minimalna płaca miesięczna

Podobne podstrony
 
Wyświetlono wiadomości wyszukane dla zapytania: minimalna płaca miesięczna




Temat: Fatalne prognozy demograficzne dla Polski
Gość portalu: barbinator napisał(a):

> Chaire,
> > powinny być wydłuzone przy drugim i kolejnych dzieciach. Powiedzmy do jed
> nego
> > roku, przy czym przymusowo pół na ojca i pół na matkę.
> > T.
>
>
> Jak najbardziej jestem za!! Urlop macierzyński naturalnie byłby płatny... to
> przecież oczywiste...myślę, że średnia krajowa pensja byłaby tu
> najodpowiedniejsza.
> Jednak rok to zdecydowanie za mało. Czy ty Tytusie chciałbyś, żeby matutkie
12-
> miesięczne niemowlaczki trafiały do żłobków?? Nie wierzę by tak szlachetny
> człowiek jak ty mógł pragnąć czegoś tak podłego. To z pewnością jakieś
> nieporozumienie. To oczywiste, że płatne urlopy macierzyńskie powinny trwać
co
> najmniej do osiągnięcia przez najmłodsze dziecko wieku szkolnego.
> Tak trzymać! jestem za!

Chaire,
zapomniałaś, że wg moich propozycji do lat 7 dni na drugie i kolejne dzieci by
przysługiwąła każdej kobiecie płaca w wysokości płacy minimalnej.
A wysokość zasiłków macierzyńskich? Oblicza się go w wysokości pensji, jaką
koebieta pobierała przed urodzenie dziecka od pracodawcy.
T.





Temat: ANGLIA-PRACA, CZY KTOS JEDZIE LUB JEST TAM Z ITC ?
Wrocilem w kwietniu z takiej 12 miesiecznej praktyki w Londynie zorganizowanej
przez ITC/LTC/Biuro getinuk w Krakowie czy jak oni sie jeszcze zwia.
Skorzystalem z ich uslug i szczerze przyznam, ze nie jestem zadowolony z tych
uslug, szczegolnie za ta cene. Olewanie czlowieka, dlugi czas oczekiwania na
interview (nie mylcie z samymi praktykami!) i upominanie sie tylko o kase- to
ich grzechy glowne.
Co moge poradzic kazdemu kto chce na takowe praktyki przyjechac do UK,
szczegolnie do Londynu gdzie o praktyki jest latwo, jest zeby przyjechac na
wize turystyczna (koszty wyjazdy minimalne) lub studencka(koszty wieksze bo
trzeba wykupic kurs jezyka) i szukac praktyki na wlasna reke.
Oczywiscie bezplatnej, bo generalnie na swiecie nikt za praktyki nie placi, no
moze pokrywaja koszty dojazdy czy funduja lunch ale to juz zalezy od dobroci
pracodawcy. Najlepszy sposob to wysylanie emaili lub listow ze swoimi CV i
umawianie sie na interview. Adresy firm mozna znalezc na Yellow Pages
(www.yell.com), szukajac mozna sobie wybrac branze czy nawet kod pocztowy, w
zaleznosci gdzie mieszkamy i co nas interesuje. Znam ludzi ktorym to sie udalo
i nie uwazam zeby to bylo takie trudne. Jedyny problem jak sie utrzymac bez
dochodow; no coz, to juz zalezy od kazdego indywidualnie. Najlatwiej znalezc
jakas prace w pubie czy restauracji i pracowac za cash.
Na razie tyle, dopisze cos wiecej w zaleznosci czy beda jakies pytania.






Temat: Lokatorzy gnieźnieńskiej spółdzielni mieszkanio...
W prawie budowlanym. Bywały przypadki, że inwestor, który
zasłonił innym budynkiem możliwość odbioru TV musiał
na własny koszt założyć skarzącemu kablówkę.

Osoba nabywając mieszkanie ma prawo do dosępu do TV.
Spółdzielnia usuwając AZART musi udostępnić możliwość
odbioru telewizji. Więc albo wyda zgodę na instalację
indywidualnej anteny, albo podłączy bezpłatnie kablówkę
z podstawowym pakietem.

Ja miałem kiedyś na osiedlu podobną sprawę. Miałem antenę
SAT i nie chciałem płacić 250 zł za podłączenie + abonament
miesięczny bo nie był mi potrzebny. W końcu spółdzielnia
dała możliwość podłączenia kablówki bez opłat przyłączeniowych
z 3 programami (filtry na kablu) z minimalną opłatą.



Temat: Lokatorzy gnieźnieńskiej spółdzielni mieszkanio...
Gość portalu: XXL napisał(a):

> W prawie budowlanym. Bywały przypadki, że inwestor, który
> zasłonił innym budynkiem możliwość odbioru TV musiał
> na własny koszt założyć skarzącemu kablówkę.
>
> Osoba nabywając mieszkanie ma prawo do dosępu do TV.
> Spółdzielnia usuwając AZART musi udostępnić możliwość
> odbioru telewizji. Więc albo wyda zgodę na instalację
> indywidualnej anteny, albo podłączy bezpłatnie kablówkę
> z podstawowym pakietem.
>
> Ja miałem kiedyś na osiedlu podobną sprawę. Miałem antenę
> SAT i nie chciałem płacić 250 zł za podłączenie + abonament
> miesięczny bo nie był mi potrzebny. W końcu spółdzielnia
> dała możliwość podłączenia kablówki bez opłat przyłączeniowych
> z 3 programami (filtry na kablu) z minimalną opłatą.

Dzięki:)
Czyli pozostaje jej antenka na balkonie:)



Temat: Jak zadbać o przyszłość finansową dziecka?
Dobry pomysł! Z mężem wybraliśmy fundusze inwestycyjne Skandii. Minimalna
składka miesięczna to 200,00 zł, którą trzeba płacić przez 5 lat. Później można
przejść na tzw. umowę bezskładkową. Czas ubezpieczenia to min. 15 lat.
Po tym czasie wpłacony kapitał wraz z wypracowanym zyskiem można w 100%
odzyskać.



Temat: ratunku, olbrzymi zwrot podatku! co robic
Zapewne moj maz jest tutaj winowajca, ma minimalna pensje od ktorej
placi skladki, a pozniej umowe dot praw autorskich. Wszystkie
odliczenia dodane, a w ubieglym mielismy mniej ulg (nie bylo
internetu).
No coz, cieszylismy sie z jego podwyzki o 100%, to teraz zabulimy
jego jedna miesieczna pensje. Ale czy naprawde nie ma ucieczki?
Toz to rozboj w bialy dzien!!!
A co z darowizna?



Temat: Napisałam plan marketingowy - ile za niego wziąć
Napisałam plan marketingowy - ile za niego wziąć
Witam i proszę o radę,
a raczej o wycenę.
Zatrudniła mnie firma na okres próbny - cały 1 miesiąc :-). Moim głównym
zadaniem było napisać plan marketingowy. Napisałam. Firma ostatnio przyjęła
stażystkę - z tego co widzę, prawdopodobnie zastąpi mnie. :-(
Za tydzień prawdopodobnie zakończę swoją bują, miesięczną karierę w firmie.
Stażystka przejmie mój plan marketingowy, z wypisanym zakresem działań,
podanymi kontaktami i kosztami.
Nie podoba mi się to ani trochę. Więc pomysł mam taki:
jak szef nie przedłuży mi umowy na normalnych warunkach za normalne pieniądze
(teraz mam śmieszną minimalną - a doświadczenie mam) to albo ten plan
marketingowy zginie, albo zaproponuję szefowi, żeby go odkupił.
Tylko nie wiem, ile taki plan jest wart. Może ktoś się orientuje w cenach
rynkowych?
(Plan zawiera dokłądną analizę dotychczasowej działalności firmy robioną w
pozrozumieniu z księgowością i na podstawie ich papierów, bardzo dokłądną
anlalizę konkurencji - byłam u 6 największych konkurentów firmy incognito,
podpytałam ich, co jak i za ile, plan działań myślę że też jest niezły, bo
wyobraźnię mam dużą (prawdopodobnie za dużą - zbytnio pofantazjowałam o
karierze w tej firmie))
W każdym razie ciekawią mnie wasze opinie - czy moje postępowanie jest etyczne?
I niezależnie od tego czy jest, czy nie - ile płaci firma za dobry plan
marketingowy? (student wiem że do 600 zł :-))
dzięki za odpowiedzi



Temat: Odwrót z Wysp
... nie trzeba płacić więcej niż ustawowo minimalne
wynagrodzenie za godzinę, to jest ok. 6,5 funta/1 godz.
Czyli ok. 30zł/1 godz, po odjęciu podatku.
Za 160 godz w miesiącu, otrzymają ok 4800 zł./miesiąc.
Z tego koszt zakwaterowania ok. 1200zł/miesiąc.
Zostanie 3600zł,które trzeba pomniejszyć o koszt wyżywienia,
komunikacji, koszt biletów lotniczych na odwiedziny w kraju,
i inne koszty drobne.
I mamy cały ten raj angielski jak na dłoni.
Średnio ok. 2000zł w kieszeni po miesięcznej harówce.




Temat: Premier: skończymy z dyskryminacją polskiej wsi
Jesteś chłopo-robotnikiem, pracujesz na 1/2 etatu?
Jeśli nie, to nie gadaj głupstw. Mówimy o pracy w pełnym wymiarze,
gdzie obowiązuje miesięczna stawka minimalna i - jak widać - jest
niewspółmiernie dużo wyższa niż składki na KRUS.
A co do "zróbcie sobie": na początek "zróbmy sobie" porządek z KRUS,
żeby wszyscy płacili takie same składki na ubezpieczenie i
emerytury, OK? To w ramach likwidacji przywilejów. Wtedy będziemy
patrzeć, kto korzysta i nie płaci - a powinien.




Temat: Wiecznym studentom ministerstwo mówi "nie"!
Na każdym - ale z ograniczeniem podanym w art. 184 ust. 6 ustawy:
łączna miesięczna wysokość stypendiów socjalnego, mieszkaniowego,
na wyżywienie oraz za wyniki w nauce lub sporcie nie moze być
wyższa niż 90% minimalnej pensji asystenta. Szkopuł w tym, że w tym
miejscu pominięto stypendium specjalne dla niepełnosprawnych. Gdyby
więc chodziło tylko o niepełnosprawnego 14-kierunkowca, wystarczy
dopisać obok 1,3,6 i 7, cyferkę 2 w tym artykule ustawy i wtedy
zgarnie on najwyżej jakieś 1600 zł.
Dopóki nie ma czesnego, jakiś limit na studiowanie bez opłat ma
sens - ale nie 360 pkt (6 lat), ale np. 420 pkt (zwłaszcza, że za
powtarzanie się płaci), żeby np. po 5-letnich, zrobić jeszcze
dwuletnie II stopnia na innym kierunku.



Temat: Schengen: Twierdza dla postsowieckiej Europy
antyreakcjonista napisał:

> Tyle ze to czystej wody teoria nie majaca prawie wcale odniesienia do rzeczywis
> tosci, otoz placa przecietnego Rosjanina niewiele rozni sie od przecietnego Pol
> aka,

Średnia miesieczna pensja w Rosji, liczona lacznie z wysokimi pensjami
moskiewskimi, to ok. 1500 zl brutto w przeliczeniu, czyli mniej wiecej na
poziomie polskiej ustawowej placy minimalnej brutto.

troche inaczej to wyglada jeszcze w malych miejscowosciach ale jednak, jes
> li chodzi o Moskwe co calkiem bzdury, tam sprzataczka kreci glowa gdy ma isc do
> pracy za 3 tys zl.
> Przedmowcy proponuje chciaz raz odwiedzic Rosjie zanim wezmie sie za pisanie gl
> upot, co innego z "demokratyczna Ukraina", tam rzeczywiscie bieda no ale demokr
> atyczna bieda czyli swoja;)




Temat: Rząd i NBP chcą ratować kredyty
Rząd i NBP chcą ratować kredyty
Chlebowski nic się nie zmienia i dalej pajacuje jak pajacował. Banki
zamiast na kredyty przeznaczają swoje środki pieniężne na
gigantyczne płace prezesów, sięgające ponad pół miliona złotych
miesięcznie. Prawie 50% środków pienieżnych ludności jest
przechowywanych w skarpetkach, o które powinny zawalczyć banki i
będą miały dosyć srodków na kredyty. Oczywiście róznica między
oprocentowaniem kredytów i lokat powinna być minimalna, pozwalająca
pokryć przyzwoite koszty utrzymania banku a nie w wysokości
lichwiarskiej. Należy znacznie obniżyć stopy procentowe przez RPP z
równoczesnym podniesieniem a nie obniżaniem rezerw obowiązkowych
banków. Należy wprowadzić nową tabelę podatku dochodowego od osób
fizycznych, co pozwoli podnieść przychody osób najniżej
zarabiających oraz rencistów i emerytów oraz obniżyć rażące dochody
osób zarabiających krocie. Propozycja tabeli.

Miesięczny dochód Podatek

1, do 2000 zł 10%
2. od 2001 do 4000 20%
3. od 4001 do 8000 30%
4. od 8001 do 16000 40%
5. od 16001 do 32000 50%
6. od 32001 do 64000 60%
7. od 64001 do 128000 70%
8. od 128001 do 256000 80%
9. od 256001 do 512000 90%
10. powyżej 512000 95%



Temat: Górnik na przodku
Po pierwsze buce!
Górnictwo w Polsce nie kończy się na węglu! A nie słyszałem, żeby kiedykolwiek państwo dokładało do wydobycia miedzi!
Po drugie nieroby!
Jakbyście chcieli wiedzieć to z akuratnie mojego zakładu państwo pobrało jak to nazwałeś "dywidendę" 7,2 mld zł w przeciągu tylko 3 lat, nie licząc wysokich podatków jakie miesiąc w miesiąc płaci zarówno Polska Miedź jak i my górnicy.
Po trzecie pseudo wykształceni!
Trzeba było studiować nauki techniczne a nie arabistykę i później narzekać, że państwo wam pracy nie zagwarantowało.

Jak czytam wasze nieudolne komentarze to mi się śmiać chce!

Niby górnik niewykształcony??? Z tego co wiem minimalne wykształcenie, żeby dostać się do KGHMu to średnie. Ponad 70% tylko mojego oddziału to osoby z wyższym wykształceniem! Nasze miesięczne składki na emeryturę są w niektórych przypadkach wyższe od pensji nauczycielskich, to jak mamy nie dostawać wyższych erytur???
Jestem totalnie ZA rozwiązaniem ZUSu... bynajmniej moja uczciwie wypracowana emerytura nie pójdzie na konto takich lebrów jak wy!

Jakbyście się uczyli tego co trzeba, to byście nie narzekali, tylko zarabiali normalne pieniądze! Ale, że od dziecka liczyliście na to, że to kraj zapewni wam uczciwe wypłaty (bo niby w normalnym państwie osoby wykształcone zarabiają a robotnicy mieszkają w slamsach), to wasz pech! I od naszych wypłat, czy emerytur wara!




Temat: rozczarowana GE Money Bankiem-co dalej?pomóżcie
Ja mam też taki mały kredycik na 10 m-cy. Z pierwszą spalta
faktycznie się spóźniłam dosłownie 2 (wpłaciłam na poczcie wcześniej
ale długo szło - moja wina) i zaraz dostałam 25 zł kary. Dlatego
teraz płacę tą faktyczną ratę kredytu z miesięcznym wyprzedzeniem
(minimalna wpłata) i niestety ponownie dostałam karę za nieterminową
wplatę. Sprawdziłam wszystko i mam każdą wpłatę i teraz tego nie
rozumiem, jutro będę dzwonić (jak mi się uda do nich dodzwonić).
Muszę przyznać, że bardzo dużo nerwów kosztuje mnie ten bank i nigdy
nic u nich nie wezmę i nie polecam nikomu. To nie jest moja
odosobniona opinia ale również moich znajomych. Życzę cierpliwości i
stalowych nerwów.



Temat: rozczarowana GE Money Bankiem-co dalej?pomóżcie
Gość portalu: Aisa napisał(a):

> Ja mam też taki mały kredycik na 10 m-cy. Z pierwszą spalta
> faktycznie się spóźniłam dosłownie 2 (wpłaciłam na poczcie wcześniej
> ale długo szło - moja wina) i zaraz dostałam 25 zł kary. Dlatego
> teraz płacę tą faktyczną ratę kredytu z miesięcznym wyprzedzeniem
> (minimalna wpłata) i niestety ponownie dostałam karę za nieterminową
> wplatę.

Sprawdz, czy wplata nie wplynela do nich na konto przed albo w dniu splaty poprzedniej raty. Wtedy pieniadze ida jako nadplata poprzedniej raty a brak wplywu w dniu nastepnej platnosci traktowane jest jako brak wplaty.

Wten sposob gotowkowo sie zgadza, ale brak splaty w terminie.

>Sprawdziłam wszystko i mam każdą wpłatę i teraz tego nie
> rozumiem, jutro będę dzwonić (jak mi się uda do nich dodzwonić).
> Muszę przyznać, że bardzo dużo nerwów kosztuje mnie ten bank i nigdy
> nic u nich nie wezmę i nie polecam nikomu. To nie jest moja
> odosobniona opinia ale również moich znajomych. Życzę cierpliwości i
> stalowych nerwów.




Temat: Słupsk: 30 proc. bezrobocie i brak pracowników
zwiekszcie place minimalna do 1200zl...
A bezrobocie natychmiast skoczy do 30%.

Aha, płaca minimalna w Polskim wydaniu to bzdura, bo dotyczy stawki
pełno-etatowo-miesięcznej a nie godzinowej.

Zatrudnia się człowieka na 7/8 etatu i wtedy...



Temat: Podwyżka składek na ZUS - drugie podejście
Dlaczego muszę utrzymywać KRUS !!!???
Minimalna kwota podwyżki,tj. 82 zł, to tyle, ile płaci krusowiec za całe swoje
miesięczne ubezpieczenie. Resztę opłacamy mu MY - frajerzy !!!



Temat: Forum poznanskie jest senne.
globaleconomy.pl/content/blogcategory/12/41/

to chyba nie rządowa agencja
............................

17-krotne różnice wysokości płacy minimalnej w UE

las, PAP

2007-06-18, ostatnia aktualizacja 2007-06-18 16:01

Między krajami członkowskimi UE występują nawet 17-krotne różnice w
wysokości płacy minimalnej - wynika z opublikowanego w poniedziałek
najnowszego raportu Eurostatu.

W sześciu krajach UE płaca minimalna wynosi ponad 1000 euro, w
Polsce tylko ok. 246 euro.

Najniższa płaca minimalna jest w Bułgarii, gdzie wyniosła w styczniu
tego roku w przeliczeniu 92 euro. Na najwięcej może liczyć pracownik
w Luksemburgu, gdzie ustawowo należy mu się co najmniej 1570 euro. W
siedmiu państwach - Niemczech, Włoszech, Austrii, Szwecji, Danii,
Finlandii i na Cyprze - płaca minimalna w ogóle nie istnieje.

Jeśli uwzględnić różnice w sile nabywczej pomiędzy krajami UE,
okaże się, że najmniej zarabia się mając płacę minimalną w Rumunii
(114 euro) - 17-krotnie mniej, niż w Luksemburgu.

W sześciu krajach UE płaca minimalna wynosi ponad 1000 euro: w
Luksemburgu, Irlandii (1403 euro) Wielkiej Brytanii (916 funtów,
czyli 1361 euro), Holandii (1301 euro), Belgii (1259 euro) i Francji
(1245 euro). Najniższa jest w Bułgarii, Rumunii, Łotwie (172 euro) i
Litwie (174 euro).

W Polsce wynosi ona 939 złotych, czyli ok. 246 euro. Według danych
Eurostatu, w 2005 roku dostawało ją 2,9 proc. zatrudnionych. W tym
aspekcie różnice między krajami członkowskimi są także znaczne: w
Hiszpanii było to 1 proc. zatrudnionych, w Wielkiej Brytanii 1,8
proc., zaś we Francji 17 proc., na Łotwie 12 proc. a w Luksemburgu -
11 proc.

Dla porównania - w USA ustalona na poziomie federalnym płaca
minimalna wynosi 893 dolary (równowartość 676 euro). Tyle zarabia
1,3 proc. zatrudnionych.

W Unii Europejskiej wszelkie kwestie dotyczące płacy minimalnej
pozostają w wyłącznych kompetencjach krajów członkowskich. Na jej
wprowadzenie zdecydowało się 20 z 27 krajów. Pomiędzy krajami
istnieją nie tylko znaczne różnice co do wysokości płacy minimalnej,
ale także sposobów jej rozliczania (stawki dzienne, godzinowe,
miesięczne), czy też częstotliwości wypłacania (np. w Hiszpanii,
Portugalii i Grecji płacona jest 14 razy w roku). W wielu krajach
istnieją oddzielne stawki płacy minimalnej dla poszczególnych
kategorii zawodowych czy wiekowych.

Pozdrowienia.U.



Temat: Francja: spalono 754 samochody, 203 zatrzymanych
integracja "mniejszosci"
> kraju. Przecież np. w Warszawie przed druga wojną światową 1/3 mieszkańców
> stanowili Żydzi, część Niemcy. W przypadku Żydów mozna było mówić o intergacji

Pani werciula laskawie przypominam, ze Zydzi w Polsce przed wojna nie robili
rewolucji, nie podpalali samochodow (ani furmanek), nie wybijali witryn
sklepowych, nie podpalali hal skladowych, tramwajow ani autobusow. We Francji
bylo wiele "emigracji" - wloska, hiszpanska, polska, portugalska. Wszystkim sie
zle powodzilo (a przynajmniej, "gorzej" niz autochtonom w danym momencie), ale z
tego powodu nikt nie obrzucal pracownikow panstwowych (strazakow, lekarzy,
policji) kamieniami na ulicy! Czy ktos kiedys gdzies widzial imigranta wloskiego
czy polskiego rzucajacego koktail Molotowa na autobus pelny ludzi?

Problem z tymi ludzmi polega na tym ze nie tylko sie nie "intgruja", ale w
dodatku nienawidza i - wykorzystuja. Czytalem post polki ze Szwecji - dokladnie
to samo, te same problemy z nimi w Szwecji co we Francji. W Danii i w GB
dokladnie to samo.

Ci ludzie wierza w hamska, samcza przemoc, handel kradzionym towarem i
narkotykami - z tego zyja. Kobieta dla nich jest "suka", ma ich sluchac. Kiedys
uslyszalem od nich: "smieszne, mowisz "pracowac", za jakas tam minimalna place
miesieczna? Ja sprzedam troche trawki i kupuje sobie nowy samochod po miesiacu!
Dzialaja w zorganizowanych gangach, ktore dzialaja jak nowoczesne
przedsiebiorstwo lub armia. Sa szefowie, dostawcy, handlowcy, jest "rynek", jest
marketing... Oni zyja w innym swiecie, dla nich te gangi i getta to "normalne".
I w dodatku, uwazaja siebie za "wyzszych" lub "lepszych". Nazywaja siebie "force
costam" (juz nie pamietam, byla jakas liczba w tej nazwie), znaczy ze sa nie
tylko "lepsi" od bialych, ale i od czarnych. Slyszalem to od 12 - 14 letnych
smarkaczy. Nie boja sie nikogo, nie respektuja nikogo poza ich szefami. Sa od
urodzenia "straceni". Zreszta - nikt ich do niczezgo nie chce, mowia z akcentem
ktory ich natychmiast identyfikuje. I nie chodzi tu o "religie". Oni afiszuja
sie z "islamem", ale ani go nie znaja, ani w zyciu nie stosuja. Deklaruja
"islam" tak jak jakies dresy Adidas czy Nike - to "kolor rozpoznawczy" czy
"flaga", nic pozatym.

To nowy fenomen socjalny, ktorego ani nikt nie rozumie, ani nie studiowal, ani
nie wie jak i co z tym zrobic. Marks kiedys wymyslil teorie na tzw.
"proletariat". Czy to bylo "prawdziwe" czy nie, nie jest to wazne - wazne jest
ze studiowano, analizowano, zrobiono jakies teoriz i modele.

Teraz nie ma nic i na tym problem polega.




Temat: Alimenty,porada
A który konkretnie fragment mojego postu wydał Ci się umoralniający
i pouczający? Ten o wysokości alimentów? A czy ja tam gdzieś
napisałam, że ojciec płaci za mało? Bo wydawało mi się, że
rozważyłam obie opcje - i wysokie, i niskie alimenty.

Przykro mi, że poczułaś się pouczana. Nie przypuszczałam, że tak to
odbierzesz. Być może faktycznie jakoś mało życiowa jestem. Naiwnie
wierzę, że mocne argumenty są w sądzie istotniejsze od kolejności
składania pozwów. Jeżeli alimenty płacone przez Twojego partnera to
fatycznie trzykrotność płacy minimalnej (co to jest "najniższa
średnia krajowa"?), a poza tym dysponuje On rachunkami za ubrania i
dowodami finansowania wypoczynku dzieci (wystarczy wyciąg z konta)
to nie macie się czego obawiać.
Chociaż przy przedstawionych przez Ciebie wyliczeniach musi być Wam
więcej niż ciężko, nawet jeśli faktycznie miałaś na myśli płacę
minimalną, a nie średnią krajową.
Policzmy:
Twój partner odprowadza obecnie 8000 EUR rocznie, co stanowi 49%
Jego dochodu, to znaczy, że zostaje Mu 8326 EUR rocznie. To daje
miesięczna kwotę 694 EUR. Licząc po dzisiejszym średnim kursie to
2290 PLN miesięcznie.
Minimalna płaca w Polsce to jakieś 1200 PLN. Trzy minimalne płace to
3600 PLN. Jeżeli to kwota miesięczna, to rozumiem, że sytuacja jest
nieciekawa. Musisz dużo dokładać do zobowiązań swojego partnera i
jeszcze Was utrzymywać. To również tłumaczy dlaczego
piszesz "płaciMY". Faktycznie płaciCIE, bo bierzesz na siebie
znaczną część tego obciążenia. W tej sytuacji rozliczenie roczne
Twojego partnera i dowód, że w Jego branży możliwe do osiągnięcia
zyski są niższe niż w latach ubiegłych (mogą być artykuły prasowe,
dane statystyczne, itp) powinny wystarczyć sądowi.
Jeżeli zaś wyliczona przez mnie kwota dotyczy rocznych wydatków na
dzieci, to miesięcznie otrzymujemy alimenty wysokości 300 PLN - to
raczej dramat dzieci, nie Wasz.

Mam nadzieję, że tym razem pomogłam konkretniej.



Temat: Płaca minimalna - lewicowa logika
Gość portalu: gordon napisał(a):

> jestem zwolennikiem hasła dobry komunista - to martwy komunista.
> nie wiem czy podwyzka 200- zł zrujnuje twoich tzw pracodawców.?
> czemu tzw? bo juz dawno nauczyłem sie ze najnizsza krajową ok 600 zł płacą
tzw
> cwaniacy ktorzy wykozystuja obecne bezrobocie.
> i niech nikt mi nie wmowi ze oni sa biedni - sieci marketów, prywatni
> przedsiębiorcy. sam takich znam ( dziwne tylko ze oni oplywają w kase a
> przcownicy ktorzy na nia charuja to dziady). zalujesz ludzia paru złotych.
> zaczniesz tyle zarabiac to inaczej zaczniesz spiewac. wiesz podobno jest
wzros
> gospodarczy wiec o zwolnienia nie mozna sie martwic. ja jestem za . jak kogos
> stac na pracownika to miec go bedzie, zwolnienie nie zalatwi sprawy bo kto
> przejmie jego obowiazki???? przy mądrym zagospodarowaniem zasobami ludzkimi
nie
>
> ma mozliwosci przezucenia obowiazkow na innych,wiec albo kogos stac albo nie.
> poza tym ja tych ludzi podziwiam jak moga przetrwac za takie pienizdze. sam
> wydaje w 3x miesieczne ich pensje na same rachunki typu jedzenie czynsz itd
bez
>
> zbytkow a uwazam sie za nisko sytuowanego . wiec czego mam im zazdroscic. ich
> nedzy????? bo jak to inaczej nazwac ??? troche szacunku dla tych ludzi
poprosze

A gdzie Ty widzisz u mnie brak szacunku do jakiegokolwiek pracownika???
Przecież ja pisałam tylko o argumentach, które moim zdaniem są nielogiczne. Bo
niby dlaczego z tego, że przeciętne wynagrodzenie (średnia całego kraju)
wzrosło, wynika że należy narzucić podniesienie minimalnej płacy sklepikarzowi
w Kolbuszowej? Przecież tę minimalną płacę nie państwo będzie wypłacać tylko
pracodawca, państwo się nie musi o nic martwić, jedną rączką sobie przegłosuje
podniesienie składki zdrowotnej o 0,75%, drugą nakaże pracodawcy podnieść
minimalną płacę i już kilka głosów zarabia.



Temat: pensja minimalna - jaka powinna być w Polsce?
pensja minimalna - jaka powinna być w Polsce?
jaka powinna być pensja minimalna(czyli każda poniżej tego poziomu za prace
na pełny etat byłaby łamaniem prawa) w Polsce?

dzisiaj wynosi ona 899zł.

oto moje wyliczenia-
wydatki miesięczne w Polsce, aby przeżyć:
jedzenie - 5 zł x 3 razy dziennie = 15zł x 30 dni = 450zł
mieszkanie - miejsce w pokoju z obcą osobą(bo taniej)=300zł
opłaty dodatkowe + doładowanie komórki(te najtańsze za 20-25 zł) =50zł
chemia;proszek do prania, mydło, szampon, żyletki =50zł
bilet miesięczny do pracy =100zł
warto też mieć min.100-150zł na wypadek: przeziębienia lub na najtańsze
ubranie; skarpetki, majtki oraz wydatek, który nie jest planowany.
razem : 1100zł netto , co daje 1700zł brutto
TAKA POWINNA BYĆ PŁACA MINIMALNA - 1700 ZŁ BRUTTO!!!
chodzi o płace minimalną, która pozwala człowiekowi przeżyć bez pomocy innych.

oczywiście przy zarobkach 1700zł brutto "fanaberie" typu: raz w miesiącu do
kina, raz w miesiącu na basen, czy pizza w knajpie, jakaś książka jest
produktem zbyt "elitarnym" , który może zrujnować nasz budżet.

ile ludzi w Polsce zarabia po 1000-1200zł brutto?
ile po 1500zł brutto?
jak oni i przede wszystkim na czym oszczędzają?
co się dzieję jak w rodzinie jest dziecko, a np. żona nie pracuje, a mąż
zarabia np. 1700zł jako np.: nauczyciel, strażak, policjant?

przecież większość wyjazdów na Zachód jest spowodowana nie chęcią zarobienia
ogromnych pieniędzy , ale ucieczką przed powolną eutanazją w Polsce, przy
płacach 900-1600zł brutto.

czy zatem uważacie , że pensja minimalna w Polsce powinna wynosić 1700zł
brutto?




Temat: Rząd nie zdąży z inwestycjami przed Euro 2012?
Obawiam się, że rząd może nie zdążyć z powodu ostatnio uprawianej propagandy na
rzecz podatku liniowego. Wielkim zwolennikiem jego jest wnuk co miał dziadka w
Wermachcie oraz bufetowa z Warszawy jak również wszystcy nowobogaccy, którzy
doszli do fortun oszustwami i z ciężkiej pracy swoich pracowników, którym płacą
grosze. Polska ma ogromne zaległości w rozwoju infrastruktury m. in. z powodu
wyniszczenia z okesu najazdu szwedzkiego, rozbiorów, wojny bolszewickiej oraz
obu wojen światowych pierwszej i drugiej. Potrzebne są ogromne śodki, które
można uzyskać ze zwiększonych wpływów z podatku dochodowego według nowej
proponowanej przeze mnie tabeli tego podatku.

Proponowana tabela podatku dochodowego od osób fizycznych do wprowadzenia w
Polsce w celu nie pogłębiania dalszego rozwarstwienia społecznego i
nieprzyzwoitego bogacenia się jednych kosztem drugich /najuboższych.

Lp. Miesięczny dochód w zł. Podatek w procentach od dochdu

1. do 1.000 zł. 10 %
2. od 1.001 zł. do 2.000 zł. 20 %
3. od 2.001 zł. do 4.000 zł. 30 %
4. od 4.001 zł. do 8.000 zł. 40 %
5. od 8.001 zł. do 16.000 zł. 50 %
6. od 16.001 zł. do 32.000 zł. 60 %
7. od 32.001 zł. do 64.000 zł. 70 %
8. od 64.001 zł. do 128.000 zł. 80 %
9. od 128.001 zł. do 256.000 zł. 90 %
10 Powyżej 256.000 zł. 95 %

Podatek w wyższej grupie płaci się jak dotychczas od nadwyżki nad grupą niższą.
Dyrektor BPH ma miesięczne uposażenie ponad 400.000 zł. Nie wiem dlaczego i za
co. W dalekiej nieokreślonej przyszłości można przedyskutować celowość
wprowadzenia podatku liniowego, ale najpierw należy podnieść minimalną płacę w
Polsce do poziomu wówczas aktualnie obowiązującej w Niemczech. Tym, którzy
nazwą moją propozycję populistyczną należy zagwarantować możliwość utrzymywania
się przez rok za minimalną płacę w Polsce. Upoważniam wszystkich oponentów do
krytykowania dowoli mojej propozycji jak również mnie. Do tych, którym moja
propozycja będzie się podobała zwracam się z uprzejmą prośbą aby usiedli przy
komputerze i wyrazili swoją opinię. Jestem przekonany, że będzie ich dużo.
Wszystkich i tych za i tych przeciw serdecznie pozdrawiam.



Temat: Nie dajcie się nabrać na abonament TWiW TP SA!
Piszmy uczciwie
Gość portalu: pik napisał(a):
> Po pierwsze, to fakt, że nie można wrócić do planu standardowego, bo od marca
w
> ogóle go nie ma w ofercie tepsy (trudno zamówić coś czego nie ma);

Racja! www.tp.pl/dom/telefon_domowy/linia_telefoniczna/inne/index.php?
col=3
Plany telefoniczne nie przeznaczone do sprzedaży - dostępne jedynie dla
dotychczasowych użytkowników.
plan tp standardowy
plan tp aktywny
plan tp niedrogi

>A o firmie NOM, której przedstawiciele podpisując umowę "zapominają"
>poinformować klienta o opłacie minimalnej, którą trzeba płacić co miesiąc,
>nawet jeśli nie korzysta się z ich prefiksu naprawdę nikt nie słyszał?

Kolego! Jeśli uczciwie informujemy innych "forumowiczów" to róbmy to uczciwie,
bo próbujesz tu odstawiać takiego "obiektywnego" a jednocześnie wciskasz
ludzom "kit". Czyżby NOM zapomniał poinformować Cię o opłacie minimalnej? Nie
sądzę. Jestem klientem NON odkąd rozpoczął on swoją działalność, jeszcze kiedy
nie było żadnych umów. Jedynie rozmowy lokalne łączę przez TPSA, resztę przez
NOM, łacznie z internetem i jest super (moim zdaniem). Niedawno NOM
zaproponował mi nowe plany taryfowe i skorzystałem z nich na obydwie moje linie
telefoniczne, bo mam dwie. Na jednę z nich skorzystałem z planu START, gdzie
wyraźnie było powiedziane o opłacie minimalnej 10 zł. Nie jest to żadna
dodatkowa opłata, tylko opłata minimalna - rachunek miesięczny za korzystanie z
połaczeń przez NOM nie może być niższy niż 10 zł - do tego to się sprowadza. W
rewanżu mam naliczanie sekundowe, za internet też (to już nie wynika z planu
START - jest dostępne dla wszystkich). Dla drugiej lini skorzystałem z planu
SOLO. Bez opłaty minimalnej a naliczanie co 15 sek.
www.nom.com.pl/?section=dla_domu&id=1
Korzystam z usług NOM, bo jego ofertę uważam go za lepszą od oferty TPSA. Nie
skorzystam z żadnych darmowych wieczorów i poranków oferowanych przez TPSA, bo
po przeanalizowaniu tych ofert uważam je za próbę ogłupiania klientów, dość
udolną niestety. Ale to już jest problem tych, którzy się na to dali nabrać.
Każdy ma po to swój własny rozum, aby go uzywał a nie bezmyślnie małpował
innych (leni umysłowych).
Pozdrawiam.
And.



Temat: Z czym ja wrócę do ludzi przed kancelarią?
Róbcie tak dalej, a dojdzie do krwawej rewolty....
I ja tak myślę. Dać Januszowi 1000zł miesięcznie i niech pozapie.. trochę za
te grosze.
W ogóle jak można mówić że nie ma kasy, kiedy ona właśnie jest wystarczy.
Zablokować kasę wypływającą dla różnego rodzaju bandyckich partii. Zablokować
kasę Urzędasów i posłów. Skoro twierdzi jeden baran z drugim że kasy niema to
niech nie pobiera ponad stan który mu się należy, a należy się mu tylko średnia
miesięczna płaca, właściwie to powinna być minimalna.

Zlikwidować agendy oraz fundacje rządowe, obniżyć płacę do trzech średnich
pensji wszystkim dyrektorom i prezesom zasiadającym w spółkach skarbu państwa,
wszystkim Prezydentom miast. Zlikwidować niepotrzebny Senat oraz Zlikwidować
Starostwa i funkcje Starostów.
Zlikwidować NFZ oraz podatek (składki zdrowotnej) Obniżyć z 50% jakie płaci
każdy obywatel z płacy (27% obywatel i drugie tyle pracodawca).
Każdy niech sobie odkłada kasę na własne indywidualne konto na wypadek porady
lekarskiej w czasie choroby i się ubezpieczy na wypadek szpitala. Gó.. dostaje
wtedy administracja, czyli pośrednicy.
Wtedy kasy będzie dla obywateli dużo, a hołota z Sejmu niech na swoje partie
(ich utrzymanie) składa się sama z pensji średniej krajowej.

Jest kasa? Ja uważam, że jest. A kto twierdzi inaczej to idiota i niedouczony
półgłówek.

Świadomość obywateli jest zbyt wielka w tym od czasu jak mogą sobie porównać
płace na Zachodzie i psi grosz (bo Rząd i Sejm nas okrada przez podatki), aby
jakiś cfel bezmózgowy mógł pierdzielić coś innego.

Róbcie tak dalej, a dojdzie do krwawej rewolty.




Temat: Do Blachowni tylko PKS-em
Nie rozumiem, dlaczego obrażasz Burmistrza. Na tym forum jest stanowczo za mało
kultury. Pieniądze na ewentualną dopłatę dla MPK muszą być w budżecie gminy,
który uchwala Rada Miasta. Jeśli Rada takich środków nie przewidziała, to
Burmistrz, bez względu na swoją opinię, umowy z MPK zawrzeć nie może. Nie
zgadzam się z Tobą, że PKS to zła firma. Ta firma jest bardzo dobra, ale jej
struktura jest przystosowana do obsługi długich tras międzymiastowych. Do
obsługi tras w obrębie alomeracji w obecnej formie raczej się nie nadaje. I
tutaj jesteśmy zgodni. Np. wsiadanie przednimi drzwiami w ruchu międzymiastowym
to ze względu na sposób pobierania opłat w PKS sposób jedyny i przy niewielkiej
wymianie pasażerów zupełnie nieuciążliwy. Natomiast przy natężeniu ruchu takim
jak na linii 52 to horror. Niezadowolenie mieszkańców podczęstochowskich gmin z
usług PKS jest jak najbardziej uzasadione. Ale jest to normalne,gdy ktoś
podejmuje się zadania, do wykonaia którego nie ma możliwości. Nawet gdy jest
świetny. Dodatkowo dla mniej więcej 70-80% dojeżdżających do Częstochowy i
kupujących bilet miesięczny oznacza to wzrost ceny o 63%(179 zamiast 110 zł i
90,50 zamiast 55- przy cenie biletu normalnego 100 zł). Dla osób posiadających
płacę minimalną koszt dojazdu zbliży się bardzo do 1/3 dochodu.To wskaźnik
dobry dla Bangladeszu lub środka Afryki ( tam chociaż koszt ogrzania domu jest
mniejszy). No i tam raczej nieliczni dojeżdżają do szkół. Niemal przed 18 laty
głosowałem( raczej dla jaj niż z przekonania) na "Solidarność". I dlatego nie
będę się gniewał gdy ktoś z tego powodu użyje wobec mnie słów powszechnie
uważanych za obraźliwe.
Bilet miesięczny PKP do stacji Częstochowa Stradom kosztuje 73 zł zaś szkolny
37,53 zł. I w połączeniu z sieciówką miejską MPK to najtańsza kombinacja.
Niestety tylko dla tych, którzy mieszkają w rozsądnej odległości od stacji. No
i ostatni pociąg do Blachowni odjeżdża ok. 18:30. W PKP ponadto można też
kupić bilet kwartalny za cenę 2,5 biletu miesięcznego i za pół ceny bilet
miesięczny w jedną stronę. Zaś opóźnienia w PKS i PKP są porównywalne.



Temat: Poświąteczne wrażenia z jazdy z Niemcem
jureek napisał:

> To jakieś legendy z tymi niemieckimi zarobkami. Po pierwsze nie ma
czegoś
> takiego jak pensja minimalna płaca (wiele ludzi pracuje w ramach
tzw. mini-job,
> czyli do 400 euro, wtedy pracodawca nie musi płacić podatków), a
średnia płaca
> kilka tysięcy euro to chyba tylko u bankowców, manadżerów i
wysokiej klasy
> specjalistów, ale nie dla zwykłego Kowalskiego.

Nie wiem jak to jest rozwiązane prawnie w Niemczech, ale np. we
Francji od bardzo dawna funkcjonuje coś, co się nazyma SMIG (Salaire
Minimum Interprofessionnel Garanti) oraz SMIC (Salaire Minimum
Interprofessionnel de Croissance), który obecnie wynosi około 35 000
Euro rocznie. Oczywiście, są sposoby jego "omijania" poprzez
zatrudnianie na przykład stażystów (do których dopłaca budżet
państwa), pracowników tymczasowych w niepełnym wymiarze,
obcokrajowców "na czarno" itp., itd. W końcu, w Polsce także średnia
miesięczna wypłata wynosi coś koło 2700 PLN, co nie znaczy, że
miliony ludzi nie pracuje za nędzne 600 - 800 PLN miesięcznie (150-
200 Euro). Nie jest to jednak żadnym wytłumaczeniem. Nie znam
Francuza, Niemca itd., który zgodziłby się, oprócz sytuacji
wyjątkowych, pracować za tak śmieszne pieniądze dłużej niż to
konieczne, znam za to całkiem sporo - wcale nie menedżerów iinnych
cenionych fachowców (bo tacy często zarabiają dużo wiecej), dla
których normą jest kilka tysięcy Euro miesięcznie. Oczywiście,
netto. O ile wiem, we wszystkich bogatszych państwach Europy
rozwiązania są zbliżone.

> A mi łatwiej się obejść bez samochodu w Niemczech niż w Polsce. Z
tego
> wynikałoby, że Polska to kraj cywilizowany, a Niemcy już nie :)
> Wiem, co piszę, bo nie mam samochodu.

Mnie natomiast w Polsce dużo łatwiej się żyje używając samochodu,
niż go nie używając (bo szybciej, wygodniej i w sumie taniej) i
bynajmniej nie używam samochodów służbowych do celów prywatnych.
Może jak - tak jak to zapewne jest w Niemczech, dociągną metro do
każdej zabitej dechami wiochy, ta sytuacja się zmieni...:P




Temat: Samobojstwa, czyli propagandy ciag dalszy
> Dojrzałes w moim tekscie słówko: (relatywnie)?
> Obecnie najniższe wynagrodzenie wynosi 1 276pln brutto, czyli z
podatkiem i ZUS
> -em.
> Nie chcę się bawić w szczególowe wyliczenia. Przyjmijmy że
pracownik z tego otr
> zymuje netto jakieś 850-870 pln.
> Czyli koszty zwiazane z pracownikiem = ok. 400-450pln. Ale to
tylko
> podatek i ZUS, a przecież dochodzą inne koszty: ksiegowa, która
księguje także
> wynagrodzenie pracownika, obowiązkowe zabezpieczenie w podstawowe
środki BHP, c
> zyli odzież ochronna, srodki czystości...
> Ew. jakieś szkolenia...np.nowy "kwiatek" w postaci strażaka w
każdej firmie...
> By nie przynudzać dalej, przyjmijmy, że miesięczne koszty wynoszą
ok.
> 650pln.
> A ponieważ mamy wymarzoną przez Ciebie wolność gospodarczą, bez
narzucania płac
> y minimalnej, pracodawca "łaskawie" może zapłacić
pracownikowi...np. 550pln.
> RELATYWNIE w tym przypadku koszty związane z pracownikiem będę
większe niż wyna
> grodzenie pracownika.

ROTFL. Zaiste, prędzej krowie da się wytlumaczyć, że 2+2=4.

Koszty pracownika to nie zadne 450zl tylko cala jego wyplata brutto,
ZUS placony przez pracodawce, ksiegowa i caly socjal. Reszta twoich
'wyliczen' jest tak kompletenie pozbawiona sensu, ze nie ma czego
komentowac.

Przypomnę, że rozmawiamy o tym co się dzieje z kosztami pracownika
gdy państwo wprowadza płacę minimalną, oraz jak to wpływa na
zatrudnienie.

> Brrr... przeczytałem to co napisałem i wyciagnąłem wnioski - całe
szczęście że
> korwinowska partia to partia kanapowców. Aż strach pomyśleć co by
się działo gd
> yby....

Mamy dookola obraz tego co sie dzieje gdy do wladze wybieraja ludzie
tacy jak kaffelek, nie rozumiejacy prawie nic z ekonomii, ale z
patosem i doglebnym przekonaniem wypowiadajacy się o jej
mechanizmach, będac przy tym w calkowitym błedzie.




Temat: Rekordowo niskie bezrobocie w USA
1. Towarzyszem nigdy nie bylem, w odroznieniu od wielu forumowiczow, co jak
Balcerowicz "nawrocili" sie "cudownie" z marksizmu na monetaryzm.
2. Jesli rzeczywiscie byloby w US of A tak niskie bezrobocie (ponizej 5%), to w
polskiej prasie byly by ogloszenia zachecajace do wyjazdu na roboty
do "Hameryki". A tym czasem Polacy wciaz musza stac kolejkach po wizy, bowiem
rzad USA chroni poprzez te wizy rynek pracy w USA (bez wiz bezrobocie wzroslo
by z obecnych 15-16% do ponad 20%, wiec byloby wieksze niz w Polsce).
3. Poczytaj tez:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=36175107&a=36256087
Bujda:Rekordowo niskie bezrobocie w USA
Wielbicielom Ameryki, a szczegolnie rzadu Busha, polecam dzisiejsze wydanie
Chicago Tribune. Przy tym tak malym oficjalnie bezrobociu, ktorym chwali sie
Bush i jego ekipa, w kolejce do 395 miejsc pracy w nowo otwieranym sklepie
Walmart ustawilo sie... ponad 24 tysiace ludzi. To sa osoby, ktore od dawna
przestaly juz szukac pracy i nie sa umieszczane w oficjalnych statystykach
rzadu Republikanow. Staneli w tej kolejce, choc Walmart slynie z traktowania
swych pracownikow jak niewolnikow i place w nim sa glodowe. Zapraszam z Polski
wszystkich tych, ktorzy chca posmakowac poszukiwania pracy w USA. Bedziecie
znacznie szybciej w powrotnym samolocie do Warszawy, niz tych kilka tysiecy
Polakow, ktorzy nie mogli znalezc pracy Londynie. Opublikowane w ostatnim
tygodniu statystyki podaja, ze aby osiagnac taka liczbe miejsc pracy jaka
amerykanska gospodarka cieszyla sie w 2000 roku, ich przyrost miesieczny do
roku 2008 powinien wynosic ok 500.000. Ostatni taki podany za miesiac grudzien
wyniosl mniej niz 150.000. Dodatkowo, utracone miejsca placy byly dobrze
platne, a nowe powstaja w uslugach i placa one minimalna stawke.Ta ostatnia
wynosi za godzine ponizej $6 i jest nieomal niezmienna od prawie 15 lat. Dla
porownania, w Irlandii wynosi ona nieomal $10. Witam w amerykanskim Raju.




Temat: sposob na obejscie opt-aut przez nasz szpital\\
Aron, wyobraź sobie taką sytuacje, w której lekarzy po prostu nie
będzie. Jedni zrezygnuja z pracy. Ukończą 3 miesięczny kurs na
kierowcę autobusu i będą mieli pracę lekka, łatwą i przyjemną. Inni
wyjadą za granicę - mają do tego prawo tak jak każdy obywatel.
Na Akademiach Medycznych będa puste miejsca, bo... za płace
minimalną lepiej spać we własnym łózku niż wykonywać trudną i
odpowiedzialna prace po 6 latach ciężkich studiów. Starzy wymrą,
albo pójdą na emerytury, a Chińczycy, Ukraińcy wybiorą inny obszar
pracy w UE lub zostaną u siebie.
No i stanie się Aronie - serce odmowi Ci posłuszeństwa. Kumpel
wsadzi Cie do busika i do szpitala, a tam kartka - "nieczynne z
powodu braku personelu". Wyjesz z bólu ( ból zawałowy jest trudny do
wytrzymania) więc kumpel szuka szczęścia dalej - a tam w miejscu
dawnego szpitala jest bank. Do trzech razy sztuka - kumpel przyciska
pedał gazu i gna kilkaset kilometrów - może po przeciwnej stronie
granicy znajdzie się lekarz. Wybiera Czechy ( woli nie ryzykowac
stania na granicy Unii), przekracza wszystkie dozwolone przepisy, bo
jesteś siny z bólu, a zawał staje się coraz większy ( i tak masz
duzo szczęścia, że jeszcze zyjesz), wpada do pierwszego szpitala po
przekroczeniu granicy, a tam śliczna recepcjonistka pyta o dowód
ubezpieczenia lub prosi o wpłacenie zaliczki. Nie masz pieniędzy, a
ubezpieczenie KRUS jest warte tyle co papier toaletowy. Przestajesz
być obiektem zainteresowania slicznej recepcjonistki. Jeszcze tylko
jeden głeboki oddech i krzyk rozpaczy.... ustaje akcja serca. Zgon.
Ale kumpel ma problem....( BONGO itd).
Scenariusz juz wkrótce możliwy i prawdopodobny.



Temat: Autem do Szwecji - jakie różnice w przepisach drog
W Norwegii i Szwecji najpopularniejsza forma mieszkania sa wlasnie
dunskie"anpart", gdzie Wplaca sie mniejszy czy wiekszy udzial.

Ten "udzial" popularnie nazywa sie "kupieniem mieszkania".
Potem placi sie miesieczna oplate na utrzymanie posesji, wode, ogrzewanie,
remonty.

Mieszkanie to mozna zawsze sprzedac i otrzymac za nie wielokrotnie wiecej
niz kiedys wynosil "udzial".

Taka forme zamieszkania Polacy zamieszkali w Skandynawii Polacy
nazywaja "mieszkaniami spoldzielczymi",
bo do tej nazwy przyzwyczaili sie w Polsce, a tu nie ma na nia jakiejs
dobrej nazwy.

Czy o takie mieszkania Ci chodzilo?
Takich wlasnie jest do sprzedania tysiace w Kopenhadze!
Cena "wkladu": 2 000 000 - 4 000 000 koron.

mylisz się, mieszkanie za powyższą sumę, nie jest mieszkaniem ANPART tylko
mieszkaniem własnościowym które faktycznie możesz sprzedać za dowolną cenę, to
twoja własność i ty decydujesz o cenie a o jej wartości aktualny rynek

ANPART znaczy udział - wpłacasz "tylko" pewną część wartości mieszkania,
ustaloną przez inwestora, dziś jest to w zależności od miejsca od około 300
tyś.dkr w górę, sprzedając mieszkanie nie możesz wziąć ile chcesz ale tylko
tyle ile wynosi aktualna wartość anparu czyli wkładu, ustalona przez właściela

mieszkanie wynajęte w prywatnej kamiennicy - wpłacasz z regóły aconto wartość 3
miesięcznego czynszu, właściciel ma prawo wyboru klienta

mieszkania "socjalne" - mogą być w osiedlach ale też w domach miejskich,
zazwyczaj o mniejszej wartości w miejscach, skąd średnia klasa się wyniosła
albo nigdy tam nie mieszkała, wpłaca się kaucję też w zależności od miejsca, od
około 20 tyś. dkr w górę, jeśli najemca pracuje musi sam wyłożyć tą kwotę lub
robi to komuna, właściciele tych mieszkań mają umowę z komuną i nie mają
żadnego wpływu ale i nie są zainteresowni mieszać się, komu komuna wynajmuje i
kogo tam wpycha, i w ten sposob powstaja getta, o których już wspominałem
tak jest w Danii ale i podobnie w całej Skandynawii
w dzielnicy czy przy ulicy, która cieszy się choćby minimalną renomą NIE MA
takich bloków, domów czy osiedli, komuna nie ma żadnego interesu pchać się w
takie miejsca z wielu powodów, jednym z nich jest to, iż mieszkają tam wyżsi
komunalni urzędnicy a nikt dobrowolnie nie wpuszcza chołoty na własne podwórko,
ale są też powody ekonomiczne, są powody poziomu społecznego

myślę, że to wyjaśnienie wystarczy ci do zrozumienia machanizmów na rynku
mieszkaniowym



Temat: Rekordowo niskie bezrobocie w USA
pawka55 napisał:

> Opublikowane w ostatnim
> tygodniu statystyki podaja, ze aby osiagnac taka liczbe miejsc pracy jaka
> amerykanska gospodarka cieszyla sie w 2000 roku, ich przyrost miesieczny do
> roku 2008 powinien wynosic ok 500.000.

policzmy jest 2006 styczen minal luty sie zaczal, mamy 11 miesiecy tego roku,
12 w 2007, i niech bedzie ze 2 w 2008 razem 25 miesiecy tzn 12.5 mil miejsc
pracy wedlug twoich i ch.t. obliczen
tylko wtedy skad wziac tych ludzi do pracy bo wtedy okazaloby sie ze trzeba by
zatrudnic kilka milionow z kanady kolego naukowcu, mysle ze twoje nauki nie
maja nic wspolnego z matematyka, ani jakakolwiek nauka bo jak widze myslenie
sprawia tobie wielkie trudnosci

> Ostatni taki podany za miesiac grudzien
> wyniosl mniej niz 150.000. Dodatkowo, utracone miejsca placy byly dobrze
> platne, a nowe powstaja w uslugach i placa one minimalna stawke.

o tak? sprobuj w NYC poszukac ludzi do pracy (szczegolnie po studiach) zdziwisz
sie, na dodatek nie ma tu wallmarta w NYC, no to jak to jest naukowiec?

> Ta ostatnia
> wynosi za godzine ponizej $6 i jest nieomal niezmienna od prawie 15 lat.

juz nawet mexykanie nie chca pracowac za te pieniadze, czlowiek ty obudz sie

> Dla
> porownania, w Irlandii wynosi ona nieomal $10. Witam w amerykanskim Raju.

to jesli tobie tak zle to co robisz w USA przenies sie do Irlandii

> Polak w Ameryce

moze powinienes sie podpisac turysta pracujacy na czarno w USA? byloby to
zgodne z prawda nie przejmowalbys sie twoja konkurencja do pracy w wallmart

>
> P. S. Jestem naukowcem i mam dobra prace.

i masz socjalistyczne poglady.... bla bla bla, gdybys mial dobra prace w USA to
nie mialbys takich durnych pogladow i nie czytalbys brukowcow typu ch.t. albo
nyt

> Dzieki temu, iz nie musze spedzac
> czasu na jej poszukiwaniach, mam szanse uwaznego obserwowania biezacych
> wydarzen w US.

ja tez nie szukam pracy, bo pracuje, i mam czas na obserwowanie tego co sie
dzieje w USA i na swiecie, wiesz dlaczego? bo nie lubie byc zaskakiwany, wielu
ludzi w USA tak robi i wcale nie sa oni naukowcami

> W przeciwienstwie do np. "ekspertow" ekonomicznych piszacych we
> Wprost i ksztaltujacych wypaczona opinie moich rodakow o tym "Raju na ziemi

koles gdybys byl takim dobrym expertem to ciebie by pytano o opinie a nie
wrzucalbys darmowo tu smieci na forum
ty jak widze jestes podobnym expertem do kagana, oboje nie za bardzo
zorientowani w rzeczywistosci, no ale nie mozna byc wiecznie "turysta
zarobkowym" moze do was to nie dociera




Temat: Qvintesencjo! Jest SUPER!
Qvintesencjo! Jest SUPER!
Jak przyglądam się wypowiedziom Qvintesencji to w Polsce jest raj na ziemi!
Nikt nie powinien narzekać na swój los, bo jeżeli nie zarabia conajmniej
dwóch średnich krajowych to jest zero, osioł i powinien wykopać sobie dołek i
spokojnie czekać aż mu się "zejdzie"! Mieszkania są łatwo dostępne bo jak
ktoś zarabia dwie średnie krajowe (czyli wg Qvintesencji ma prawo bytu w
Polsce) to może sobie pozwolić na kredyt z ratą miesięczną pow.1000 PLN.
Znam ludzi zarabiających kilkadziesiąt tysięcy i takich co za 600 zł muszą
przeżyć i jeszcze mieć czelność chodzić po ulicach (motłoch). I sporo z nich
twierdzi, że w Polsce jest chora sytuacja, ewenement w skali Europy a nawet
świata (mówię o cywilizowanym świecie)
Qvintesencjo! Zrozum w końcu, że w każdym kraju żyją nie tylko tacy
fantastyczni obywatele jak Ty ale również ta gorsza klasa, która śmie
narzekać, że nie jest dobrze!
Wielu ludziom wyjazd za granicę ratuje życie, i to w sensie dosłownym, bo
wtedy mają szansę za zarobione pieniądze żyć jak człowiek. A spróbuj kiedyś
za 700 złotych opłacić mieszkanie, zakupić jedzenie, odzież i nie zdechnij
przy tym!
NIE DAŁBYŚ RADY!
Umiesz tylko krytykować i wygłaszać swoje mądrości tylko że one mają niewiele
wspólnego z obecną sytuacją w Polsce dla milionów Polaków (jakbyś patrząc z
góry nie zauważył to ok. 90% ludzi znajduje się w I i II progu podatkowym, z
tego ok.45% Polaków pracuje za minimalną płacę, a jedynie ok. 5-9% obywateli
ma okazję pochwalić się elitarną przynależnością do III progu!).
I to niech będzie kwintesencją tego co napisałam



Temat: Mała ankietka
No dopiero teraz tu dotarłam po chorobie, więc teraz piszę:

Tak jak już tu zauważono - nie pytałeś nas za jaką sumę można dziecko utrzymać,
tylko ile wydajemy na dziecko. A wydać można mniej, jak się nie ma lub nie chce
lub więcej jak się ma i chce.
>
> Komentarze i uwagi:>
> 1) LOKALIZACJA
> - średnia "warszawska" - 2066 zł
No cóż, to nasza sredni wypada poniżej, prawdę mówiąc myślałam, że będzie
inaczej.
> 2) CZYNSZ i MEDIA
> Zastanawiałam się czy można dzielić. I w sumie stwierdziłam, że jednak tak,
bo:
bez dziecka moglibyśmy mieć znacznie mniejsze mieszkanie (szczególnie jakbym
była sama, wystarczyłaby mi kawalerka), decyzję o zakupie tak dużego mieszkania
podjął w zasadzie mój mąż (a po ewent. rozstaniu ja bym musiała za nie płacić w
całości, mąż nie zgodziłby sięna zamianę na mniejsze, bo "dobro dziecka", a
mieszkanie jest wspólne, więc sama bym go nie sprzedała. Zatem bez dziecka
kosszty utrzymania mieszkania byłyby właśnie o 1/3 niższe.

> 3) STOPA ŻYCIOWA A RZECZYWISTE POTRZEBY
Nasz miesięczny budżet domowy (ja, mąż i syn) wynosi X x 3500 zł. Za
> te pieniądze mieszkamy, jemy, jeździmy na wakacje (gdybym uwzględniła syna w
naszych podróżach, średnia miesięczna wyszłaby znacznie wyższa, przypuszczam,
że o ok. 1000 zł, ale na razie z nami nie jeżdzi bo za mały na miejsca, w które
jeżdzimy.

> Daje się żyć za znacznie mniejsze dochody
Daje się - akurat nasz standard jest wyznaczony dochodami głównie mojego męża,
więc jest niewątpliwie wyższy. Ale, właśnie też poglądy mojego męża w duzym
stopniu wyznaczają poziom wydatków na dziecko ("nie będę na nim oszczędzał") I
w sytuacji ewentualnego rozstania, ja nie byłabym w stanie sama takiego
standardu zapewnić. A czy on byłby skłonny to zrobić? Musiałby pokrywać ponad
50% kosztów, czyli jakieś 1000 zł. Przy jego dochodach to niedużo. Ale może
chciałby standard obnizyć i płacić np. 500 zł. To rzeczywiście w jego przypadku
byłyby "marne grosze", (podkreślam - w jego przypadku), nawet nie 10% dochodu.
I uważałabym takie obniżenie za nie w porzadku, własnie ze względu na to, że
poziom życia dziecka on głównie wyznacza oraz ze względu na poziom jego
dochodu. A zapewniam Cię, że tych pieniędzy, nawet jeżeli nie wyadałbym na
bieżąco, nie wydałabym na siebie - załozyłabym konto dziecku, choćby na
edukację.
Nie bardzo rozumiem co starałeś się udowodnić - czy wiedzieć - ile my wydajemy
czy jakie są minimalne (a może średnie) koszty utrzymania?

P{ozdrawiam
Anka




Temat: MPK opowiada bajki o biletach
Problem w tym, iż projekt prezydencki i MPK zakłada normalność to
znaczy zakłada sytuacje, iż komunikacja miejska stanie się
przynajmniej w większym stopniu dochodowa, iż do tej pory. Bo w tej
chwili mamy efekt taki, iż komunikacja miejska jest w ogóle
niedochodowa i defakto przynosi straty a efektem tego jest, iż
miasto z własnego budżetu musi wyrównywać straty. A powinno być
normalnie, czyli komunikacja powinna być takim samym biznesem jak
wszystko inne. Bilety powinny mieć cenę rynkową a sprawa ulg
powinna być wedle uznania przewoźnika. Dofinansowywanie komunikacji
miejskiej prowadzi do tego, iż osoby z niej niekorzystające płacą za
nią na równi z osobami jej używającymi. Ja rozumiem, iż dla osób
jeżdżących komunikacją miejska podwyżka jest spora, ale dzięki temu
nasze MPK będzie miało ceny rynkowe. Może dzięki temu wysokość
dotacji z kasy gminy będzie mniejsza? Dodatkowo przydałoby się
zastanowić nad sensownością ulg. Ich likwidacja wpłynęłaby na
obniżenie dotacji dla MPK a pieniądze zaoszczędzone można by np.
przeznaczyć na remonty dróg. Ja komunikacji miejskiej nie używam,
więc dlaczego mam płacić za tych, co jej używają? Jeśli przewoźnik
doszedł do wniosku, iż bilety miesięczne się nie opłacają a rachunek
zaprezentowany w artykule pokazuje wyraźnie ze przynoszą one straty
to faktyczne trzeba je zlikwidować. Niech nareszcie MPK się zacznie
utrzymywać samo lub dotacja będzie minimalna. Zaś tak jak pisałem
pieniądze zaoszczędzone na dotacji można przeznaczyć na ważniejsze
potrzeby, których nie brak (choćby tak jak pisałem remonty dróg). W
tej chwili mamy sytuacje paranoidalną, kiedy MPK każe się dokładać
do interesu a potem z budżetu wyrównuje się straty, – czego efektem
jest, że MPK nie może się rozwijać a w budżecie brakuje pieniędzy na
inne równie ważne, jeśli Ne ważniejsze potrzeby a dodatkowo osoby,
które w ogóle nie korzystają i nie będą korzystały z komunikacji
publicznej też za nią płacą tyle, że w sposób pośredni.



Temat: Za 900 zł na rękę? Nie, dziękuję
taka mentalnosc w tym kraju i nie ma co debatowac
Moj wujek ma wlasna firemke a ze tam dorabialam w wakacje na czarno
to powiem wprost; czysty wyzysk. Pensja mojego wujaszka to jakies 30-
40 tys na miesiac na czysto a pracownikom placi najnizsza na papierku
plus cos tam pod stolem. Nic nie da sie zrobic.
Dodam jeszcze, ze na zachodzie koszty pracy sa duze wyzsze a jednak
fabryki, glowne siedziby firm, osrodki badawcze znajduja sie wlasnie
tam a nie u nas. Inzynier na zachodzie zarania od 1800 euro na reke i
to poczatkujacy bez doswiadczenia. W polsce jesli dostanie tyle
brutto w zlotowkach to zlapal pana boga za nogi niemal. Ceny w Polsce
sa identyczne a nawet wyzsze niz na zachodzie, ludzie zostawiaja w
supermarketach tyle samo bo brtuchy maja takie same jak mieszkancy
europy zachodniej a jednak kasjerka w carrefourze w Polsce zarabia
moze rownowartosc 450 euro brutto a tymczasem jej kolezanka w tym
samym careefourze we Francji czy Belgii zarabia conajmniej trzy razy
tyle. Dlatego nie uwierze, ze w Polsce jedynie koszty pracy graja
duza role. W takiej Belgii z mojej pensji idzie na rozne skladki
jakies 35% - 50%, zaleznie od zarobkow a jednak pracodawce stac. I
stac go by placic sprzaczce w mojej firmie wcale nie najnizsza
krajowa, ktora tutaj wynosi ok. 1100 euro brutto ale i tak wiekszosc
tej kwoty jest zwolniona z podatkow wiec srednio na reke dostaje sie
ok. 850 euro ! A za te pieniadze naprawde da sie przezyc. Dowod?
Wynajecie studio 25 metrow to wydatek jakies 250 euro miesiecznie,
plus oplaty - 100, bilet miesieczny 30-80, czesto pracodawca zwraca
czesc kosztow dojazdu. Powszechne sa czeki na jedzenie, wartosci 4-6
euro kazdy dzien pracy za co jedna osoba moze sie spokojnie wyzywic
conajmniej przez 2-3 tygodnie. Miesieczne wydatki to jakies 450 euro
na osobe, zostaje do zagospodarowania jakies 250-300 bez jedzenia. Za
to naprawde da sie zyc. Sprobujmy tego samego za minimalna w Polsce.



Temat: Karciane sztuczki - krótki kurs
Tu nie chodzi o lekkomyślne podejście do finansów. To jest elementarna
psychologia. 99% ludzi mających kartę wyda więcej niż zarabia i zapłaci bankowi
wysokie odsetki. Pozostali zarobią (tak jak pisał entropia, który napisał w
ogóle świętą prawdę) 50 groszy miesięcznie i to pod warunkiem ciągłego
codziennego kontrolowania stanu zadłużenia.
Miałem doświadczenia z kartą i choć naprawdę nie wydaję pieniędzy na byle co
wpadłem w potworne zadłużenie, z którego wychodziłem przez lata. A wystarczyło,
że straciłem na kilka miesięcy pracę, żeby limit na karcie został wykorzystany
do maksimum. Oprocentowanie kredytu wynosiło wtedy prawie 40% (na szczęście
teraz obowiązuje ustawa antylichwiarska). Miałem 10 tysięcy złotych długu, same
odsetki to 350 miesięcznie plus minimalna wpłata razem tysiąc złotych i
okazywało się, że tuż po wypłacie jestem bez pieniędzy. A bank zaproponował mi
podniesienie limitu, potem sam ten limit zwiększał, bez pytania. Doszło do
prawie 20 tysięcy, co skutkowało tym, że musiałem płacić miesięcznie prawie 700
złotych odsetek i 800 złotych minimalnej spłaty. A zarabiałem 1400. Musiałem to
rzucić i wyjechać za granicę, to mnie uratowało, bo w Polsce już pewnie bym był
zlicytowany. Kredyt spłacałem przez 2 lata płacąc miesiąc w miesiąc bankowi po
2000 złotych. nigdy tego dokładnie nie liczyłem, ale w sumie bank dostał ode
mnie grubo ponad 70 tysięcy, z czego ja wydałem na siebie może 10, reszta
kapitału poszła na spłacanie odsetek. Teraz mam jedynie wirtualną kk do zakupów
w internecie (głównie bilety lotnicze). A gdzie tylko mogę płacę zwykłą kartą
płatniczą, tzw. debetową, chociaż żadnego debetu nie robię.
Podsumowując - karta kredytowa w Polskich warunkach to dla większości ludzi
pętla na szyję. Jeżeli mogę coś poradzić to jeżeli już musisz mieć tą
nieszczęsną kartę to ustal sobie limit nie przekraczający połowy miesięcznych
zarobków i spłacaj wszystko koniecznie jak najszybciej. Osoby zarabiające
poniżej 3-4 tysięcy złotych na rękę niech w ogóle o takiej karcie nie myślą. I
niech na litość nie słuchają bankowców ani autora tego artykułu, nikt jeszcze na
używaniu karty kredytowej nie zarobił, nawet Bill Gates.



Temat: USA : przybywa nieubezpieczonych
patrzysz na to z Czestochowy,
a ja zyje w stanie, gdzie jest najwiecej Indian i powiem Ci jak to wyglada
tutaj:
INDIANIE nie potrzebuja wykupywac ubezpieczen - bo prawnie maja ubezpieczenie
zapewnione, nawet z malzenstw mieszanych do n-tego pokolenia. Przysluguje im
lekarz, szpital i lekarstwa za darmo. Jesli jestes zainteresowany podam Ci
adres odpowiednich placowek, np. doskonalego, ogromnego szpitala i mozesz
dowiedziec sie szczegolow. DRUGA SPRAWA to ludzie niepracujacy , na zasilkach
czesto od pokolen - oni tez maja ubezpieczenie stanowe. Czesto nawet uslyszysz -
mnie potracaja na ubezpieczenie a takie lenie (czesto to te potworne grubasy
z jedwabnymi paznokciami na pol metra) maja wszystko za darmo.
TRZECIA SPRAWA to ludzie ktorzy nie chca placic za ubezpieczenie (to czesto
wlasciciele jakichs rodzinnych biznesow ,sklepikow, barow, technikow
dentysycznych pracujacych w domu itd ): czesc nie placa bo uwazaja, ze im sie
nie oplaca - wizyta u lekarza nie jest kosztowna, za to ogromne sa ceny
operacji, jakichs badan itd- twierdza wiec, ze w razie czego wola splacac cale
zycie jakas minimalna splate ($50), niz miesiecznie oplacac $300-$400. Ale to
ich filozofia.
Mase fabryk, instytucji zapewnia ubezpieczenia rodzinne do ktorych pracownik
nie musi nawet nic doplacac
Czesto pracujacy ma pelne ubezpieczenie ,a musi doplacic do ubezpieczenia
rodziny (jak w przypadku mojej rodziny, mezowi potracaja ok. $350 miesiecznie
za rodzine i mamy mozna powiedziec doskonale ubezpieczenie: szpital, wszelkie
badania bez doplat, kazda wizyta u lekarza $10, lekartwa $10, dodatkowo
dentysta) Na dodatek kazdy stan ma srodki na pomoc dla potrzebujach (doplacaja
czesto ludziom, ktorzy oplacaja najtansze ubezpieczenia i musza doplacac jakis
procent do operacji), lub placa za calkowite leczenie ciezkich chorob - np.
moja znajoma znalazla sie wydawaloby sie w tragicznej sytuacji - jest samotna,
firma jej splajtowala wiec znalazla sie bez pracy, konczyl sie juz jej 6-
miesieczny zasilek , gdy odkryto raka. Musiala byc natychmiast operowana ;
koszty operacji, pozniejszego dluzszego leczenia wyniosly $60 tys i za
wszystko pokryl stan Pensylvania . Tak, ze, jak widzisz nie ginie sie tu bez
pomocy.




Temat: Raty spłaca regularnie i... dostaje karę
Szkoda, że autor artykułu, poszkodowana bohaterka artkułu i wiele innych pseudo
expertów wypowiadających sie na tym forum nie potrafi odroznic kedytu
odniawialnego od kredtyu ratalnego. Ja mam osobiscie kredyt w ge money ktory
splacam go identycznych warunkach jak w ww. artykule. JEST TO KREDYT
ODNAWIALNY!!! I niestety w przeciwienstwie do pani ktora czuje sie strasznie
poszkodowana wiem ze nie płace rat tylko minimalne kwoty, które są co miesiąc
naliczane przez bank w określonym terminie ( w moim przypadki jest to zawsze
1-wszy każdego miesiąca) i każda wpłata dokonana przed dniem spożądzenia wyciągu
zmniejsza kapitał, od którego własnie 1-wszego bank oblicza kwotę która ja mam
wpłacić do 25-tego. A wysokość moich miesięcznych splat jest uzależniona od tego
ile biore i ile wpłacam. A nie moge mniej wplacic niz tyle ile bank naliczył
1-szego. Wniosek jest taki że mam zawsze wpłacać przynajmniej minimalną kwotę w
dniach 1-25. WYSTARCZY TYLKO PRZECZYTAC UMOWE!!!

Szkoda tylko że na tym forum najwięcej do powiedzenia maja osoby, które nie
potrafią sie zastosowac do umowy, którą sami zaakceptowali podpisując ją, i z
pewnością juz nie raz mieli do czynienia z windykacja.

Jeżeli jest się pożądnym klientem to nie ma się problemów ze spłata kredytu. A
nie trzeba być ekspertem od spraw bankowych, a jesli sie czegos nie rozumie
wystarczy zadzwonic na infolinie banku i rozwiac swoje watpliwosci a nie czekac
az bank sam sie upomni o to, do czego klient sie zobowiazal podpisujac umowe
kredytowa.

LUDZIE CZYTAJCIE UMOWY!!!
Naprawde podziwiam tych, któży potrafią żyć w nieświadomości co podpisali.
A za głupote trzeba płąić :P:P:P
Brawo!!!
PÓŹNIEJ I TAK WINE ZRZYCI SIE NA BANK!!! przecież to jego wina to on kazal wam
zaciagnac kredyt i podpisac umowę niecztyając jej. HEH...

Pozdrawiam was wszystkich.



Temat: sok malinowy i rozdziawiona gęba...
d.nutka1 napisała:

> gandalph napisał:
>
> > W razie zmiany zasad refundacji wg schematu, jaki podałem, zniknie podzia
> ł na
> > ZOZ i gabinety prywatne. I o to chodzi!
> >
>
> twój pomysł jest naprawdę sensowny, ale to moje 'biedne" ale
pozostaje....chyba
>
> że, zobliguje się płatnika do NATYCHMIASTOWEGO zwrotu, albo niepóźniej
niż...aż
>
> np. biedny emeryt lub rencista lub pracujący za minimalną stawkę będzie miał
> szansę dożycia bez głodu i chłodu do zwrotu należności za usługę medyczną.
> a co z operacjami ratującymi życie i bardzo kosztownymi?
> z czego biedak ma je opłacić WCZEŚNIEJ?
> może jak się dowie o sumie do zapłaty (te 10% np) to nie zechce być ani
> reanimowany, ani żeby ktokolwiek przedłużał mu żywot.

Chwileczkę! Nie wnikajmy w szczegóły zanim nie zostaną zdecydowane sprawy
generalne. W takich (szczególnych) przypadkach jak koszt operacji można
przewidzieć wariant (na zasadzie wniosku zainteresowanego), żeby ubezpieczyciel
zgodził się odprowadzić te 90-95% kosztów bezpośrednio szpitalowi, zaś pacjent
zapłacił tylko "udział własny". Jednakże powinno tak być tylko w przypadkach
wyjątkowych, a nie jako reguła. Po drugie, od tego i owego emeryta lub rencisty
słyszałem niejednokrotnie, żeby politycy "przestali sobie nimi wycierać gębę,
kiedy mowa o leczeniu". Wielu z nich już teraz płaci z własnej kieszeni, czy to
łapówki, czy za wizyty w gabinetach prywatnych, czy wreszcie za rehabilitację
itp. usługi, przy czym nie ma szans na żadną refundację, bo "brak
limitów", "nie przysługuje" (mimo, że lekarz zaleca) itd. Moja propozycja
zmierza do ucywilizowania tego zjawiska i tym samym likwidacji szeregu
patologii. A z drugiej strony, nie można się łudzić ani wmawiać spoleczeństwu,
że coś jest bezpłatne, bo nie jest! Ktoś musi za to zapłacić. Po to własnie
proponuję UBEZPIECZENIE (na zdrowych, finansowych zasadach), aby własnie osoby
mało zamożne miały czym pokryć koszty ewentualnego leczenia. Patrzmy na
Niemców: wiele można się od nich nauczyć. Tam funkcjonuje (per analogiam) coś
takiego jak Rechtsschutz, tzn. ubezpieczenie na wypadek konieczności uzyskania
ochrony prawnej (wiadomo, ile kosztują adwokaci). Po trzecie, chodzi o wysokość
składek na ubezpieczenia zdrowotne: moja znajoma w Szwajcarii (gdzie medycyna
naprawdę znacznie lepiej stoi od naszej) płaci na Krankenkasse ok. 200 SFr raz
na kwartał (albo na trymestr - nie pamiętam), zarabiając ok. 5000 SFr mies.
brutto. (gwoli informacji - 3000SFr. to pensja glodowa). Policzmy, jak się ma
ta składka (procentowo, w ujęciu miesięcznym) do naszych realiów?




Temat: amplico
Niestety, jakoś nie mogę znaleźć postu, gdzie jeden z forumowiczów portalu
ubezpieczyciel.pl detalicznie "rozwalił" wszystkie opłaty tego produktu.

Ogólnie powiem ci tak. Jest to jedna z najdroższych ofert oszczędzania dostępna
na naszym rynku - ma horrendalne prowizje i opłaty. Przy minimalnych rocznych
wpłatach jakie dopuszcza AL, po prostu dopłacasz do tego interesu, bo prawie
wszysto co wpłacisz zabiorą ci na swoje koszty. Ponadto jest to produkt bardzo
nieelastyczny.

Parę przykładów z brzegu (uwaga, to nie moje - przeklejone z postu Arfera):

- w Superkapitale różnica między ceną sprzedaży a zakupu jednostek uczestnictwa
funduszu wynosi 5 %. Czyli z każdą składką płaci się 5 % ukrytej prowizji –
mechanizm można porównać do różnicy kursów walutowych przy kredycie (co prawda
później, od 11 roku polisy 5 % każdej składki jest każdego miesiąca „dopłacane”
przez firmę – ale to tylko chwyt marketingowy, bo firma płaci „bonus” z
wcześniej potrąconych w ten sposób środków. Stąd bierze się także owa
Superpremia). A więc 2 wydawałoby się niezwykłe korzyści Superkapitału okazują
się iluzją.

- Znaczne koszty administracyjne – roczna stała opłata 40 zł, miesięczna opłata
administracyjna 8 zł , opłata administracyjna od wartości rachunku – 1.75 % do
15 tys., 1.5 % od 15 do 25 tys. oraz 1 % powyżej 25 tys.

- Wysokie koszty za zmianę strategii inwestycyjnej – pierwsza zmiana rocznie
bezpłatna, za każdą kolejną 40 zł i ogólny limit 4 zmian rocznie

- Tylko (!!!) 3 fundusze do wyboru, brak funduszy zagranicznych

- Opłata za więcej niż 1 wypłatę częściową rocznie 40 zł

– wysoka minimalna składka dodatkowa – 2500 zł

- za częściowy wykup środków traci się prawo do „Superpremii”

Teraz znowu ja.

Osobiście uważam, że Superkapitał można od biedy polecić komuś, kto dysponuje
bardzo znacznymi środkami. Należy wtedy wybrać opcję minimalnych składek
głównych i robić duże wpłaty dodatkowe. Przy saldzie rachunku rzędu 100 tys.zł
opłaty Amplico są w miarę znośne, choć też dyskusyjne. Natomiast dla Polaka-
szaraka jest to produkt całkowicie nieodpowiedni, który może być jedynie
powodem wielkiej frustracji. Pozdrawiam

PS. Kto Ci to wcisnął? Najlepsza "przyjaciółka"- agent Amplico na prowizji?




Temat: W Polsce zabraknie ponad 4 mln rąk do pracy
Dziecko, system emerytalny w 100% prywatny,
o którym piszesz tak natchnienie, a który zastosowano w Chile już na początku
lat 70', a więc mamy już ponad 30 lat jego funkcjonowania - więc można wyciągać
jakieś wnioski, ma kilka negatywów.
Do najwazniejszych nalezy nieodporność na inflację - np. w czasie załamania
ekonomicznego w Ameryce Łacińskiej w latach 80 wartość pieniędzy złożonych na
kontach emerytalnych spadła w ciągu ok. dwóch lat o 30-40%!!!
Następna rzecz, o którą np. cały czas się rozbijała próba reformy Social
Security w USA, tak, aby był on prywatny: jako 'państwowy', wydatki własne
[czyli na budynki, spinacze, papier biurowy, wynagrodzenia urzedników itd.]
Social Security wynosiły zaledwie pół procenta (0,5%) wartości złożonych
środków. A w Polsce, wydatki własne ZUS wynoszą 3% środków. Natomiast koszty
płacone przez składającego pieniądze w prywatnych firmach emerytalnych wynoszą
zwykle kilkanaście procent! Pamiętasz np. reklamę OFE Bankowego z 1999 roku,
kiedy się okazywało, że np. w pierwszym roku wydatki na ich koszty własne
wynoszą aż 25% środków??? W polskich OFE teraz ustawowo zmuszono ich do tego, ze
nie mogą pobierać więcej niż 7% [a w piątym roku 4%], co jednak wciąż oznacza
kilkukrotnie wyższą kwotę traconą bezpowrotnie.
Kolejna rzecz: np. w Chile minimalna kwota, jaką musisz odkładać na wlasną
emeryturę wynosi 10% zarobków brutto. To by sprawilo, ze np. moja emerytura
wyniosłaby (mam 1200 brutto) przy 35 latach wplacania (bo się jest bezrobotnym)
przy 4% zysku po 45 latach w dzisiejszej wartosci pieniądza (uwzględniajac
ostroznie przeciętnie 3% inflacji) to jest ok. 75 tys. zl, podzielone na 20 lat,
ile będe jeszcze zyła, to jest ok. 312 zł miesięcznej emerytury BRUTTO. Stać by
cię bylo na to?? Mnie się wydaje, że to trochę mało kasy na miesiąc (wg wartosci
realnej na dzis).
To wlasnie z tego powodu istnieje nierówność pomiędzy tym, ze ci, ktorzy mniej
wplacają, maja doplaty do wysokosci placy minimalnej.

I tak dalej... Chetnie porozmawiam, bo temat jest bardzo szeroki.

Przy okazji: nie jestem oczywiscie za systemem 'panstwowym' w calosci. Jednak
zalozenia reformy emerytalnej rozpoczęte w 1999 r. uwazam za sluszne: aby
zdywersyfikowac ryzyko, część kasy idzie do 'wirtualnego' w pewnym sensie konta
'panstwowego', reszta do prywatnego OFE. Byłabym nawet za tym, aby zwiększyć
udział kont prywatnych - jednak nie całkowicie, max. do 10-20% kwoty płaconej na
skladkę emerytalną.
Tylko ze to wyjscie wydaje sie nierealne, bo nie bedzie za co placic emerytury
ludziom, ktorzy ja dostaja obecnie.



Temat: Do mam z Toronto
monikamoni napisała:

> witam!
> bardzo chcialabym sie dowiedziec jak najwiecej praktycznych rzeczy o zyciu w
> toronto.
> za kilka miesiecy mamy zamiar przeprowadzic sie do kanady (ze stanow
> zjednoczonych),mamy 2 malych dzieci,jak jest z opieka lekarska,
> praca,mieszkaniami itd(cokolwiek wam przyjdzie do glowy).
> bardzo dziekuje.monika z rodzinka.
Ja nie mama tylko tata ale moze i ja cos odpowiem
1. Ktos juz Tobie napisal ze na pierwsze trzy miesiace bedzies musiala wykupic
prywatne ubezpieczenie medyczne. Zgaduje ze dla rodziny 4 osobowej moze to byc
wydatek rzedu 100-200 dolarow. Ubezpieczenie zdrowotne pokrywa znakomita
wiekszosc procedur medycznych i wizyt u lekarza. Nie ma czegos takiego jak
amerykanskie co-payments. Ubezpieczenie nie pokrywa zebow, okularow ani
lekarstw. To najczesciej pokrywa pracodawca ale nie zawsze. Kanadyjski system
ubezpieczen medycznych nie jest napewno idealny ale moim zdaniem bije
amerykanski na glowe
2. Ciezko komentowac jak jest z praca nie wiedzac jakie macie zawody. Minimalna
stawka godzinowa w Ontario jest 6.85 co wynosi okolo 1200 za miesiac. Za takie
pieniadze nie da sie w Toronto wyzyc. Uwazam (i na pewno jest to dyskusyjne) ze
dla rodziny 4 osobowej potrzeba przynajmniej 2800-3000 po odliczeniu podatkow.
Suma ta nie zapewni luksusow ale pozwoli na wynajecie ludzkiego mieszkania,
utrzymanie samochodu itp. Wiele osob zyje za mniej ale co to za zycie Jezeli
macie mozliwosc kupna domu to srednia cena w Toronto wlasnie przekroczyla 300 K
Ceny wynajmu roznia sie znacznie, glownie w zaleznosci od lokalizacji (jak
chyba z reszta wszedzie). Najczescie wymagany jest pierwszy i ostatni miesiac.
Jak sie wyprowadzasz to musza tobie zaplacic oprocentowanie (wysokosc
wyznaczona prawnie) z twojego depozytu. Czasami sprawdza twoja historie
kredytowa ale nie zawsze. Jak nie macie kanadyjskiej historii kredytowej to
moga byc problemy. Mozliwe jest chyba przeniesiennie historii kredytowej ze
Stanow - polecam do nich zadzwonic i sie dowiedziec. Podpisanie umowy na rok
wystepuje ale nie wszedzie. Teraz sie ostatnio slyszy ze rynek wynajmu siada i
ceny spadaja - okolo 2 lat temy to byla z tym tregedia.
3. Troche cyfr:
-sredni dochod na rodzine w Toronto jest okolo 58 000
-bezrobocie kolo 7-8% Kiepska prace (placaca 7-10 dolarow za godzine) mozna
znalezc pewnie od reki.
-Bilet miesieczny na autobus i metro okolo 90 dolarow. Ubezpieczenie samochodu,
jedno z najdrozszych w Kanadzie. W zaleznosci od marki, ale raczej powyzej 150
miesiecznie
-place pielegniarek: od 32000 do 70000
-place nauczycieli: od 35000 do 75000

To troche tak po lebkach i chaotycznie. Pzdr.
P.S. Dlaczego rozwazacie tylko Toronto?



Temat: Niesprawiedliwie niskie zarobki kobiet
ale logiki, jednak, w tym ... BRAK
Czytam te kolejne listy i ŻADEN nie odnosi się do tezy i wniosków autora wątku.
Opartych, zresztą, ściśle na relacjach gospodarki rynkowej : żadne dobro (w tym
świadczona praca) nie może mieć trwale zaniżanej ceny, bo racjonalnie
zwiększony popyt na to dobro (o zaniżonej cenie) sprawi, że ta cena ...
PRZESTAJE BYĆ ZANIŻANA.

Gość portalu: bn napisał(a):
>To o czym piszesz jest w zasadzie ok. Bo jest to racjonalne, ze kobieta idzie
>na urlop, gdyż mężczyzna zarabia więcej. Ale tutaj właśnie robi sie błędne
>koło, bo przeciez właśnie mężczyzna zarabia wiecej tylko dlatego, że pracodawca
>nie bierze pod uwage, że mężczyzna też może wziąść urlop.

No właśnie, nie tylko dlatego średnia płaca (podkreślam : średnia) mężczyzn
jest wyższa od średniej płacy kobiet, że mężczyzni nie idą na długie L-4.
Za chorobowe nie płaci pracodawca a ZUS ! Przecież to podstawy !

Analogicznie , mężczyźni odchodzą z pracy (nawet częściej niż kobiety) i dla
pracodawcy owa utrata pracownika jest wtedy dużo bardziej uciążliwa
(doświadczenie tego odchodzącego pracownika jest tracone bezpowrotnie dla
firmy) niż w przypadku odchodzącej na 3-6 miesięcy pracownicy, która zresztą,
może dawać wcześniej pracodawcy terminy planowanego "macierzyńskiego".

GDYBY dla pracodawcy taką wartością była chęć trwałego związania przeciętnego
pracownika/-cy z firmą, regułą byłyby umowy zawierane z pracownikami na bardzo
długie okresy wypowiedzeń i klauzule odszkodowań za złamanie tego zapisu.
Dla dobrego pracodawcy NIE JEST wielkim problemem rezygnowanie z pracy
pracowników i TYM BARDZIEJ nie jest wielkim problemem ujmowanie w planach
kadrowych informacji, że jakieś pracownice za parę miesięcy będą chciały
skorzystać z 3-6-12 miesięcznych urlopów (płatnych przez ZUS !).

> Gdyby pracodawca brał
> pod uwage , ze mężczyzna może iść na wychowawczy wtedy nie byłoby takiej
> rozbiezności w zarobkach.

Nie znasz danych.
Największe rozbieżności w zarobkach mężczyzn i kobiet ujawniają się po 40-tce,
gdy 99.9% kobiet już nie rodzi dzieci. W młodszym wieku różnice zarobków wg
płci są minimalne.




Temat: Jacy są polscy bezrobotni?
Pszący ten tekst i badania nie mają w ogóle pojęcia o bezrobociu, lub bardzo
minimalne. Jako, że cały czas miałem działalność gospodarczą w małym miasteczku
14 000 mieszkańców i splajtowałem przez kochany Urząd Skarbowy(to inna sprawa)
stałem się bezrobotnym. Gdyby nie moja żona i jej praca za granicą to zdechłbym
z głodu Panowie. Co wy piszecie o zasiłkach z Urzędu i Pomocy to śmiech.
Za czynsz płacę 200 zł plus woda, śmieci 50zł prąd, gaz 60 zł dojazd córki do
szkoly 80 zł. Już jest 390 złoty. Na tym na razie skończę. Można do tego dodac
abonament telefoniczny socjalny 28 zl radio telewizja, opłata za psa itd. Jeśli
dostanie się na rekę około 600 złoty netto od najniższej to na żzycie zostaje
210 złoty. Jeśli pracę masz w danym mieście jeżeli nie i musisz dojechać 18 km
do dużego miasta to odchodzi ci 100 zł. Dodam jeszcze, że ta praca musi być po
drodze busa czy autobusu bo inaczej dodatkowe 100 zł na miesięczny na autobus.
Czyli dokładnie zostaje z pracy wielkie g... i dlatego bezrobotny nie chce
pracować bo po co. Tylko po to aby umrzec póżniej i Panom na górze dać trochę
podatków i taniej siły roboczej.
Przejdzmy jednak do tych obliczonych 210 zlotych czyli pracy w danym mieście,
gdzie mieszkam. Zasiłek na dziecko 43 zl na dojazd 75. To wszystko z Pomocy.
Razem 328 zloty. Zaokrąglę 350 złoty. Z tego ma wyżyć 3 osobowa rodzina? Tak,
tak takie są realia pracy. To czy tą pracę opłaca się w ogóle wykonywać, czy
nie lepiej iść za kratki i będziesz miał wikt i opierunek. Czy nie lepiej pić i
kraść. To są te wielkie pieniądze bezrobotnego. Jeśli pracuje do tego druga
osoba to daje 600 + 350 razem 950.
Nie będę dalej liczyl weźcie kalkulator i liczby, a dopiero potem piszcie te
bzdury.
Ponadto z czego ten bezrobotny ma zrobić kurs na widlaka jeśli pracodawca żąda
uprawnień. Najczęściej tak jest. Trzeba mieć różne uprawnienia. Później piszą
bzdury, że nik się nie zgłasza. Sam mam 10 lat jako elektryk, gdy szukalem
pracy to musialem mieć uprawnienia. Za jakie pieniądze mam je zrobić jak i tak
nikt nie gwarantuje pracy. Niech pracodawcy tacy mądrzy nie będą. To na tyle,
bo mnie już ręce bolą od pisania.




Temat: "GP": Za rok nawet 7 proc. za kredyt hipoteczny
gratuluje mądrości ojojojo
"4 lata przy 30 letnim hotyzoncie spłaty to niespełna 13% czasu.
Zostaje ci jeszcze te pozostałe 87. w tym czasie NA PEWNO coś się
zmieni na niekorzyść - mówi o tym nawet nie tyle ekonomia, co zwykła
statystyka."

Przy 30-letnim kredycie 4 lata to 13%,a przy 20-letnim to już 20%,a przy
10-letnim to aż 40%, tylko co wynika z takich wylicznek. Na pewno będą zmiany na
korzyść i niekorzyść jak to w cyklach koniunkturalnych. Generalnie zasada jest
taka, że złotówka dalej się będzie umacniać a nie osłabiać a stopy w Szwajcarii
zawsze będą niższe niż w Polsce. I nie jest to opinia mojej "ojojoj mądrości"
ale chyba wszytkich analityków

"wystarczy że w ciagu tych 26 lat przez 24 lata bedzie tani, a np. przez 2 lata
(gdzieś np. w środku spłaty)stosunkowo drogi, co jest przecież prawdopodobner -
te 2 lata będą rafą, o która rozbije się wielu kredytobiorców"

Bzdura, jeśli za np. 12 lat frank wzrośnie na dwa lata dla kredytobiorców będzie
to mniejszy kamyczek a nie rafa. Po pierwsze w Polsce będzie juz wtedy euro i
odchylenia kursu EUR-CHF będą minimalne. A po drugie zarobki w Polsce będą
pewnie trzy razy większe niż obecnie. Dla kogoś kto dziś płaci rate kredytu w
wysokości 900 zł; za 10 lat to będą śmieszne pieniądze.

"Zyczę powodzenia - mówcie co chcecie, ale uszami duszy słyszę wycie i skowyt.
Nie płacz - skowyt dzisiejszych kredytobiorców."

Póki co ja się smieje. Dom kupiony 4 lata temu wart obecnie dokładnie dwa razy
więcej, wartość kredytu w przeliczeniu na złotówki mniejsza o 50 000 dzięki
niskiemu kursowi franka :)
Dam ci w każdym bądź razie znać jak zaczne skowyczeć gdy mi miesięczna rata
urośnie z 900 złotych do pwiedzmy 7 000 :)





Strona 2 z 4 • Zostało wyszukane 173 wyników • 1, 2, 3, 4
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates