na to gotowa.Powiedzialem jej wtedy ze moze na mnie liczyc pod kazdym wgledem nawet finansowaym bo zaczynala akurat studia.I miedzy czasie to akurat wykorzystala.
Na drugi dzien po tym smsie od niej napisalem jej ze to jest jej wybor.Ja juz nie mam sil walczyc o ta milosc i sie poddaje.Moze robic sobie co chce.Odpisal mi ty sie poddajesz i ja tez.I na tym sie skonczylo.
Po tygodniu ciszy zadzwonilem do niej i chcialem z nia pogadac ustalic pewne sprawy.Powiedziala mi ze juz sobie wszystko wyjasnilismy w smsie.przypomnialem jej o naszej ostatniej rozmowie ale jakos ja to nie przejelo i powiedzialem ze jak chce tak bedzie. Uwazalem ze zachowala sie niewpozadku i powiedzialem zeby oddala mi pieniazki ktore jej dalem na krotko przed ta klutnia i roztaniem.Cos mi zarzucila kiedy o to poprosilem ale zgodzila sie.Powiedziala ze sie odezwie jak bedzie miala.Napisze smsa.Cisza miedzy nami trwa juz drugi tydzien.Nigdy ta dziewczyna nie byla mi obojatna.I ma swoje miejsce w moim serduszku na zawsze i jej nigdy nie zapomne.Nie potrafie tego wszystkiego zrozumiec i dla tego postanowilem sie tym z wami podzielic.
Piszcie szczerze co o tym myslicie.



Temat: Chcieli umrzeć z miłości
17-letni Krzysiek nie żyje, 16-letni Marek ocalał, bo sznur nie wytrzymał. Przyjaciele z Kędzierzyna-Koźla postanowili się powiesić wspólnie z powodu zawodu miłosnego.
Krzysiek uczył się w Ochotniczym Hufcu Pracy w Kędzierzynie-Koźlu. Chodził do drugiej klasy. Chłopak sprawiał problemy wychowawcze, był notowany za drobne przestępstwa i wykroczenia, ale rówieśnicy mówią krótko: - W porzo był.
W niedzielę po północy razem z o rok młodszym Markiem postanowił odebrać sobie życie.

- Wybrali leśny skwerek nieopodal szkoły podstawowej nr 6 - informuje Hubert Adamek z Komendy Powiatowej Policji w Kędzierzynie-Koźlu.
Chłopcy powiesili się w lasku. 16-letni Marek przeżył, bo - jak zeznał podczas wstępnego przesłuchania - nieumiejętnie zawiązał linkę i ta odwiązała się w krytycznej chwili. Krzysiek nie miał tyle szczęścia, jego pogrzeb odbędzie się dzisiaj.
W OHP do którego uczęszczał 17-latek, wszyscy są zdruzgotani. Trwa żałoba.

- Nie możemy i nie chcemy o tym rozmawiać. Najpierw sami musimy się uporać z tragedią - mówią opiekunowie.

Młodzież jest bardziej rozmowna.

- Znałem Krzyśka, chociaż nie chodziliśmy do jednej klasy - mówi chłopak, którego spotykamy na przystanku autobusowym nieopodal szkoły. - Niczym specjalnym się nie wyróżniał.
- A śmierć? Przez dziewczynę... - dodaje inny uczeń OHP. - Jak to dokładnie było, nie wiem, ale... - ciągnie uczeń i w tej samej chwili nadbiegająca nauczycielka przerywa rozmowę.
- Dość tego! Nie udzielamy żadnych informacji! - oznajmia stanowczym tonem.
Zmarły Krzysztof wraz z Markiem miał praktyki zawodowe w firmie handlującej materiałami budowlanymi. Współpracownicy zapamiętali ich jako wyjątkowo skrytych i cichych.

- Trudno było nawet z nimi pogadać - mówi pracownik firmy. - Podczas przerw siadali na uboczu i namiętnie pisali SMS-y. Do dziewczyn chyba.

Krzysiek i Marek mieszkali w Śródmieściu i nie cieszyli się tam dobrą sławą. Mieli swoje towarzystwo, wobec innych bywali agresywni.
- Kilka razy zajumali jakieś komórki, portfele itp. - opowiada nastolatek z ul. Lompy, znajomy obu chłopaków. - Aniołki to na pewno nie były, ale diabły wcielone też nie - wyjaśnia.

Przez skłonność do łamania prawa i trudności wychowawcze, jakie sprawiali - jeden trafił do OHP, a drugi do ośrodka opiekuńczo-wychowawczego.
W nocy z soboty na niedzielę obaj podjęli próbę samobójczą.
- Uratowany 16-latek dochodzi do siebie w szpitalu na Wodociągowej w Opolu. Przebieg zdarzeń feralnej nocy bada prokuratura w Kędzierzynie-Koźlu - informuje nadkomisarz Włodzimierz Kominek.

W tym tygodniu doszło już do pięciu prób samobójczych w Kędzierzynie-Koźlu. Wczoraj powiesił się 51-latek z ul. Targowej. Wcześniej tego samego próbowała 26-letnia kobieta - w ostatniej chwili uratował ją współlokator. Wśród niedoszłych ofiar jest także 23-letni mężczyzna ze Sławięcic, który we wtorek oznajmił matce, że idzie się powiesić. Ta zawiadomiła policję, bo syn już wcześniej kilka razy bezskutecznie targnął się na własne życie. Po kilkugodzinnych poszukiwaniach policjanci odnaleźli go... w pubie.

www.nto.pl

No to chyba w KK już staje sie modne a coraz wiecej młodych chłopaków z tego samego powodu... chyba brak im opieki zarówno w szkole jak i w domu...



Temat: co się stało z moim facetem?
Jestem ze swoim chłopakiem od prawie 10 miesięcy. Jest to moja pierwsza miłość i jak na razie przeszliśmy razem dużo. Jakieś pół roku temu spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu, same przytulanie, buziaczki, przegadaliśmy już wszystkie tematy wzdłuż i w szerz, a i były problemy. W jakiej postaci? Cztery razy go rzuciłam, ale w taki sposób, że powiedziałam, że go rzucam, a po godzinie, najwyżej kilku godzinach dzwoniłam, że chcę do niego wrócić. Były różne powody, ale można wszystkie je określić tak: chodziło o to, że czułam, że już mu nie zależy i bolalo mnie jego zachowanie. Miałam po prostu dość, chciałam już sobie ulżyć i o nim zapomnieć, a tak naprawdę po chwili już za nim tęskniłam. Kocham go i on na pewno jakiś czas temu też kochał mnie, ale ostatnio bardzo się zmienił i mam nadzieję, że ktoś mi uściśli o co chodzi. Do czasu wakacji kiedy to wyjechał na dwa tygodnie i wrócił jakiś inny było tak: on przepraszał mnie za każdy swój błąd, nawet najmniejszy, robił dla mnie tyle słodkich rzeczy, że trudno je wymienić, kupował prezenty, słodycze, pisał na ziemi gdzie popadnie patykiem, że mnie kocha, miał na gg same miłosne opisy do mnie i jak się pokłóciliśmy przez całe miasto do mnie leciał, żeby porozmawiać na żywo, pogodzić się i przytulić. Teraz jest zupełnie inaczej: potrafi nie dzwonić przez cały dzień, tylko tak wieczorem kiedy znajdzie czas, nie mówi już tak często, że mnie kocha, potrafimy się nie widzieć przez trzy dni, a gdy spotykamy się wreszcie po tak długim jak dla mnie czasie zamiast mnie przytulić zaczyna od jakichś rzeczowych spraw typu: dlaczego nie czekałaś na mnie pod swoim domem, a kawałek bliżej?, dzisiaj jak do niego zadzwoniłam porozmawialiśmy chwilę, powiedział mi, ze jest z kolegą, ale ja słyszałam też jakieś dziewczęce chichoty, no a na dowidzenia zapytałam czy powie mi, że mnie kocha smutnym głosem, a on chwilę pomilczał i powiedział na razie rozłączając się, bardzo się zmienił, teraz jest takim chłopakiem, jakim moze być każdy inny, zadzwoni jak znajdzie czas, woli pójść na rower niż się poprzytulać, wszystkie pieniądze wydaje na siebie, a ma ich sporo, na urodziny dał mi tani wisiorek, nawet kwiatów nie dostałam, a jak zabrał mnie do pizzerii na "romantyczną kolacje" dokładnie mi wymienił ile ma pieniędzy i że nie możemy przekroczyć tej sumy...było mi dosyć przykro, takich sytuacji jest mnóstwo. Ja wiem, że on nadal coś do mnie czuje, ale zalezy mu o wiele mniej, na wytłumaczenie mowi, że po tylu razach kiedy go rzucałam, nie powinnam się tak czepiać, teraz praktycznie żyjemy na jego zasadach, tak jak kiedyś wymagałam od niego, zeby nie pił, nie przeklinał, nie chodził na nocne imprezy i nie spotykał się z innymi dziewczynami, teraz jest zupełnie na odwrót, nagle wszytsko mu wolno. A wczoraj dowiedziałam się, że nikt nie chce siedzieć z nim w ławce, bo on musi mi odpisywać na smsy i ludzi to nudzi...



Temat: Wakacyjna MiłośĆ .
Chłopakowi, któremu dziękuję za te wakacje.
Byłeś mym natchnieniem gdy opisywałam te wakacje.

Było przepiękne ciepłe lato. Jak co roku Sylwia wyjechała razem z przyjaciółką Gosią na kolonię.
Tym razem wyjazd był nad morze do Międzyzdroji. Ucieszyła się ogromnie, gdyż bardzo lubi spędzać czas nad wodą i leżakować na plaży.
Razem z innymi (których poznała w ubiegłym roku i w tym roku) miała spędzić jedenaście dni w jej ulubionym nadmorskim mieście. Co dzień było wiele atrakcji – i choć Sylwia widziała to już parokrotnie, za każdym razem oglądanie tego wywierało na niej inne wrażenia.
Cała kolonia świetnie się bawiła – ona również. Jednak to, że ten pobyt nad morzem stał się dla niej wyjątkowy i niepowtarzalny sprawiło poznanie (parę dni przed wyjazdem) pewnego chłopaka. A ich znajomość zaczęła się następująco:
Sylwia razem ze swoją przyjaciółką Gosią siedziały na ławce przed molo i plotkowały na różne tematy. Wtem przybiegły Kasia z Darią, które były razem z dziewczynami w jednej grupie na wyjeździe i oznajmiły im, że razem z kumpelami spacerując po parku, kory znajdował się niedaleko Muzeum Figur Woskowych spotkały chłopaka, który siedział na ławce przy fontannie i czytał książkę.
Zaciekawione pobiegły razem z nimi do parku, gdyż z ich opisów był on bardzo przystojny – inaczej mówiąc „ Ciacho z kremem!”.
Gdy przybiegły na miejsce zobaczyły mnóstwo dziewczyn, które zebrane były wokół jednej ławki. Kiedy podeszły bliżej zobaczyły chłopaka – nie kłamały – rzeczywiście był niczego sobie! Każda chciała się od niego czegoś dowiedzieć, zadawały mu mnóstwo pytań. Jednak Sylwia prawie się nie odzywała.
Wszystkie musiały zacząć się zbierać, gdyż zbliżała się pora zbiórki, by wrócić do ośrodka. Radek (bo tak miał na imię) postanowił pójść z nimi. Kiedy tak wszyscy czekali na opiekunów chłopak wymienił się z prawie wszystkimi dziewczynami numerami telefonów (również z Sylwią). Przyszli opiekunowie i po przeprowadzonej zbiórce wszyscy wracali do ośrodka na kolację. Chłopak wracał razem z nimi.
Znali tylko swoje imiona, a Radek i Sylwia do domków wypoczynkowych przez całą drogę szli za rękę. Opiekunowie oznajmili nowej „parze”, że pora się rozstać, gdyż Radek nie mógł wejść na teren ośrodka. Kiedy się żegnali Sylwia wyciągnęła ku niemu rękę, jednak on przechylił jej twarz, by móc ją pocałować w policzek. Po rozstaniu po paru godzinach Sylwia otrzymała od niego wiadomość SMS. Napisał jej, że to właśnie ona spodobała mu się najbardziej spośród poznanych dziewczyn. Była w lekkim szoku, lecz ucieszyła się. Jednak ona nie umiała po tak krótkim czasie stwierdzić co czuje do niego. Korespondowali ze sobą do późnej nocy. I choć poprosił ją, by nikomu nic nie wspominała o jego wyznaniu – nie wytrzymała – podzieliła się tą wiadomością z Ewą. Kiedy skończyła jej opowiadać o czym SMS-owali, koleżanka wyznała Sylwii, ze chłopak się jej spodobał. Dziewczynę to nawet nie zdziwiło.
Następnego dnia Sylwia dowiedziała sie, że nie spotka się tego dnia z Radkiem, gdyż ma zaplanowany cały dzień poza miastem.
Czego nie robi się dla chłopaka? Po powrocie, pod wieczór zaraz po kolacji razem z Ewą oszukała opiekunów, że wybierają się do sklepu z pamiątkami. Sylwia dziwnie się czuła zabierając Ewę ze sobą, gdyż pamiętała, że chłopak podoba się jej, natomiast Sylwia podobała się jemu. Przeczuwała, że koleżanka będzie się trochę nieswojo czuła, gdyż Radek będzie rozmawiał głównie z Sylwią. By doszło do spotkania – chłopak musiał przybiec aż z Parku Narodowego (przez całe miasto) by zobaczyć Sylwię. Nie mieli dużo czasu – lecz wystarczyło go aby pójść na lody. Gdy Sylwia stała przy bufecie i zamawiała desery, Radek stanął obok niej i nie odrywał od niej wzroku – była trochę skrępowana.
Dobiegał czas by powrócić do ośrodka; tak jak dzień wcześniej Radek pocałował ją na dowidzenia. Jednak nie miel wesołych min, gdyż Sylwia oznajmiła mu, że następnego dnia powraca do domu do Poznania.
Jednak tego samego dnia pisali po nocy do siebie SMS-y. Korespondując powoli żegnali się jednak nie spodziewali się, że następnego dnia jeszcze się zobaczą.
W dzień wyjazdu opiekunowie oznajmili całej kolonii,że mają do dyspozycji jeszcze pół godziny na to, by kupić jakieś pamiątki dla rodziny przed wyjazdem. Sylwia i Ewa wiedziały, że nie ma już szans by zobaczyć się ostatni raz z Radkiem.
Nadszedł czas zbiórki. Opiekunowie poinformowali zgrupowanie, iż mają jeszcze ok trzech godzin dla siebie, gdyż oni czekali na wędzone rybki. Dziewczyny wiedziały co miały robić. Zadzwoniły do Radka. Spotkali się w parku przy fontannie (tam, gdzie się poznali).
Po pewny czasie spacerowania bez celu poszli na molo. Ewa musiała zostawić ich na chwilę samych. Sylwia i Radek usiedli na ławce. Nie mówili nic tylko patrzyli sobie w oczy. Było romantycznie – tylko oni, morze i słońce. Nie liczyło się nic więcej. Jednak ktoś to wszystko musiał przerwać – do Sylwii zadzwonił telefon – mama – musiała odebrać . kiedy skończyła rozmawiać przyszła Ewa.
Chwile spędzone razem upłynęły im bardzo szybko. Czas rozstania był najgorszy. Nie wiedzieli co mają sobie powiedzieć. Kiedy Sylwia chciała go pocałować policzek na pożegnanie, on odchylił jej głowę by oboje pocałowali się w usta. Było to z jego strony spontaniczne i romantyczne. Dziewczyna wiedziała, że się rozklei i nie chciała by ją zapamiętał zapłakaną i .... odeszła.
Kiedy wracała do domu, prawie przez całą drogę pisali do siebie – wyznał jej, że już za nią tęskni. Jednak dla niej nie było to nic więcej, jak tylko wakacyjna przygoda.
Dopiero rok później, kiedy była w Krakowie (w jego rodzinnym mieście) wróciły wspomnienia – zrozumiała, że to nie była tylko przygoda.jednak nie spotkała się z nim gdyż była tam tylko jeden dzień i nie miała czasu wolnego.Minęły dwa tygodnie od jej wizyty w Krakowie, jednak nie mola o nim zapomnieć. Postanowiła napisać do niego list miłosny. Wyznała mu co do niego czuje, co tak na prawdę dzieje się w jej serduszku, że nigdy go nie zapomni i chciałaby go w najbliższym czasie zobaczyć. Pewnego dnia zadzwonił do niej i powiedziała, że otrzymał i przeczytał list. Oboje nie wiedzieli co począć dalej. - Zerwali n pewien okres kontakty.
Choć Sylwia i Radek nie widzieli się już dwa lata, dziś ją przyjaciółmi i piszą ze sobą maile. A w tegoroczne wakacje Sylwia razem ze swoją przyjaciółką wybierają sie do niego z wizytą.



Temat: historia mojego związku
Poznaliśmy się na obozie katolickim w Bieszczadach. Już wtedy , w czasie drogi zwróciłem na Nią uwagę. Siedziała za mną , spodobała mi się . Pamiętam nawet dziś ,jak wtedy wyglądała. Miała 2 splecione warkocze położone na ramiona. Po dotarciu na miejsce zamieniliśmy popraz pierwszy ze sobą słowa. Zapytałem się ile ma wzrostu, poznieważ jest bardzo wysoka. Wędrując po górach poznawaliśmy sie coraz lepiej. Gdy po obozie , wracaliśmy już do domu przytuliła się do mnie, słuchaliśmy razem muzyki. Spojrzałem na jej dłoń, i zaczołem przesówać swoja ku Jej. Nasze ręce spotkały się. Po obozie urzymywaliśmy przez długi czas kontakt telefoniczny. Czasami spotykaliśmy się, gdyż Ona ma rodzinę w mieście ,w którym mieszkam. Dobrze nam się rozmawiało, spędzało czas ,SMS-owało. 8 lutego 2003 roku pojechałem do miasta , gdzie Ona mieszkała zdawać konkurs o Unii Europejskiej. Spotkaliśmy się. Gdy odprowadzała mnie na przystanek spytała się , czy chciałbym by była moją dziewczyną.Naprawdę wiele odwagi musiało Ją to kosztować. Zgodziłem się, od tego dnia byliśmy razem.
Nie traktowałem serio tego związku, miałem w głowie inne dziewczyny, zabawę ,przygody. Dziewczyna z innego miasta? Przecież to nie przetrwa zbyt długo... Myslałem. Zdradziłem Ją. Powiedziałem o tym i wybaczyła mi. Wyjechała na wakacje na obóz języka rosyjskiego do Gdańska. Pewnego dnia zadzwoniła do mnie i powiedziała że "...chyba cię kocham..."Nie będę opisywać tutaj ile rzeczy robiliśmy razem ,ile spędziliśmy pięknych chwil.Przez cały nasz związek nie powiedziałem Jej ani razu ,że Ją kocham. Nie byłem tego pewny. Musiała zerwać ze mną żebym sobie uświadomił jak bardzo Ją kocham. Teraz wiem już ile dla mnie znaczyła , jakie moje życie jest puste bez Niej. Nie doceniałem tego wszystkiego co miałem ,zanim nie straciłem. Tak bardzo chciałbym cofnąć czas. Tak wiele bym zmienił. Usłyszała byś "kocham Cie skarbie", tak bardzo Ci tego brakowało. Czemu nas związek się rozpadł? Czemu Ona zerwała ze mna? Powiedziała mi że przestała mnie kochać , i że chce spróbować z innym chłopakiem jak to będzie.Bo byłem jej pierwszym.I co z tego? To pierwszy chłopak już nie może być tym z którym spędzi się całe życie? Czyli pośrednio zostawiła mnie dla innego.Kochała mnie ,ale zawiniła tym że nie rozmawiała ze mna o tym że się psuje,uciakła od problemu...Ja jednak po rozmowie z przyjaciółką, zdecydowałem się walczyć o Nią. Wysyłalem Jej czułe smsy,dzwoniłem,wysyłalem kartki, list miłosny, czekałem po zajęciach, przed zajęciami, starałem się Ją odwiedzać,chciałem zobaczyć chodź na kilka minut. Przez telefon , gadu-gadu była oschła , nie miła ,a na żywo zupełnie inna tak jakby nic się nie stało. W pewną niedzielę spojrzała na mnie , uśmiechnęła się i powiedziała(staliśmy wtedy w lasku na górce) że za tydzień da mi odpowiedź ,czy wróci do mnie ,czy też nie. Wiedziałem że ma się z kimś spotkać, lecz wtedy jeszcze nie wiedziałem z kim. Później w końcu wyciągnołem to z Niej. Chłopak miał przyjechać w czwartek i spać u Niej w domu do niedzieli. Bolało ,bardzo. Koleś ten mieszka daleko od Jej miasta ok. 9 godzin jazdy pociągiem, ja jakies 22 minuty jazdy pociągiem. W niedziele , po jego odjeździe miałem wieczorem zadzwonić po odpowiedź.Nie mogłem zadzwonić, chciałem uslyszeć to na żywo ,żeby spojrzeć Jej w oczy. Przyjechałem z róża pełen nadzieji.Zdenerwowała się jak mnie zobaczyła. Po krótkiej rozmowie powiedziała mi ,że całowała się już z nim, przytulali się ,chodzili za rękę.To było 3 tygodnie od naszego zerwania. Bolało , płakałem.Miałem tyle nadzieji w sobie, jadąc do Niej.Wszystko padło w gruzach. Tyle słyszałem ,że pary rozchodzą się ,a po paru tygodniach wracają do siebie , próbują naprawić, chcą spróbować jeszcze raz.Nie była mi dana taka szansa, nie miałem możliwości naprawić. Dlaczego inni dostają swoją szansę a ja nie? Przyjaciele ,znajomi mówili mi znajdziesz inną ,lepszą .Szczerze w to wątpie... Powodem dlaczego walczyłem tak o Nią nie było to ,że Ją kocham, bo pewnie zakocham się jescze raz.Bo uczucia są takie że raz są słabsze ,a raz silniejsze. Tak samo miłość to też uczucie i raz jest jej więcej ,a raz mniej. CHodziło o to ,że bardzo dobrze dogadywaliśmy się, byliśmy dopasowani do siebie. Podczas całego naszego związku (niecałe 2 lata 9 miesięcy) mieliśmy dwie kłotnie. Tak tylko dwie. I trwały one z 3 godziny może. Były oczywiście sprzeczki , lecz wtedy było czasami tak ,że nie musiałem nic mówić. Spojrzałem Jej w oczy, uśmiechnełem się , Ona do mnie i wiedzieliśmy że już jest wszystko dobrze. Na wakacjach mieszkalismy ze sobą jakieś 2 tygodnie, codziennie razem, rano budziliśmy się koło siebie. Cały czas mieliśmy o czym rozmawiać,tak dobrze spędzało się razem czas, nie mieliśmy siebie dość. Wiem ,że znaleść drugą osobę tak podobną z charakteru jest prawie niemożliwe. Myślę, że moja była (niestety) dziewczyna jest miłością mojego życia i mógłbym być już z Nią do śmierci. Tak bardzo mmnie zmieniła. Kiedyś nie okazywałem tak swoich uczuć, byłem twardy. Dziś, jestem jak mały chłopiec, który wymaga miłości i opieki.Masakra co się ze mną stało.
Próbowalem Ją odzyskać, uratować jeszcze to co zostało, walczyłem.Lecz przegrałem,straciłem Ją. Co dalej przyniesie życie (los)?




Temat: Niewiedzieć łatwiej jest...
Przeczytałam wiele tematów na tym forum i cieszę się,że tu trafiłam.Kilka dni temu weszłam na inne,o podobnej tematyce i prawie się załamałam.Dziewczyna opisywała tam,że dowiedziała się,że jej chłopak jest uzależniony od narkotyków,potrzebowała wsparcia,a w odpowiedzi otrzymała porady,żeby jak najszybciej go rzuciła,dała sobie spokój itd.A przecież chyba nie o to chodzi.Ale do rzeczy...Z Maćkiem znamy się od dawna.W 2002 roku zostaliśmy parą.Zakochałam się na zabój.Poszliśmy razem na studia.Kierunek:pedagogika resocjalizacyjna.W czasie 5 lat studiów temat uzaleznień przewijał się bez przerwy.Przyczyny sięgania po środki odurzające,ich rodzaje,fazy uzależnień,objawy zażywania,skutki psychiczne,fizyczne,społeczne,leczenie,terapia-te i inne teoretyczne wiadomości mieliśmy przyswojone doskonale.Była też praktyka.Dopiero kilka dni temu dowiedziałam się,że podczas jednych z takich teoretycznych zajęć trzy lata temu,na których omawialiśmy zjawisko narkomanii Maciej był po drugiej stronie,że dwa lata temu podczas praktyki w ośrodku dla uzależnionych rozmawiał ze specjalistami nie o problemach tamtejszych lokatorów,lecz o swoich.Trzy tygodnie temu pierwszy raz powiedział mi,że jest uzależniony.Potrzebowałam trzech tygodni,żeby wrócić do tego tematu.Byłam wstrząśnięta.Byliśmy ze sobą ponad pięć lat.Mieliśmy wspólne plany.Kochałam go i nie potrafiłam pogodzić się z tym,że czasami nie wstawał z łóżka,nie mówił o uczuciach,nie był zazdrosny,nie mówił,że kocha,że zdradzał.Denerwowali mnie jego koledzy i imprezy,na których było jedno wielkie szaleństwo.Widziałam jak palił.Znałam prawie wszystkie szczegóły z tym związane.Nie popierałam tego,ale bałam się powiedzieć,co o tym myślę.Byłam przekonana,że dzieje się tak tylko na imprezach.Ale chyba już wtedy oszukiwałam samą siebie.Pamiętam dwie rozmowy z jego siostrą,w których poruszyłam ten temat.Powiedziałam jej,że moim zdaniem Maciek przesadza z narkotykami.Nie odpowiedziała nic,a ja po chwili dodałam,że chyba to ja przesadzam,bo widzę problem większym,niż jest w rzeczywistości.Wiedziałam kiedy był pod wpływem trawy,widziałam to po nim,czułam ten słodkawy zapach.Odważyłam się powiedzieć,że to złe.Od tamtej pory palił w ukryciu,na imprezy chodził sam.Przeszkadzało mu,że tego nie akceptuję.Rok temu w moim życiu pojawił się ktoś inny.Poczułam się kochana,potrzebna,doceniona.Zachłysnęłam się tym po latach obojętności i chłodu ze strony Maćka.Odeszłam,a mówiąc,że odchodzę-płakałam.Nie chciałam tego.Kochałam go.Chciałam jednak zrobić coś dla siebie.Musiałam.Bardzo szybko zostaliśmy przyjaciółmi.Nie miał do mnie żalu o to odejście.Znowu zaczęliśmy ze sobą normalnie rozmawiać.Zbliżyliśmy się do siebie.Opowiadał mi o swoich miłosnych i narkotycznych podbojach.Nie podobało mi się ani jedno,ani drugie.Ciągle go kochałam.Nie reagowałam na jego wyznania.Myślałam,że nie mam prawa go pouczać,że teraz,kiedy nie jesteśmy już razem...nie mam żadnych praw.Nie pomyślałam,że przyjaciel też ma prawa.Kolejny raz wspomniałam tylko coś jego siostrze,z którą do dziś mam bardzo dobry kontakt i która jest jedną z najwazniejszych osób w moim życiu.Ona znowu to przemilczała,a ja szybko usprawiedliwiłam swoje słowa.Nie jesteśmy już razem rok i kilka miesięcy.Ja nie jestem już z chłopakiem,dla którego odeszłam.Raniła go moja przyjaźń z Maćkiem.Wiedział,że ciągle go kocham.Swoje niepokoje związane z jego uzależnieniem przenosiłam na tamten związek.Ciągle byłam przybita.Trzy tygodnie temu powiedziałam Maćkowi,że domyślam się,że jest uzależniony.Nie zaprzeczył.Po tym co mówił zrozumiałam,że "woła" o pomoc.Wpadłam w panikę.Zaczęłam analizować ostatnie lata.Jak mogłam żyć z kimś i nie wiedzieć,że od około trzech lat nie było dnia,żeby ta osoba była "trzeźwa"?!Wiedziałam,tylko odsuwałam to od siebie.Udawałam,że nie wiem do tego stopnia,że sama uwierzyłam w to,że tak jest.Zrozumiałam,że byłam jedyną osobą,której On się zwierzał,a ja nie umiałam tego docenić,wykorzystać,żeby pomóc.Te ostatnie trzy tygodnie były dla mnie straszne.Miałam do siebie żal,zastanawiałam się co zrobić i jednocześnie byłam świadoma,że mijają kolejne dni,a ja nie robię nic.Dokładnie tydzień temu napisał mi SMS-a,że nie chce już żyć.Wtedy dopiero pojęłam,że muszę wziąć się w garść.Zaczęłam przeglądać internet i takie właśnie fora.Postanowiłam znaleźć dla Niego terapeutę od uzależnień.Ku mojemu zaskoczeniu On też zaczął działać.Oznajmił mi,że zaczyna walczyć.I walczy.Od poniedziałku jest czysty.Rozmawiamy każdego dnia.Wspieram go jak tylko potrafię,a nocami płaczę do poduszki z bezsilności.Wczoraj rozmawiałam z jego siostrą.Inaczej niż zawsze.Bardzo to przeżyła.Wiem,że zrobi wszystko,żeby mu pomóc.Tak bardzo płakała,kiedy jej o tym wszystkim opowiadałam.Dwie godziny temu On był u mnie.Powiedział,że znosi to dobrze.Opowiadał o tych wszystkich latach:o marihuanie,amfetaminie,dopalaczach...Powiedział,że dopiero teraz czuje,przeżywa emocje.Tak bardzo go kocham.Chciałabym,żebyśmy spróbowali jeszcze raz.Myślę jednak,że póki co trzeba skupić się na Jego problemie.Wierzę,że na reszte przyjdzie czas.Trzymam kciuki,żeby wytrzymał w tym,co sobie postanowił.Wierzę w niego.Już niedługo obrona pracy magisterskiej.Ja jednak swój największy egzamin oblałam.Studiując resocjalizację pozwoliłam na to,żeby wydarzyło się coś takiego.Tyle lat patrzyłam na to bezczynnie z boku.Nie mogę sobie tego wybaczyć.Jednak teraz najważniejszy jest On.Wytrwa,prawda?



Temat: 14 luty Walentynki
Życzenia Walentynkowe Tobie ślę, a z nimi serce oddać chcę. Nich serce i zgoda panuje między nami, a miłość jak zboże na wiosnę kiełkuje.

Czternastego nawet luty grzeje. Czternastego każdy człowiek się śmieje. Czternastego cieszą się zakochani. Czternastego dzielą się marzeniami.

Zakochaj się we mnie w Walentynkowy dzień. I niech na naszą miłość, nie padnie żaden cień.

W dniu Świętego Walentego, chcę Ci szepnąć coś miłego, coś co poruszy serce Twe, otóż Kocham Cię.

Dziś Święto Zakochanych, więc kochajmy dzisiaj się. Oj przepraszam co ja mówię, przecież zawsze Kocham Cię.

Mówisz "los tak chciał, że spotkaliśmy się później" Nigdy nie wiadomo jakie sytuacje przyniesie nam życie, ale jednego jestem pewien - zawsze możemy wybrać sami sobie drogę w życiu i nią iść. Wybór zależy od Ciebie, tak jak wybierzesz, takie będziesz miała - "życie". Życzę Ci abyś dokonała właściwego wyboru niezależnie ode mnie i innych osób.

Lubisz róże która kole, a Ja Ciebie bardziej wole, róża zwiędnie i opadnie a Ty wciąż wyglądasz ładnie.

Obojetnie co by sie nie działo, chciałabym abyś zawsze pamiętał, że Kocham Cię. Z okazji nadchodzacych Walentynek, życze Tobie, zebyś znalazł szczeście w życiu i nie wypuszczał jego z rąk. Niestety los tak chciał, abyśmy poznali sie poźniej, może kiedyś naprawde bedziemy razem tak jak każdy tego chce i ja również.

Chce pokazać Ci misiu, jak piękny jest świat, Dosyć cierpień i oszustw, już nikt nie skrzywdzi Cię, Chcę jak tęcza przysłonić ci świat. Pokazać jak bajkowy może być świat, Wiem co teraz myślisz, ten świat jest czarny, przekonałeś się nie raz, tyle się wydarzyło, strumień wylanych łez i ten ból, który głęboko siedzi, jak by zła wiedźma zaczarowała serduszko twe, ale ja ogrzeje cię, zacznie bić serduszko twe, nie pozwolę skrzywdzić cię, odczaruje czarną mgłe, chce żebyś zaufał mi, nic na siłę, chce być Twoją czarodziejką, nie pozwolę Ci się bać, odkryje przed Tobą cały świat.

Tu miłosny esemesik: chcesz być moją walentynką? Jeśli nie, skasuj mnie. Jeśli tak, daj mi znak.

Z okazji świętego Walentego, życzę Ci drogi kolego wieczoru stosunkowo udanego.

Abyś miłości nie splamił, mego serca nie zranił... Życzę ci tego wszystkiego w dniu świętego Walentego.

Gdy Walenty świat czaruje, to me serce się raduje. Kocha Ciebie jak szalone i nie patrzy w żadną stronę.

Dzień św. Walentego, to dzień dobry dla każdego. W tym dniu wszyscy to wyznają, że chcą kochać i kochają.

Mamy dzisiaj Walentynki, święto chłopca i dziewczynki. Takich, co to się kochają, no i sobie też ufają. Dają też jakieś prezenty, mówiąc przy tym - to Walenty.

Moja Walentynko, powiem Ci coś w sekrecie: tak jak ja Cię kocham, nie kocha Cię nikt na świecie.

Tylko jedna jest dziewczyna, która moje serce trzyma. Każdej nocy mi się śni... Tą dziewczyną jesteś Ty.

Kochanie.. czy wiesz, że dzień św. Walentego jest świętem ludzi chorych umysłowo? Mimo to wysyłam do Ciebie tego smsa, bo po prostu... szaleję za Tobą!

W dniu zakochanych, w te Walentynki, przyjmij życzenia od swej dziewczynki.

Te życzenia Ci przesyła Walentynka pewna miła. W dniu tak pięknym i wspaniałym, życzę Tobie sercem całym, dużo szczęścia, namiętności, nie kończącej się miłości.

Moja droga Walentynko. Ślę uczucia dziś do Ciebie. Miłość moja nie zna granic, będę kochać nawet za nic.

Chcę Ci wyznać coś ważnego, bo dziś dzień jest Walentego. Bardzo Cię kocham, a bez Ciebie wciąż szlocham.

Miłość, to znaczy że jesteś przy mnie. Miłość to znaczy, że o mnie myślisz. Miłość ta sprawi, że mi się przyśnisz... Miłość - cóż może być piękniejszego, niż nas dwoje w Dzień Walentego!

Na dworze chłodno, wiatr drzewa kołysze, a ja do Ciebie walentyknę piszę. Piszę powoli, piszę dokładnie, niech każde słowo w sercu zapadnie!

W Walentynki piękny świat, więc Ci życzę uroczyście: żyj przynajmniej dwieście lat!... Ze mną, oczywiście!

Jeśli zdziwiona jest Twoja minka, z jakiej okazji ten list wysłany, przypomnij sobie, że Walentynka jest to Światowy Dzień Zakochanych.

W dzień Świętego Walentego, muszę wyznać Ci kolego... nie przestaniesz mi się śnić, Walentynką Twą chcę być.

Dziś dzień miłości, więc przyjmij te życzenia. Niech każdy smutek, cień na radość, zmieni się.

Zakochaj się we mnie w Walentynkowy dzień i niech nie spadnie na nasz związek żaden cień.

Adasiu kochany, dziś dzień zakochanych. I każdy wie, że kocham Cię.

Adasiu kochany, dziś dzień zakochanych. I każdy wie, że kocham Cię.

Raz są w roku Walentynki, więc dla swojej Katarzynki moc uścisków niesie wciąż, zakochany wiecznie - mąż.

Sukcesów w życiu, szczęścia w miłości. Dużo uścisków, samych radości. Spełnienia marzeń, mocy słodyczy, w dniu Walentego życzy...

Takie święto jest raz w roku - pełne uczuć i uroku.

Pamiętam ten ranek, kiedy Cię poznałam. Od tego momentu z Tobą być zechciałam. Pokochałam zaraz Ciebie calutkiego a było to właśnie 14 lutego.

Najlepsze życzenia na Walentynki, dla fajnego chłopaka od fajnej dziewczynki.

Niech święty Walenty otworzy Twe serce i spójrz... on kocha Cię wielce. Choć jako poeta jest nieco niezdarny, lecz jako przyjaciel - szczery i ofiarny.

Na świętego Walentego, me serduszko lgnie do Twego. Szepce cicho i kusząco, abyś kochał mnie gorąco.

Na świętego Walentego ślę Ci serce moje i nieśmiało Cię proszę - spędźmy życie we dwoje.

Na miłość jeden jest sposób - radził święty Walenty. By został kochanek pocałunkiem zaklęty.

Kocham Ciebie bardzo przez wszystkie dni w roku, więc w dzień Walentynek daj mi święty spokój.

Kochana Waletynko - kiedy będziemy już rodzinką?


 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates